<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Własna Legenda - opowiadania, historie, legendy &#187; zmiana</title>
	<atom:link href="http://www.wlasnalegenda.pl/tag/zmiana/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.wlasnalegenda.pl</link>
	<description>Legendy, opowiadania, historie</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Sep 2011 08:17:39 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>AMBITNY KAMIENIARZ</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/922/ambitny-kamieniarz/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/922/ambitny-kamieniarz/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 31 Oct 2010 18:32:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>owieczka126p</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne Historie]]></category>
		<category><![CDATA[bogacenie się]]></category>
		<category><![CDATA[oświecenie]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[postrzeganie]]></category>
		<category><![CDATA[prawa natury]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[zmiana]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=922</guid>
		<description><![CDATA[Pewien kamieniarz wdrapywał się każdego dnia w górach, na ścianę skalną, z której odłupywał duże fragmenty. Potem obrabiał je, przekształcając w płyty nagrobkowe lub konstrukcyjne. Znał wszystkie rodzaje kamienia i ich różne zastosowanie, a ponieważ był doskonałym fachowcem, jego klientela była liczna i stała. I tak oto przez długi czas kamieniarz żył szczęśliwie, nie pragnąc [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pewien kamieniarz wdrapywał się każdego dnia w górach, na ścianę skalną, z której odłupywał duże fragmenty. Potem obrabiał je, przekształcając w płyty nagrobkowe lub konstrukcyjne. Znał wszystkie rodzaje kamienia i ich różne zastosowanie, a ponieważ był doskonałym fachowcem, jego klientela była liczna i stała.</p>
<p>I tak oto przez długi czas kamieniarz żył szczęśliwie, nie pragnąc niczego nad to, co dawało mu życie.</p>
<p>Prażące słońce</p>
<p>Lato dopiero co się rozpoczęło i słońce niemiłosiernie paliło ziemię. Pewnego ranka tak było gorąco, że kamieniarz postanowił spędzić dzień w swym domu za zamkniętymi okiennicami. Ograniczył się do śledzenia ruchu na ulicy, gdy nagle zauważył przejeżdżającą lektykę, niesioną przez czterech służących w niebiesko-złotej liberii. W lektyce siedział książę. Lokaj trzymał otwarty parasol nad jego głową, aby uchronić go od słońca.</p>
<p>- Och, gdybym był księciem! &#8211; westchnął kamieniarz. &#8211; Mógłbym jeździć w lektyce i być chroniony od słońca jedwabnym parasolem. Wówczas byłbym szczęśliwy!</p>
<p>Nagle dał się słyszeć głos opiekuńczego ducha gór:</p>
<p>- Twoje pragnienie spełni się. Zostaniesz księciem!</p>
<p>I rzeczywiście kamieniarz został księciem. Jego lektykę poprzedzała kompania żołnierzy, a druga grupa szła tuż za lektyką. Lokaje w czerwono-złotej liberii nosili ją, a inni lokaje chronili go od promieni słonecznych, trzymając nad jego głową jedwabny parasol. Wszystko stało się zgodnie z jego życzeniem.</p>
<p>Ale nie był jeszcze zadowolony. Oglądając się dookoła zauważył, że trawniki jego ogrodu, choć były szczodrze podlewane, żółkły, wypalane przez słońce. Widział też, że pomimo parasola, jego własna twarz coraz bardziej była opalona. Zagniewany zawołał:</p>
<p>- Słońce jest silniejsze ode mnie! Ach, gdybym mógł być słońcem!</p>
<p>Opiekuńczy duch gór odpowiedział:</p>
<p>- Twoje życzenie spełni się. Będziesz słońcem!</p>
<p>Najsilniejszy</p>
<p>Kamieniarz stał się słońcem, dumnym i jaśniejącym. Wysyłał promienie na ziemię i na niebo. W krótkim czasie słońce wysuszyło drzewa im pola, twarze bogatych i biedaków. Kamieniarz był zadowolony mogąc zamanifestować swą potęgę, a jego duma nie miała granic. Patrząc na wielkią susze, jaka niszczyła ziemię, czuł się najsilniejszy.</p>
<p>Ale gdy wielka, szara chmura przeszła przed nim, chroniąc ziemię przed promieniami słońca, gniew znów nim zawładnął:</p>
<p>- Jedna chmura może pokonać moje promienie? A więc jest silniejsza ode mnie? Och, gdybym był chmurą, byłbym najsilniejszy!</p>
<p>Opiekuńczy duch gór powiedział:</p>
<p>- Twoje pragnienie niechaj się spełni. Będziesz chmurą!</p>
<p>I kamieniarz stał się chmurą przepływającą pomiędzy słońcem i ziemią. Zneutralizowała ona straszne promienie słoneczne i ku wielkiej radości ludzi ziemia pokryła się zielenią i kwiatami.</p>
<p>Ciesząc się ze swego zwycięstwa, zapragnął wykorzystać swą nową władzę. Całymi dniami i tygodniami wylewał deszcz, powodując wystąpienie wód z rzek, zalewając pola, niszcząc miasta i wsie przez gwałtowne strumienie wody. Jedynie wielkie głazy górskie opierały mu się. Chmura widząc je tak spokojne i majestatyczne, zdenerwowała się:</p>
<p>- A więc skała jest silniejsza ode mnie! Ach, gdybym był skałą!</p>
<p>Opiekuńczy duch gór powiedział:</p>
<p>- Twoje pragnienie niechaj się spełni! Będziesz skałą!</p>
<p>Dziwny hałas</p>
<p>Kamieniarz stał się skałą, dumną i majestatyczną, która gardziła gorącym słońcem i gwałtownością deszczu.</p>
<p>- Teraz jestem rzeczywiście najsilniejszy &#8211; stwierdził bardzo zadowolony.</p>
<p>Pewnego jednak dnia usłyszał dziwny hałas i spoglądając na swe podnóże, zauważył kamieniarza, który kilofem kuł skałę. Właśnie w tym momencie potężny blok skalny oderwał się i poleciał ku równinie.</p>
<p>Skała zagniewana zawołała:</p>
<p>- Słaba istota, syn ziemi, jest silniejszy ode mnie! Dlaczego nie jestem człowiekiem!</p>
<p>I kamieniarz ponownie stał się człowiekiem. Powrócił do swego pierwotnego zawodu. Co dnia wspinał się aż do podnóża wielkiej skały, aby odkuwać jej fragmenty, obrabiał je i przetwarzał na płyty nagrobkowe lub też konstrukcyjne. Potem sprzedawał je ludziom bogatym, królom i książętom, nie troszcząc się o słońce i deszcz.</p>
<p>Wieczorem zostawiał górę i powracał do chaty. Jego łóżko było  niewygodne, a jego pożywienie skromne, ale kamieniarz nauczył się zadowalać małym i nie pragnął więcej być kimś innym, niż był.</p>
<p>Bruno Ferrero, &#8222;Nowe historie&#8221;</p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=922&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/922/ambitny-kamieniarz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>NIE ZMIENIAJ SIĘ</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/740/nie-zmieniaj-sie/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/740/nie-zmieniaj-sie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 13 Aug 2010 20:20:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Legendy, Mity, Bajki]]></category>
		<category><![CDATA[akceptacja]]></category>
		<category><![CDATA[Bóg]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[zmiana]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=740</guid>
		<description><![CDATA[Przez całe lata byłem neurotykiem. Typem zgorzkniałym, przygnębionym i egoistą. Wszyscy ciągle mi mówili, żebym się zmienił. I nie przestawali przypominać mi, jak bardzo byłem neurotykiem. A ja się obrażałem, choć zgadzałem się z nimi. I chciałem się zmienić, ale nie potrafiłem, mimo wielu wysiłków. Najgorsze było to, że mój przyjaciel nie przestawał wypominać mi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przez całe lata byłem neurotykiem. Typem zgorzkniałym, przygnębionym i egoistą. Wszyscy ciągle mi mówili, żebym się zmienił. I nie przestawali przypominać mi, jak bardzo byłem neurotykiem. </p>
<p>A ja się obrażałem, choć zgadzałem się z nimi. I chciałem się zmienić, ale nie potrafiłem, mimo wielu wysiłków. </p>
<p>Najgorsze było to, że mój przyjaciel nie przestawał wypominać mi neurotycznego stanu, w którym trwałem. I również podkreślał konieczność zmiany. </p>
<p>Także z nim się zgadzałem i nie mogłem się na niego obrażać. Ale skutek był taki, że czułem się jakby bezsilny i jakby skrępowany. </p>
<p>Aż pewnego dnia przyjaciel powiedział mi:<br />
- Nie zmieniaj się.<br />
Bądź jaki jesteś. Tak naprawdę to nie ważne, czy się zmienisz, czy nie. Kocham cię jakim jesteś i nie mogę przestać cię kochać. </p>
<p>Te słowa zabrzmiały w moich uszach jak muzyka: &#8222;Nie zmieniaj się. Nie zmieniaj się. Nie zmieniaj się&#8230; Kocham cię&#8230; &#8221; </p>
<p>Wtedy się uspokoiłem. I poczułem, że żyję. I, co za cud, zmieniłem się! </p>
<p><em>Teraz wiem, że w rzeczywistości nie mogłem się zmienić aż do spotkania kogoś, kto by mnie kochał, bez względu na to, czy się zmienię, czy nie. Czy ty tak mnie kochasz, Boże?</em></p>
<p class="zrodlo"><img class="alignright" style="float: right;" src="/img/ksiazki/spiew-ptaka.jpg" alt="Śpiew ptaka" width="40" height="60">źródło: <a title="Śpiew ptaka" rel="nofollow" href="http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=91476&amp;idp=748" target="_blank">Śpiew ptaka</a></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=740&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/740/nie-zmieniaj-sie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zacznij od siebie</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/197/zacznij-od-siebie/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/197/zacznij-od-siebie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Feb 2009 19:07:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne Historie]]></category>
		<category><![CDATA[mądrość]]></category>
		<category><![CDATA[motywacja]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[zmiana]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=197</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy byłem młody, marzyłem o zmienianiu świata. Kiedy zacząłem dorastać, zrozumiałem, że świat się nie zmieni, więc zmniejszyłem swoje marzenia do zmienienia mojego kraju. Ale to również okazało się niewykonalne. Kiedy dorosłem i stałem się mężczyzną, zdecydowałem, że będę zmieniał już tylko ludzi mi najbliższych. Ale to również okazało się niewykonalne. Teraz, kiedy leżę na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy byłem młody, marzyłem o zmienianiu świata. Kiedy zacząłem<br />
dorastać, zrozumiałem, że świat się nie zmieni, więc zmniejszyłem<br />
swoje marzenia do zmienienia mojego kraju.</p>
<p>Ale to również okazało się niewykonalne.</p>
<p>Kiedy dorosłem i stałem się mężczyzną, zdecydowałem, że będę<br />
zmieniał już tylko ludzi mi najbliższych.</p>
<p>Ale to również okazało się niewykonalne.</p>
<p>Teraz, kiedy leżę na łożu śmierci, wreszcie zrozumiałem, że gdybym<br />
tylko zaczął najpierw od zmieniania samego siebie, to za moim przykładem<br />
zmieniłaby się i moja rodzina.</p>
<p>Dzięki ich inspiracji i odwadze zaczęliby się zmieniać inni ludzie, aż<br />
w końcu może zmieniłby się mój kraj, a kto wie — może i cały świat.</p>
<p class="zrodlo"><img class="alignright" style="float: right;" src="http://batorowicz.civ.pl/wl2/img/ksiazki/msz.jpg" alt="Mądre szczęśliwe życie" width="45" height="59" /><br />
źródło: <a title="Mądre szczęśliwe życie" rel="nofollow" href="http://zlotemysli.pl/13224,wl/publication/show/6462/Madre-szczesliwe-zycie.html" target="_blank">Mądre szczęśliwe życie</a></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=197&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/197/zacznij-od-siebie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ojciec zapomina</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/125/ojciec-zapomina/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/125/ojciec-zapomina/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Feb 2009 18:43:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne Historie]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[ojciec]]></category>
		<category><![CDATA[syn]]></category>
		<category><![CDATA[zmiana]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=125</guid>
		<description><![CDATA[Posłuchaj, synu! Mówię do ciebie, kiedy śpisz, z małą łapką skurczoną pod policzkiem i jasnymi lokami przyklejonymi do wilgotnego czoła. Przyszedłem do twojego pokoju z własnej woli. Kilka minut temu, kiedy czytałem w bibliotece gazetę, przetoczyła się przeze mnie dusząca fala wyrzutów sumienia. W poczuciu winy stoję przy twym łóżku. Oto, co myślałem, synu. Byłem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" style="margin: 5px; float: left;" src="http://www.wlasnalegenda.pl/img/ojciec.jpg" alt="Ojciec" width="60" height="80" /> Posłuchaj, synu! Mówię do ciebie, kiedy śpisz, z małą łapką skurczoną pod policzkiem i jasnymi lokami przyklejonymi do wilgotnego czoła. Przyszedłem do twojego pokoju z własnej woli. Kilka minut temu, kiedy czytałem w bibliotece gazetę, przetoczyła się przeze mnie dusząca fala wyrzutów sumienia. W poczuciu winy stoję przy twym łóżku.</p>
<p>Oto, co myślałem, synu. Byłem dla ciebie ciężarem. Zrugałem cię, kiedy szykowałeś się do szkoły, ponieważ ledwie przetarłeś twarz ręcznikiem. Kazałem ci prosić o pozwolenie, byś nie musiał czyścić butów. Krzyknąłem ze złością, gdy upuściłeś coś na podłogę.<br />
<span id="more-125"></span><br />
Przy śniadaniu też wytknąłem ci błąd. Rozlałeś coś. Pospiesznie przełykałeś jedzenie. Zbyt grubo posmarowałeś chleb masłem. A potem, kiedy zacząłeś się bawić, a ja szykowałem się do wyjścia, odwróciłeś się i krzyknąłeś: „Do widzenia, tato!&#8221; Spojrzałem na ciebie spod oka i w odpowiedzi powiedziałem jedynie: „Nie garb się!&#8221;</p>
<p>Wszystko zaczęło się od nowa późnym popołudniem. Zobaczyłem cię już na drodze. Na klęczkach grałeś w kulki. Miałeś dziurawe skarpety. Upokorzyłem cię przy twoich kolegach, każąc ci maszerować przed sobą do domu. Skarpetki były drogie &#8211; gdybyś sam musiał je kupić, bardziej byś o nie dbał! Wyobraź sobie synu, tak pomyślałem. Czy pamiętasz, jak później, kiedy czytałem w bibliotece, wszedłeś nieśmiało, z wyrazem bólu w oczach? Kiedy spojrzałem znad gazety, stałeś w drzwiach wahając się, czy wejść. „Czego znów chcesz?&#8221; &#8211; warknąłem.</p>
<p>Nie odpowiedziałeś, tylko przebiegłeś przez pokój jak burza i zarzuciłeś mi ręce na szyję, i pocałowałeś mnie, i twoje małe rączki zacisnęły się z uczuciem, które Bóg zaszczepił w twoim sercu i którego nie zabije nawet moje zaniedbanie. A potem już cię nie było &#8211; twoje nóżki tupały na schodach.</p>
<p>Tak, synu, wkrótce potem gazeta wysunęła mi się z rąk i chwycił mnie okropny, chorobliwy strach. Cóż za nałóg mną owładnął? Nałóg wynajdywania błędów i dawania reprymend &#8211; tak jakbym zapomniał, że jesteś tylko chłopcem. Ale nie dlatego, że cię nie kocham. To dlatego, że zbyt wiele od ciebie wymagałem. Oceniałem cię na miarę moich własnych lat.</p>
<p>A tyle było w twoim zachowaniu prawdy, dobra i delikatności. Twoje serce jest tak wielkie jak brzask nad wzgórzami. Było to widać, kiedy wbiegłeś, by spontanicznie pocałować mnie na dobranoc. Nic więcej nie liczy się tej nocy, synu. Przyszedłem pod osłoną ciemności do twojej sypialni i klęczę tu zawstydzony!</p>
<p>To kiepska pokuta. Wiem, że nie zrozumiałbyś tego wszystkiego, gdybym mówił do ciebie za dnia, kiedy nie śpisz. Ale jutro będę prawdziwym tatą! Będę twoim kumplem i będę płakać, gdy ty płaczesz, i śmiać się, gdy ty się śmiejesz. Ugryzę się w język, kiedy przyjdą słowa zniecierpliwienia. Będę wciąż sobie powtarzał jak zaklęcie: „On jest tylko chłopcem, małym chłopcem!&#8221;</p>
<p>Chciałem widzieć w tobie mężczyznę. A jednak teraz, kiedy skulony śpisz na swym posłaniu, widzę, synu, że jesteś wciąż dzieckiem. Jeszcze wczoraj tuliła cię matka, trzymałeś głowę na jej ramieniu. Żądałem zbyt wiele, zbyt wiele.</p>
<p>Zamiast potępiać ludzi spróbujmy ich zrozumieć. Zastanówmy się, dlaczego robią to, co robią. To o wiele korzystniejsze i bardziej intrygujące niż krytykowanie. To rodzi sympatię, tolerancję i uprzejmość. „Wiedzieć wszystko to wszystko wybaczyć.&#8221;</p>
<p>Jak powiedział dr Johnson: „Sam Bóg, proszę pana, nie każe sądzić człowieka aż do końca jego dni.&#8221;<br />
Dlaczegóż więc ty czy ja mielibyśmy go sądzić?</p>
<p>W. Livingston Lamed</p>
<p class="zrodlo"><img class="alignright" style="float: right;" src="http://batorowicz.civ.pl/wl2/img/ksiazki/zdob-przyj.jpg" alt="Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi" width="40" height="64" /><br />
źródło: <a title="Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi" rel="nofollow" href="http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=7201&#038;idp=748" target="_blank">Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi</a></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=125&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/125/ojciec-zapomina/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lament pustyni</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/86/lament-pustyni/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/86/lament-pustyni/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Feb 2009 17:48:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Legendy, Mity, Bajki]]></category>
		<category><![CDATA[Bóg]]></category>
		<category><![CDATA[cierpienie]]></category>
		<category><![CDATA[przyroda]]></category>
		<category><![CDATA[radość]]></category>
		<category><![CDATA[smutek]]></category>
		<category><![CDATA[szczęście]]></category>
		<category><![CDATA[zmiana]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=86</guid>
		<description><![CDATA[Przyjaciel wrócił właśnie z Maroka i opowiedział mi piękną historię o misjonarzu, który przyjechał do Marrakeszu z postanowieniem, że każdego ranka będzie chodził na spacer po pustyni okalającej miasto. Podczas pierwszego spaceru spotkał mężczyznę leżącego z uchem przy ziemi, głaszczącego piasek. „Szaleniec&#8221; &#8211; pomyślał. Jednak sytuacja powtarzała się każdego dnia. Po miesiącu zaciekawiony misjonarz postanowił [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" style="margin: 5px; float: left;" src="http://www.wlasnalegenda.pl/img/pustynia.jpg" alt="Pustynia" width="80" height="53" /> Przyjaciel wrócił właśnie z Maroka i opowiedział mi piękną historię o misjonarzu, który przyjechał do Marrakeszu z postanowieniem, że każdego ranka będzie chodził na spacer po pustyni okalającej miasto. Podczas pierwszego spaceru spotkał mężczyznę leżącego z uchem przy ziemi, głaszczącego piasek.</p>
<p>„Szaleniec&#8221; &#8211; pomyślał.</p>
<p>Jednak sytuacja powtarzała się każdego dnia. Po miesiącu zaciekawiony misjonarz postanowił zagadnąć nieznajomego. Uklęknął przy nim i z wielkim trudem &#8211; gdyż nie znał jeszcze biegle arabskiego &#8211; zapytał:<br />
<span id="more-86"></span><br />
- Co robisz?<br />
- Siedzę przy pustyni, pocieszam ją w samotności i łzach.<br />
- Nie wiedziałem, że pustynia może płakać.<br />
- Płacze każdego dnia, bo marzy, żeby człowiek zrobił z niej użytek i zamienił w wielki ogród, w którym będzie uprawiał zboże, kwiaty, hodował owce.<br />
- Powiedz pustyni, że dobrze spełnia swoją rolę &#8211; odparł misjonarz. &#8211; Codziennie, gdy tędy przechodzę, rozmyślam nad prawdziwym wymiarem ludzkiego życia, a jej otwarte przestrzenie pozwalają dostrzec naszą małość względem Boga.</p>
<p>Patrząc na pustynny piasek, wyobrażam sobie miliony ludzi stworzonych na równi, choć życie nie z każdym postępuje sprawiedliwie. Pustynne wydmy pomagają mi w modlitwie. Kiedy widzę na horyzoncie wschodzące słońce, serce moje wypełnia radość i czuję się bliżej Stwórcy.</p>
<p>Misjonarz odszedł i zajął się swoimi codziennymi sprawami. Jakież było jego zdziwienie, gdy następnego dnia rano zastał człowieka w tym samym miejscu i w tej samej pozycji.</p>
<p>- Rozmawiałeś z pustynią o tym, co ci wczoraj powiedziałem?</p>
<p>Człowiek skinął głową.<br />
- I nadal płacze?<br />
- Słyszę każdy jej szloch. Teraz rozpacza, bo od milionów lat myślała, że jest bezużyteczna. Zmarnowała tyle czasu, bluźniąc przeciw Bogu i skarżąc się na swój los.</p>
<p>- Powiedz jej, że choć życie człowieka jest o wiele krótsze, on też całymi latami rozpacza, że jest bezużyteczny. Rzadko kiedy odkrywa sens swego istnienia i jest przekonany, że Bóg obszedł się z nim niesprawiedliwie. Kiedy wreszcie nadchodzi chwila, gdy jakieś wydarzenie odkrywa przed nim powód jego narodzin, zdaje mu się, że jest za późno, i nadal cierpi. Podobnie jak twoja pustynia obwinia się za stracony czas.</p>
<p>- Nie wiem, czy ona to usłyszy &#8211; odparł człowiek. &#8211; Przyzwyczaiła się do bólu i nie umie inaczej patrzeć na świat.<br />
- Zrobimy więc to, co zawsze czynię, gdy widzę człowieka tracącego nadzieję. Pomodlimy się.</p>
<p>Uklękli i zaczęli się modlić, jeden zwrócony w stronę Mekki, gdyż był muzułmaninem, drugi, złożywszy błagalnie ręce, gdyż był katolikiem. Każdy modlił się do swego Boga, który zawsze był tym samym Bogiem, choć ludzie upierają się, by nadawać Mu różne imiona.</p>
<p>Następnego dnia, gdy misjonarz udał się jak zwykle na poranny spacer, człowieka nie było. W miejscu, gdzie zazwyczaj siedział, gładząc piasek, ziemia zdawała się wilgotna. Powstało tu niewielkie źródełko, które z czasem powiększyło się tak, że mieszkańcy miasta zbudowali studnię.</p>
<p>Beduini nazywają to miejsce Studnią Pustynnych Łez. Mówią, że kto napije się z niej wody, zmieni przyczynę swych cierpień w źródło radości i odnajdzie prawdziwe powołanie.</p>
<p class="zrodlo"><img class="alignright" style="float: right;" src="http://batorowicz.civ.pl/wl2/img/ksiazki/byc-rzeka.jpg" alt="Być jak płynąca rzeka" width="40" height="58" />źródło: <a title="Być jak płynąca rzeka" rel="nofollow" href="http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=94712&#038;idp=748" target="_blank">Być jak płynąca rzeka</a></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=86&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/86/lament-pustyni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ahab i święty Sawin</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/28/ahab-i-swiety-sawin/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/28/ahab-i-swiety-sawin/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Jan 2009 23:53:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Legendy, Mity, Bajki]]></category>
		<category><![CDATA[dobro]]></category>
		<category><![CDATA[Podatki]]></category>
		<category><![CDATA[święty]]></category>
		<category><![CDATA[zmiana]]></category>
		<category><![CDATA[zło]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=28</guid>
		<description><![CDATA[Przed wieloma laty pewien pustelnik, znany później jako święty Sawin, mieszkał w jednej z okolicznych grot. Viscos było wówczas przygranicznym miasteczkiem, zaludnionym przez zbiegłych bandytów, przemytników, prostytutki, łotrów i awanturników poszukujących towarzystwa ludzi sobie podobnych, morderców zbierających siły przed kolejną rzezią. Najgorszy z nich, Arab imieniem Ahab, panował nad całą okolicą, ściągając ogromne podatki od [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przed wieloma laty pewien pustelnik, znany później jako święty Sawin, mieszkał w jednej z okolicznych grot. Viscos było wówczas przygranicznym miasteczkiem, zaludnionym przez zbiegłych bandytów, przemytników, prostytutki, łotrów i awanturników poszukujących towarzystwa ludzi sobie podobnych, morderców zbierających siły przed kolejną rzezią. Najgorszy z nich, Arab imieniem Ahab, panował nad całą okolicą, ściągając ogromne podatki od wieśniaków, którzy starali się mimo wszystko jakoś wiązać koniec z końcem i godnie żyć.<br />
<span id="more-28"></span><br />
Pewnego dnia Sawin opuścił swoją grotę, udał się do domu Ahaba i poprosił o nocleg.<br />
- Czyżbyś nic o mnie nie słyszał? &#8211; roześmiał się szyderczo Ahab. &#8211; Jestem łotrem, który ściął wiele głów na tych ziemiach. Twoje życie nic dla mnie nie znaczy.<br />
- Wiem o tym &#8211; odrzekł Sawin. &#8211; Ale dość już mam mojej pustelni i chciałbym spędzić przynajmniej jedną noc pod twoim dachem.</p>
<p>Ahabowi nie w smak była sława świętego, która mogła się równać tylko z jego sławą &#8211; nie chciał się nią dzielić z kimś tak słabym jak Sawin. Dlatego postanowił zabić go jeszcze tej samej nocy, aby pokazać wszystkim, że to on jest jedynym prawowitym władcą Viscos.</p>
<p>Jakiś czas gawędzili. Ahaba poruszyły słowa świętego, jednak był człowiekiem podejrzliwym i od dawna nie wierzył już w Dobro. Wskazał Sawinowi posłanie i ku przestrodze zaczął ostrzyć nóż. Sawin przyglądał mu się przez jakiś czas, po czym zamknął oczy i zasnął.</p>
<p>Ahab ostrzył nóż przez całą noc. Wczesnym rankiem, gdy Sawin obudził się, ujrzał Ahaba płaczącego przy jego posłaniu.<br />
- Nie wystraszyłeś się mnie, ani też pochopnie nie osądziłeś. Ty pierwszy spędziłeś noc pod moim dachem, wierząc, że jestem dobry i zdolny dać schronienie potrzebującym. Ponieważ wierzyłeś, że mogę postąpić uczciwie, nie mogłem zrobić inaczej.</p>
<p>Z dnia na dzień Ahab porzucił bandyckie życie i zaczął na swoim terenie wprowadzać zmiany. Wtedy to Viscos przestało być przygraniczną kryjówką dla szumowin i stało się ośrodkiem handlu.</p>
<p class="zrodlo"><img class="alignright" style="float: right;" src="http://batorowicz.civ.pl/wl2/img/ksiazki/demon-prym.jpg" alt="Demon i panna Prym" width="40" height="58" />źródło: <a title="Demon i panna Prym" rel="nofollow" href="http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=46683&amp;idp=748" target="_blank">Demon i panna Prym</a></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=28&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/28/ahab-i-swiety-sawin/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Krystyna</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/27/krystyna/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/27/krystyna/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 08 Nov 2008 11:08:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>jdowlaszewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne Historie]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[nieznane]]></category>
		<category><![CDATA[przygoda]]></category>
		<category><![CDATA[zmiana]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=27</guid>
		<description><![CDATA[KRYSTYNA Jest już zmrok za oknem panuje upojna cisza w pokoju przy kominku siedzi kobieta około 40 lat, ubrana jest w biały szlafrok. Jej piękne blond włosy opadają na ramiona w ręku trzyma książkę , nagle jej niebieskie oczy kierują się w stronę obrazu, na którym jest postać przystojnego mężczyzny . Zamyka lekko oczy i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="medium medium 1pt none none solid -moz-use-text-color -moz-use-text-color #4f81bd;">
<p class="MsoTitle">KRYSTYNA</p>
</div>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Jest już zmrok za oknem panuje upojna cisza w pokoju przy kominku siedzi kobieta około 40 lat, ubrana jest w biały szlafrok. Jej piękne blond włosy opadają na ramiona w ręku trzyma książkę , nagle jej niebieskie oczy kierują się w stronę obrazu, na którym jest postać przystojnego mężczyzny . Zamyka lekko oczy i przypomina sobie:</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Krystyna nie płacz , Weronika przyjaciółka pociesza ją ociera łzy i mówi</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-jutro jedziesz do Berlina ,idź do domu zapakuj tylko potrzebne rzeczy i walizkę zaniesiemy do mojej cioci, wcześnie rano wyjdź z domu i czekaj na przystanku autobusowym ,przyjedzie po Ciebie czerwony samochód.</span></p>
<p><span id="more-27"></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Krystyna opanuj się musisz to zrobić , tu nic dobrego Cię nie czeka !</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-myślisz?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-tak, tak myślę. Odpowiada Weronika.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Kobiety przytulają się i płaczą , zobaczysz będzie dobrze zaraz jak zajedziesz zadzwoń do mnie. Krystyna i Weronika to dwie przyjaciółki , które od 20 lat mieszkały obok siebie, razem chodziły na spacery, do kawiarni, często nawet obiady jadały wspólnie . Czuły, że ich linie życia rozdzielają się. Krystyna jutro ma wyjechać do Niemiec, zostawia dom byłego męża, z którym od miesiąca jest po rozwodzie .Nikt oprócz Weroniki nie pomógł jej , była sama , czuje, że traci wszystko matkę , brata , siostrę cała swą rodzinę .Weronika utwierdzała ja w tym na co się odważyła , że jest to najlepsze co mogła w danej chwili zrobić. Tylko ona trzyma ją przy życiu, zaraz po rozwodzie mąż wyrzucił Krystynę z domu potraktował ją jak starą niepotrzebną rzecz , straciła pracę po 20 latach małżeństwa i ciężkiej pracy zawalił jej się świat.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Następnego dnia wcześnie rano na przystanek autobusowy przyjechał czerwony samochód tak jak to wcześniej było zaplanowane .Krystyna wsiadła do samochodu z grobową miną kierowca uśmiechnął się i krzyknął:</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-głowa do góry za 12 godzin będziemy na miejscu , proszę się uśmiechnąć kobieta lekko skrzywiła usta i skierowała twarz w jego stronę .Krystyna podczas podróży nic nie mówiła była bardzo przerażona, natomiast kierowca przez cały czas starał się rozweselić swoich pasażerów .W samochodzie było siedem osób wszyscy jechali w jednym kierunku , przed nimi była długa droga .Kobieta starała się nie słuchać śmichów ,żartów , oczy miała zamknięte udawała ,że śpi. W myślach miała tylko jedno co dalej z nią będzie? Gdy zajechała pod wskazany adres drzwi domu otworzył jej mężczyzna w wieku 50 lat .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Halo! nazywam się Helmut !</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Dzień dobry odpowiedziała , mam na imię Krystyna.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Proszę wejść dalej, pozna pani moja matkę , już nie mogła doczekać się kiedy pani przyjedzie. </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">W kuchni przy stole siedziała kobieta na wózku inwalidzkim /wiek około 80 lat/ uśmiechnęła się :</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Nazywam się Anna Ralf. Przywitała Krystynę i<span> </span>zaprosiła do stołu.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Ja .Krystyna Tkacz.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Helmut zrób Krystynie herbatę i podaj kolację. Asan posłusznie wstał i odszedł w drugą część kuchni , po chwili wrócił z tacą i podał kobietom samodzielnie przygotowaną kolację .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Jak minęła podróż? Zapytała </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Bardzo szybko, ponieważ przez całą drogę spałam.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-A ,to pięknie bardzo się cieszę ,że przyjechałaś do mnie chyba mogę tak<span> </span>do Ciebie mówić ?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Ależ, naturalnie bardzo proszę .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Mój syn zaraz pojedzie do swojego domu, ma żonę i dwoje dzieci syna i córkę, poznasz ich w sobotę przyjdą do nas na kawę , plan dnia ustalimy jutro po śniadaniu ,a teraz kochanie odśwież się i połóż się spać , od jutra zaczynasz pracę, wstajemy o 8 –rano, dobranoc .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Dobranoc ,odpowiedziała Krystyna i poszła do swojego pokoju. W głowie miała jedną wielką karuzelę i wielki szum, bała się jutrzejszego dnia nie jest pielęgniarką ,nigdy nie pracowała z chorymi ludźmi ,jej praca to była praca biurowa przy komputerze, a tu takie wielkie wyzwanie ,w obcym kraju ,w obcym domu z obcymi ludźmi , pomyślała jaka ja jestem odważna, ale to chyba tylko dlatego ,ponieważ jak powiedziała Wercia nie mam innego wyjścia. Dotarła do swojego pokoju otworzyła oczy i zdumiała było tak pięknie jak w niebie, jaśniutkie ściany ,na których były małe obrazeczki , pomiędzy nimi światełka i najważniejsze łóżko było błękitne duże , przy którym stała toaletka z okrągłym lustrem w złotej ramie ,natomiast piękna puszysta wykładzina nadawała ciepło i przytulny wygląd całemu pomieszczeniu.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Dziękuję Helmut.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Do soboty ,odpowiedział Helmut i zszedł do kuchni, gdzie czekała matka .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Krystyna upadła na łóżko i zasnęła , rano otworzyła oczy była 6.30, szybko wstała udała się do łazienki i wzięła prysznic stała i czuła jak wszystko co było dla niej ciężarem spływa po pięknym ciele i ucieka , gdzieś skąd nigdy nie wróci, pragnęła , aby ten sen nigdy się nie skończył czuła się taka wolna.<span> </span>O 8.oo<span> </span>zadzwonił dzwonek do drzwi ,przyszła pielęgniarka ,która przychodzi do pani Ralf codziennie pomaga jej podczas porannej toalety. Krystyna szybko przygotowała śniadanie nie sprawiło jej to wiele kłopotu, ponieważ pani jadała bardzo skromne śniadania tost z masłem i dżemem ,do tego kawa z mlekiem. Po kilku dniach okazało się , że Krystyna świetnie sobie radzi z prowadzeniem domu i opieką nad chorym człowiekiem .Obiady typowo polskie bardzo smakowały pani ,u której była zatrudniona . Mijały dni ,tygodnie obie kobiety bardzo zaprzyjaźniły się , chodziły na długie spacery, oglądały telewizję ,nawet książki czytały wspólnie .Przez cały ten czas Krystyna nie dawała znaku życia. Weronika bardzo martwiła się o nią ,doczekała się wreszcie telefonu.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Krystyna czy ty postradałaś zmysły, dlaczego się nie odzywasz , ja tu od rozumu odchodzę ,opowiadaj co u ciebie słychać?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Werciu kochana wybacz mi lecz dopiero dziś otrzymałam pensje i zaraz zadzwoniłam do ciebie ,jest mi tu dobrze doszłam do siebie ,przytyłam nawet dwa kilo ,z panią Ralf mam wrażenie ,że cały czas tylko jemy i to najwięcej słodyczy, ponoć czekolada ma dużo magnezu a na te moje skurcze mięśni nawet skuteczne ha ,ha. To<span> </span>jest bardzo szlachetna kobieta ,opowiedziałam jej swoją historię.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Krystyna lepiej nie wracaj do tego i nie odświeżaj swoich ran,<span> </span>pozwól aby mogły się zagoić kochanie!</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Weronika bardzo serdecznie za wszystko ci dziękuję postaram się do ciebie częściej dzwonić ,pa kochanie!</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Jak co dzień Krystyna wstała wcześnie rano ,wszystko robiła zgodnie ze zwyczajem panującym w domu, w którym pracowała w czasie gdy przygotowywała śniadanie , do kuchni wpadła pielęgniarka widać było ,że jest bardzo zdenerwowana ,zaczęła wykręcać numer w telefonie. Krystyna zaniemówiła ,filiżanka wypadła jej z rąk ,wyszeptała po chwili;</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Co się stało? Ta popatrzyła na nią przerażona.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Pani Ralf nie żyje przed chwilą zmarła, zaraz tu będzie lekarz. </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;"><span> </span>Po pogrzebie Helmut zaprosił Krystynę do siebie .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Posłuchaj, Krystyna ja wraz z moją żoną cały dzień jesteśmy poza domem, podjęliśmy decyzję ,oczywiście ostateczna decyzja należy do ciebie, mamy propozycje abyś zamieszkała razem z nami ,będziesz u nas pracowała ,to znaczy konkretnie chodzi nam o prowadzenie naszego domu, Krystyna znów nie miała żadnego wyboru, powrotu do Polski na dzień nie ma ,pani Ralf zmarła- </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Oczywiście ,że się zgadzam.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Super, odpowiedział Helmut i wraz ze swoją żoną udali się do pokoju, gdzie zgromadziła się rodzina i przyjaciele.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Dni mijały Krystynie dość monotonnie ,całymi dniami przebywała sama w ogromnym domu ,często wychodziła do sklepu to była jedyna jej rozrywka. Zadzwonił telefon.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Słucham?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Witaj, Krystyno co u ciebie słychać?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Weronika ,to ty </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Tak, oczywiście ,że ja !</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Jak dostałaś mój nowy numer ?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-To nie było wcale takie trudne , u pani Ralf zastałam jej syna ,wynosili resztę rzeczy po zmarłej , podała mi telefon do ciebie!</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Ach, to już wszystko wiesz!</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Tak oczywiście , jest mi bardzo przykro z powodu śmierci pani Ani, bardzo się cieszę , że Helmut ci pomógł.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Ja także jestem zadowolona ,lecz czuję się tu bardzo samotna i sama rozumiesz mieszkam z obcą dla mnie rodziną , nic prawie o nich nie wiem ,wciąż nie mam swojego miejsca ,Helmut Reginą całymi dniami są poza domem, dzieci wracają późno ze szkoły. Jak wszyscy już dotrą to można zwariować , Regina jest bardzo konfliktową kobietą ,nie wiem jak długo tu jeszcze wytrzymam.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Moja droga uważaj na siebie!</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Łatwo ci mówić.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Będzie wszystko dobrze poradzisz sobie ,pa do usłyszenia ,odzywaj się Krysiu częściej.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Pa Werciu.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Wieczorem, gdy po całym dniu Krystyna położyła się do łóżka ,usłyszała jak otwierają się drzwi od jej pokoju, wystraszona zapaliła lampkę ,tuż przy niej siedział Helmut.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Co się stało?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Nic moja miła. Złapał<span> </span>Krystynę mocno za ręce i gwałtownie zaczął ją całować. Kobieta wyrywała się lecz był od niej silniejszy, bardzo długo trwała szamotanina ,koszulę miała całą rozdartą Helmut zachowywał się jak dziki zwierz .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Bardzo mi się podobasz, od pierwszej chwili kiedy cię ujrzałem ,czy ty głupia tego nie widzisz ?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Puść mnie bydlaku nie chcę cię znać zostaw mnie !</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Dosyć głośno obydwoje się zachowywali ,Krystyna już miała krzyczeć , nagle zapanowała wielka jasność Helmut szybko zerwał się z łóżka , w drzwiach stała Regina.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Rano ma cię tu ni być Krystyna ! A z tobą porozmawiam jak wytrzeźwiejesz!</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Całą<span> </span>noc przepłakała czuła się taka poniżona ,brudna ,myślała jak wygląda w oczach Reginy, kobiety która jej zaufała, przyjęła do swojego domu, dała pracę. Oczywiście ,zdawała sobie sprawę, że te wszystkie podejrzenia lub jak to nazwać fakty , są bardzo krzywdzące .To co widziała żona tego gnojka nie ma żadnych wyjaśnień, nigdy jej nie uwierzy ,natomiast mąż był tylko pijany. Gdy weszła do kuchni aby się pożegnać Regina tylko palcem pokazała jej drzwi, nawet nie odwróciła głowy .Wyszła bez słowa .Swą podróżną czarną torbą zarzuciła na ramię. Idąc chodnikiem, na którym nie było nikogo , tylko auta przemykały jedno za drugim. Zobaczyła małą kawiarenkę, do której rano przychodzi wiele osób na poranną kawę i śniadanie. Weszła do środka było bardzo przytulnie ,małe okrągłe stoliki ,na których stały złote dzbaneczki, a w nich czerwone różyczki , na białych obrusach sprawiały wrażenie małych prezencików. Usiadła na wygodnym fotelu zamówiła kawę i myślała co złego w życiu swoim zrobiła, że tak bardzo musi cierpieć , sama w myślach zadawała sobie pytania , na które starała sama sobie odpowiadać lecz to wszystko było dla nie za trudne. Już miała płacić, gdy do stolika podszedł przystojny blondyn /wiek około 45 lat/.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Przepraszam, czy przysiąść się do pani stolika ? obejrzała się dookoła, wszystkie miejsca były zajęte.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Ależ oczywiście zaraz wychodzę .Mężczyzna uśmiechnął się<span> </span>.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Przepraszam, ale zrobi mi pani wielką przyjemność jak pozwoli mi pani w tak miłym towarzystwie wypić kawę ? Krystyna nie zaprotestowała.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Proszę.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Czy mogę zapytać dokąd pani się wybiera? Krystyna lekko posmutniała ,wzięła głęboki oddech i wyszeptała.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Do nikąd .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Jak to ,nic nie rozumiem? </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Zwyczajnie, zaraz dokończę kawę i wyjdę nie mając pojęcia gdzie dalej iść.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Mężczyzna lekko zmarszczył brwi i po chwili bardzo odważnie powiedział.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Co sprzeczka małżeńska ?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Nie jestem samotna, nie mam tutaj już nikogo.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Jeżeli mogę pani pomóc to bardzo chętnie to uczynię.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Krystynie nagle zaświeciła się lampka strachu ,przez myśl zaraz przebiegł jej Helmut i jego brutalne zachowanie.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Przepraszam panią ,że jestem taki nie grzeczny ,wstał </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-na imię mam Marek.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Krystyna</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Jest mi bardzo miło ,że mam przyjemność cię poznać .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Mi również.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Może wyda ci się to dziwne ale ja cię Krysiu znam.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Mnie? Zdziwiona popatrzyła w piękne niebieskie oczy.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Znam bardzo często jak wracałem z pracy spacerowałaś z kobietą na wózku inwalidzkim, mieszkam tu zaraz za parkiem, gdzie was widziałem. Krystyna rozpłakała się przypomniała sobie wspaniałą panią Anię .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Dlaczego płaczesz ? Co się stało? </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Pani Ralf zmarła. Pracowałam u niej jestem teraz sama .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Wydawało mi się , ze to twoja mama .Przez chwilę zapanowała cisza .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Krysiu jeżeli nie masz dokąd iść , chodź do mnie ,mam trzy pokoje jeden może przez jakiś czas dopóki nic nie znajdziesz być twój .Kuchnia i łazienka będą wspólne. Dla mnie samego jest to trochę za duże mieszkanie, ach zapomniałem mam jeszcze psa.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Psa? Zdziwiła się Krystyna.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Tak, teraz biedak jest sam ,chodź zaprowadzę cię do niego. Marek uregulował<span> </span>rachunek po czym, wziął od Krystyny torbę i wyszli.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Gdy tylko włożył klucz do drzwi ,pies niecierpliwie zaczął skomleć, rzucił się do nóg Krystyny i<span> </span>wesoło<span> </span>merdał ogonkiem.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Zobacz nawet Niki jest szczęśliwy ,że cię poznał .Niki to mały brązowy kundelek, bardzo przyjaźnie przywitał gościa . Marek pokazał Krystynie swoje mieszkanie , po czym zostawił jej klucze.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Ja muszę szybko pędzić do pracy ,ponieważ jestem już trochę spóźniony, postaram się dziś wcześniej wrócić i opowiem czym się zajmuję.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Miłego dnia ,odpowiedziała.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Krystyna poczuła się w mieszkaniu Marka jak gdyby mieszkała w nim wieki, było bardzo przytulne ,gustownie i funkcjonalnie urządzone, czuła wielką energię ciepła. Postanowiła Markowi zrobić niespodziankę ,ugotowała knedle ze śliwkami do tego smaczny sos śmietankowy. Po powrocie Marek zdumiał , gdy wszedł do jadalni pachniało tak cudownie, od dawna nie czuł się tak miło jak dziś , gdy wrócił zmęczony z pracy. Krystyna stanęła na wysokości zadania przygotowała pięknie stół do tego jedzenie było pyszne jak to określił sam Marek. </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Dziękuję ci Krysiu bardzo mile mnie zaskoczyłaś ,ale nie myśl sobie ,że pozwolę na to , abyś była moja służącą ,czuj się tu jak u siebie w domu ,rób to na co masz ochotę ,chodź gdzie chcesz, jesteś wolna i nie musisz mi się odwdzięczać w żaden sposób.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Marek przestań to tylko skromny poczęstunek, jestem właśnie bardzo ci wdzięczna ,że pomogłeś mi. Jutro rozglądnę się za jakąś pracą </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Poczekaj ,przerwał Marek ,jaki ty masz zawód?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Jestem księgową .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Super !wykrzyknął </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Jutro jedziesz ze mną do firmy .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Chyba oszalałeś ?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Nie, nie ze mną jest wszystko ok. W dziale księgowości kobieta jest w ciąży i przebywa na zwolnieniu lekarskim, do czasu powrotu masz tam pewne miejsce,<span> </span>nie chcą nikogo zatrudniać na stałe , ale w sytuacji jakiej obecnie się znalazłaś wydaje mi się ,że na czas określony musi ci wystarczyć .Kobiety są bardzo sympatyczne pomogą ci wdrożyć się w wir obowiązków.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Powiedz mi gdzie ty pracujesz?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Ja, acha zapomniałem ci powiedzieć w mleczarni<span> </span>to znaczy jestem tam kierowcą .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Ja w Polsce pracowałam w niewielkiej firmie ,mam bardzo nie miłe wspomnienia , obiecałam sobie ,że nigdy nie będę pracować w biurze.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Opowiedz mi<span> </span>o tym .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;"><span> </span>-Nie, jeszcze nie teraz ,bardzo mnie to wszystko boli ,ale obiecuję ,że o wszystkim opowiem. Zamyśliła się i spokojnie jeszcze raz powtórzyła musisz wiedzieć o wszystkim, wzięła głęboki oddech ,lecz nie dziś nie teraz.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Ok. Zgodził się ,może pójdziesz ze mną i Nikim na spacer?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Bardzo chętnie uwielbiam spacerować promenadą wzdłuż rzeki ,panuje tam cudowna cisza./opisać spacer. widoki/</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Krystynie bardzo spokojnie mijał czas, w pracy czuła ,że<span> </span>jest spełniona , na początku miała mały problem z oswojeniem się z nową pracą ,ale jak powiedział jej Marek ,koleżanki przyjęły ja bardzo serdecznie. Była zdziwiona ,że szef może traktować ją jak człowieka i godnie nagradzać .Po kilku tygodniach zaczęła nawet myśleć o nowym własnym mieszkaniu ,zdawała sobie sprawę ,że ta sielanka nie będzie trwać wiecznie.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Wieczorem po powrocie do domu ,zastała kobietę/67 lat /była bardzo elegancka i sprawiała wrażenie sympatycznej kobiety. Na widok Krystyny poderwała się z krzesła i uściskała ją.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Och mamo poczekaj, pomału! Z kuchni wybiegł Marek.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Krysiu poznaj moja mamę.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Jest mi szalenie miło , że wreszcie mogę cię poznać ,cieszę się że Marek nie mieszka sam .jest teraz taki szczęśliwy ,dawno nie widziałam w jego oczach tyle radości .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Mamo proszę ci Krysia jest zmęczona musi coś zjeść i chwilę odpocząć dopiero co wróciła z pracy.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-O Marku nie przesadzaj nie wróciłam z tartaku .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Zrobić ci kawy?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Nie chętnie napiję się wina.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Naturalnie, przepraszam ,a może być szampan?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Och tak! Odpowiedziały chórem kobiety.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Marek szybko pobiegł do barku ,który znajdował się w sąsiednim pokoju.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-No więc moje miłe panie pijemy za spotkanie.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Wieczór minął na wspomnieniach Marka i jego mamy. Wspominali dzieciństwo Marka. Krystyna wiele wesołych opowieści usłyszała o swoim przyjacielu ,co jeszcze bardziej utwierdziło ją w tym ,że jest wspaniałym człowiekiem. W duchu dziękowała bogu ,że mogła go poznać .Przy nim poczuła się naprawdę wolna i szczęśliwa.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Zapraszam was kochani w tą niedzielę na obiad, i proszę mi nie odmawiać będzie mi bardzo przykro.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Mamo musimy to wspólnie przemyśleć nie wiem jakie plany na niedzielę ma Krysia.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Bardzo chętnie skorzystam z zaproszenia odpowiedziała znacząco .Będę miała okazję zobaczyć twój rodzinny dom.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Super więc jesteśmy umówieni ! krzyknęła matka </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Dobranoc kochani i do niedzieli.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Dobranoc .Odpowiedzieli</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Krystyna wzięła prysznic i szlafroku usiadła przed telewizorem, Marek usiadł obok niej podając jej lampkę szampana. Poczuła jak oblewa ją zimny ,na przemian gorący pot, serce coraz szybciej zaczęło jej bić , a wszystko to sprawiła ręka Marka ,którą poczuła na swoim ramieniu.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Wiesz, Krysiu cicho wyszeptał, zbliżył swoje usta do jej ust ,chcę ci tylko powiedzieć ,że cię kocham.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Krystyna nie stawiała oporu ,pozwoliła mu całować się ,słowa które płynęły z ust Marka były jak balsam na zranioną jej duszę .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Rano Krystyna otworzyła oczy i poczuła ciepło płynące od Marka ,przytuliła się do niego i czuła ,że świat wiruje wokół niej ,była taka szczęśliwa .Lekko i dyskretnie wyślizgnęła się z łóżka ,po chwili wróciła z tacą ,na której były dwie filiżanki gorącej kawy, pachnąca jajecznica na boczku, dwa tosty z masłem. Zbliżyła się do Marka , udawał ,że śpi ,po chwili uśmiechnął się ,szybko podniósł się , objął ją.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Dzień dobry kochanie </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Dzień dobry Marku ,przygotowałam ci śniadanie .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Ten z uśmiechem na twarzy zapytał.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-A, czy zasłużyłem na śniadanie w łóżku?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Oczywiście .Obydwoje głośno zaśmiali się .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Krysiu wejdź tu do mnie proszę, zjemy razem. Uwielbiam sobotę rano ,mogę leżeć w łóżku do późna ,a dziś nawet jeść śniadanie z piękną kobietą .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Jeszcze raz ucałował Krystynę i miłosnym igraszkom nie byłoby końca ,gdyby nie dzwonek u drzwi. Marek zarzucił szlafrok , otworzył drzwi i zdrętwiał w drzwiach stała Monika ,żona Marka, wtargnęła do środka i przez otwarte drzwi sypialni zobaczyła kobietę leżącą w łóżku. Krystyna szybko naciągnęła kołdrę po sam nosi przerażona zapytała.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Marku co ta pani tu robi?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Co ta pani tu robi ?Ze zdziwieniem powtórzyła słowa kobieta.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-To ja się pytam co pani tu robi?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Marek przerwała dyskusję, wyprowadzając Monikę, poprosił aby opuściła mieszkanie i obiecał, że spotka się z nią . Monika z trudem to uczyniła wykrzykiwała ,że go załatwi i niech nie liczy na rozwód. Marek zatrzasnął drzwi, udał się do sypialni ,gdzie leżała Krystyna .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Przepraszam ,jestem w trakcie rozwodu ,bardzo bałem się tego tematu, Monika ze względów finansowych nie chce zgodzić się na rozwód, ja do tej pory nie nalegałem od kilku <span> </span>lat nie żyjemy ze sobą, jest matką mojego syna Piotra, który jest już samodzielny ,po studiach wyjechał do Paryża tam pracuje w firmie<span> </span>produkującej kosmetyki. Przepraszam cię raz jeszcze kochanie ,za to że wcześniej nic ci nie powiedziałem, i że w takich okolicznościach musiałaś się dowiedzieć ,przez cały czas zastanawiałem się jak to mam powiedzieć ?bałem się twojej reakcji.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Jest już dobrze kochanie odpowiedziała. Marku ja też muszę ci coś wyznać ,coś co także leży mi na sercu.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Dobrze odpowiedział więc zapraszam cię, na obiad do bardzo znanej restauracji „Tawerny”, tam będziemy mogli spokojnie wszystko spokojnie sobie powiedzieć.<span> </span>Acha zapomniałem ci powiedzieć wieczorem odwiedzą nas Jola i Łukasz wrócili z Paryża chcą bardzo cię poznać i podzielić się swoimi wrażeniami z wycieczki .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Super daj mi pół godziny zaraz będę gotowa i możemy wychodzić odpowiedziała Krystyna i wyszła do łazienki.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">‘’Tawerna” to restauracja położona jakieś 20 kilometrów od miasta musieli jechać dobre pół godziny. Gdy weszli do środka ,Krystyna czuła się jak królowa, szła po bordowym dywanie i czuła jak nogi uginają jej się w kolanach ,było bardzo wystawnie ,stoliki jeden od drugiego dosyć oddalone od siebie ,co sprawiało ,że goście czuli się bardzo intymnie ,śnieżno białe obrusy i mocno brązowe krzesła nadawały ekskluzywny wyraz całemu wnętrzu ,cichutka melodia wydobywająca się z głębi pomieszczenia ,zachwyciła Krystynę .<span> </span>Podszedł do nich kelner i zaprowadził do stolika ,zapalił świece ,po czym podał menu .Krystyna nie miała pojęcia na co ma ochotę to znaczy czuła się tak dobrze i wspaniale ,ze nie w głowie było jej jedzenie . Marek zamówił pieczoną kaczkę ,do tego zapiekane ziemniaczki ,zieloną fasolkę, na deser lody , oraz lampkę czerwonego wytrawnego wina.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Krysiu wypijmy za nasze spotkanie i miłość ,która nas spotkała .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Wypili po małym łyczku ,po czym Krystyna powiedziała:</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Ja już o tobie wiem prawie wszystko ,kolej na mnie.Za mąż wyszłam z wielkiej miłości , z mężem nie mogliśmy mieć dzieci, ciężko obydwoje pracowaliśmy , dni stawały się do siebie bardzo podobne , praca ,dom, praca i tak dalej. Czułam, że Heniek ma ochotę na nowe wrażenia ja niestety nie mogłam mu ich dostarczyć ,od rana do wieczora<span> </span>siedziałam w biurze .Pewnego dnia poprosił mnie szef do swego gabinetu i oznajmił mi ,że od pierwszego następnego miesiąca jestem zwolniona , tłumaczył się redukcją i oszczędnościami jakie firma zaplanowała na nowy rok, Czułam, że zostałam zapędzona w kozi róg , z którego nie ma wyjścia .Podpisałam wypowiedzenie i zapłakana wróciłam do domu ,Heniek oczywiście od razu mnie podsumował.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Od samego początku wiedziałem ,że ty do niczego się nie nadajesz , nie wiem po co tyle lat muszę się z tobą męczyć.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Krystyna zamilkła i po chwili znów z ciężkim sercem zaczęła opowiadać:</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Doszło do strasznej awantury, z dnia na dzień było coraz gorzej ,czułam się jak zero, mało tego że kłóciliśmy się ze sobą to jeszcze jego matka dolewała oliwy do ognia, utwierdzała go w tym ,że nie ma sensu abyśmy dalej ze sobą byli. Pewnego dnia , po powrocie od Weroniki ,jego matka była już w domu ,Heniek gdy mnie tylko zobaczył skoczył do mnie czułam, że był pijany uderzył mnie, upadłam i<span> </span>obudziłam się w szpitalu. Lekarze poinformowali mnie ,że byłam szóstym tygodniu ciąży. Przez długi czas byłam na lekach uspakajających, dokładnie <span> </span>nie zastanawiałam się co się ze mną dzieje. Po wyjściu ze szpitala matka zrobiła mi piekło , powiedziała<span> </span>,że to jest moja wina i teraz jej syn został zatrzymany. Heniek dostał dwa lata w zawieszeniu .Na pierwszej sprawie rozwodowej , rozstaliśmy<span> </span>się . Sąd wydała wyrok orzekający o winie męża. Przez cały ten czas przebywałam u swojej przyjaciółki Weroniki . W swojej najbliższej rodzinie nie znalazłam oparcia , uważali ,że powinnam jednak być z mężem i jakoś na pewno ułożyłoby się nam .W mojej rodzinie był to pierwszy rozwód , moja matka była oburzona moją decyzją bała się opinii swoich znajomych . Moja decyzja była nieodwracalna nie wyobrażałam sobie dalszego życia z tyranem podporządkowanym matce.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Weronika dowiedziała się ,że kobieta poturbuje pomocy całodobowej zapewnia mieszkanie , wyżywienie i dobrą pensję .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Ta kobieta jak się Marku domyślasz to pani Ralf ,więc nie zastanawiając się bez pożegnania zwyczajnie uciekłam .Teraz już wiem, że decyzja była słuszna udało mi się opuścić piekło. Krystyna zamyśliła się po czy dodała:</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Marku kochanie to cała moja historia ,o której także nie miałam ochoty opowiadać .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Krysiu ,proszę zacznij jeść popatrz ja prawie już kończę ha, ha.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Wracając do twojej historii ,bardzo współczuję ci i szkoda ,że nie może mi ten drań wpaść w moje szpony ,pokazałbym mu gdzie raki zimują.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Krystyna roześmiała się .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Teraz ,po co to już nie ma sensu ,zaczynam nowe życie z nowym kochanym<span> </span>mężczyzną , i mam nadzieję ,że szybko moje rany u twego boku się zagoją .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">- Zobacz co ten kelner robi ,z drugiego pomieszczenia wyszedł kelner z tacą ,na której stały dwa płonące puchary .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-To dla nas ? Krystyna , aż podskoczyła z radości jak mała dziewczynka na widok deserów.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Pycha ,smaczne, wspaniałe, brak mi<span> </span>słów Marku takie dobre.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Gdybym wiedział ,że zrobi ci to tyle radości ,poprosiłbym o deser na początku . Obydwoje roześmiali się.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;"><span> </span><span> </span>Po powrocie do domu ,Krystyna była bardzo zmęczona ,lecz jej dusza czuła się cudownie ,świeżo i oczywiście szczęśliwa. Wieczorem o umówionej godzinie zjawili się Marka przyjaciele ,Krystyna miała przyjemność poznać ich przelotnie na ulicy, byli to Jacek i Jola ,którzy właśnie wrócili z podróży. Bardzo szybko nawiązali dobry kontakt . Jola była zafascynowana Paryżem , opowiadała prawie bez tchu, natomiast Jacek tylko przytakiwał i przewracał kartki z albumu, w którym była cała kolekcja barwnych fotografii. </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Wyobraźcie sobie ,ze gdy wjeżdżaliśmy ,przepraszam, na które to było Jacek piętro?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Jolciu ,ja ze strachu nawet nie pamiętałem ile cała wieża ma pięter.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Och, ty panikarzu !</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Ja uważam się za twardziela ,ale wtedy ,gdy zepsuła się winda to miałem wielki strach w oczach, w sercu ,nie chciałem tego pokazywać Joli ,myślałem ,że będzie się ze mnie śmiała .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Ty chyba zwariowałeś misiaczku ,wytworzyła się taka panika, że kto krzyczał i płakał było mu lżej ,a wiesz ,że reszta to chyba tak jak ty starali się ukryć strach, dzięki Bogu wróciliśmy cali i zdrowi.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Krystyna zapytała Jolę o posiłki:</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Czy jadłaś ślimaki?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Coś ty Krysiu w życiu nie wezmę do ust , posiłki były na zamówienie , sami sobie mogliśmy ustalić menu , co prawda wielkiego wyboru nie było ,ale przecież nie pojechaliśmy się objadać , tylko zwiedzać ,wypoczywać.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-i… dodał z uśmiechem na ustach Łukasz ,czuliśmy się<span> </span>naprawdę jak w podróży poślubnej.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Marek widział jak Krystyna z radością ogląda fotografie i zadaje wiele pytań. Tym opowieścią nie byłoby końca gdyby nie Łukasz .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Jolu ty kończ proszę i uciekamy ,przecież w domu Czekaja na nas dzieci, zapomniałaś ?tak dobrze ci było w Paryżu ,ze rodzina już się nie liczy ?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Ależ skąd skarbie chodźmy czym prędzej!</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Kochani do zobaczenia i czekamy u nas w domu ,serdecznie was zapraszamy, oczywiście wraz z Niki ,dzieci bardzo się ucieszą.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Nie ma sprawy dziękujemy za zaproszenie na pewno was odwiedzimy i psina także.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Niki zamerdał lekko ogonkiem widać było ,że jest bardzo zadowolony, dobrze wiedział ,że rozmowa jest o nim .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Krysiu ja idę na spacer z pieskiem i odprowadzę naszych gości .Po godzinie Marek wrócił ze spaceru.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Czy jesteś przerażony moją historia ,nie tylko twoją rodziną ,jak mogli ci nie uwierzyć . Wiem ,ale z mamą już sobie wszystko wyjaśniłyśmy zadzwoniłam do niej ,powiedziała mi ,że bardzo żałuje ,że była dla mnie taka surowa ,zrozumiała to dopiero po moim wyjeździe , ja natomiast podkreśliłam tylko ,że są moja rodziną i wybaczam ,oraz życzę dużo zdrowia i szczęścia ,czy zapomnę tego nie obiecałam , ponieważ bardzo często we snach przeżywam ten koszmar.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Chodź położysz się spać. Marek zaniósł Krystynę jak małą dziewczynkę do łóżka. Jesteś moją królową i będę cie nosił do łóżka na rękach.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Acha zobaczymy jak długo ? Roześmiali się oboje. Nagle zadzwonił telefon Marek odebrał ,po czym bardzo posmutniał , Krystyna słyszała tylko tak, dobrze i nic nie rozumiała .Odłożył słuchawkę .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Jutro<span> </span><span> </span>muszę jechać do Rumunii !</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Gdzie? Zapytała Krystyna .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Cholera by to wzięła do Rumunii! Mam tam zawieść towar, pierwszy raz i dlatego szef ,chce mnie tam wysłać ,ponieważ znam język angielski. Roześmiał się , czasami dobrze czegoś nie znać.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Kiedy wrócisz? Zapytała Krystyna .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Za kilka dni to ,jest tylko kurs jednorazowy .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;"><span> </span><span> </span>Nazajutrz Marek wcześnie wstał ,poszedł do łazienki ,w tym samym czasie Krystyna wyszła do kuchni przygotować prowiant na podróż .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Jesteś aniołem ,dziękuję ci Krysiu ,wskakuj do łóżka ,dalej poradzę sobie sam. Po pół godziny był już gotowy, uściskał swą przyjaciółkę .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Tak bardzo cie kocham ,cieszę się ,że jesteś ze mną ,nie wiem jak wytrzymam te kilka dni bez ciebie.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Idź już bo zaraz się rozpłaczę !</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Krystyna bardzo źle czuła się sama bez Marka brakowało jej go <span> </span>. Często dzwoniła na telefon komórkowy ,lecz nikt nie odpowiadał, abonent był niedostępny .Trochę nawet zaczęła się złościć i martwić ,ż nie ma z nim żadnego kontaktu .Po trzech dniach zadzwonił dzwonek u drzwi ,było już trochę późno, lecz bardzo ucieszona pobiegła do drzwi, aby czym prędzej otworzyć Markowi. Już miała coś mówić ,gdy nagle w drzwiach zoczyła dwóch policjantów. Zamurowało ją ,jeden z policjantów zapytał;</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Czy mam przyjemność z żoną pana Marka Nowickiego?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Nie jestem jego przyjaciółką ,razem mieszkamy, nazywam się Krystyna Zięba.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Proszę pani pan Marek Nowicki wczoraj w Rumunii miał wypadek samochodowy , w którym zginął ,przyjechaliśmy aby poinformować najbliższą rodzinę , jeżeli jest to możliwe bardzo proszę jutro zgłosić się do szpitala w celu identyfikacji zwłok, chciałem również złożyć najszczersze wyrazy współczucia. Krystyna już tych słów nie usłyszała ,upadła jak kłoda na podłogę .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Gdy otworzyła oczy zobaczyła Marka i jego matkę .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Czy ja jestem w niebie ?Marek roześmiał się.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Nie kochanie jesteś w szpitalu , gdy już wracałem z delegacji ,na drodze leżał człowiek zatrzymałem się i chciałem udzielić mu pomocy , gdy zbliżyłem się poczułem tylko wielki ból głowy. Obudziłem się po kilku godzinach w rowie , bez dokumentów , oczywiście samochodu tez nie było .Zanim znalazłem pomoc trochę to wszystko trwało ,pomógł mi mieszkaniec wioski ,który przejeżdżał na rowerze ,zawiadomił policję ,dość szybko po mnie przyjechali , zawieźli mnie do szpitala i przeprowadzili szczegółowe badania, wszystko<span> </span>z moim zdrowiem jest ok. Okazało się ,że bandyta ,który mnie napadł daleko nie uciekł kilkanaście kilometrów dalej spowodował wypadek, był w stanie upojenia alkoholowego posiadał przy sobie tylko moje dokumenty stąd całe to wielkie zamieszanie.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Jaka jestem szczęśliwa ,boli mnie tylko trochę brzuch ,ale chcę już iść do domu.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Krysiu nie możesz dopóki lekarz nie wyrazi zgody!</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Dlaczego? zaraz poczuję się znacznie lepiej!</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Dobrze kochanie ,musisz na siebie uważać ,lekarz nie pozwolił ci się denerwować ,a już w żadnym wypadku wstawać. Krysiu jesteś w ciąży.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Krystyna po kilku dniach wróciła do domu ,lekarz jednak nie zmienił zdania nadal musiała leżeć w łóżku. Do pokoju wszedł Marek ,przytulił ja i zapytał:</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Nie jest ci kochanie zimno ?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Nie czujemy się wspaniale.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Podłożę trochę drewna do kominka ,zobacz już miesiąc minął jak mieszkamy z mamą .Jak ci Krysiu mieszka się w moim rodzinnym domu ,oczywiście teraz i także w twoim ?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Marku jest mi tu bardzo ciepło ,atmosferę jaka stworzyła twoja ukochana mama w tym domu jest cudowna jest tu dużo miłości ,zrozumienia i tolerancji dla człowieka. Twoja mama to bardzo inteligentna kobieta i dobra ma serce słonia mimo ,że jest tak niska.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-To wszystko dlatego ,ponieważ to ty jesteś taka dobra przerwała jej Marek</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Krysiu dzwoniła Weronika ,przyjeżdża w piątek wieczorem .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Och to wspaniale ,kochana Wercia<span> </span>nareszcie ją zobaczę .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Marek uklęknął przy łóżku wziął rękę Krystyny i zapytał;</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Czy zostaniesz moją żoną i czy przyjmiesz ten pierścionek na znak mojej miłości.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Krystyna zaniemówiła.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Krysiu dziś dostałem rozwód z Moniką .Krystyna rozpłakała się .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Bardzo cię kocham Marku oczywiście ,że tak, zastanę twoją żoną .Lecz ze ślubem chciałabym poczekać jak już urodzę nasze dziecko .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Naturalnie! Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi ma przy sobie taki wielki skarb.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">Krystyna otarła łzy i uśmiechnęła się </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="115%;">-Wiesz Marku ,tak przyglądam się twojemu ojcu na tym obrazie i musze ci powiedzieć ,że był również przystojny jak ty ,bardzo jesteście do siebie podobni.</span></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=27&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/27/krystyna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

