Pewien chrześcijanin
odwiedził mistrza zen i powiedział:
— Pozwól, że przeczytam ci parę zdań z Kazania na Górze.
— Posłucham z największą przyjemnością — odparł mistrz.
Chrześcijanin przeczytał kilka zdań i popatrzył na niego. Mistrz uśmiechnął się i rzekł:
— Kimkolwiek był ten, kto powiedział te słowa, na pewno był Człowiekiem Oświeconym.
Ucieszyło to chrześcijanina, czytał więc dalej. Mistrz przerwał mu i powiedział:
— Człowieka, który wygłaszał te słowa, naprawdę można by nazwać Zbawicielem ludzkości.
Chrześcijanin wzruszył się. Doczytał do końca, wtedy mistrz powiedział:
— To kazanie zostało wygłoszone przez Człowieka, który promieniał boskością.
Radość chrześcijanina nie miała granic. Odszedł zdecydowany wrócić raz jeszcze i przekonać mistrza zen, że powinien zostać chrześcijaninem.
Wracając do domu, spotkał siedzącego przy ścieżce Chrystusa. „Panie!”, powiedział rozentuzjazmowany. „Doprowadziłem tego człowieka do wyznania, że jesteś boski!” Jezus uśmiechnął się i powiedział: „I cóż innego osiągnąłeś poza tym, że nadęło się twoje chrześcijańskie ego?”
źródło: Śpiew ptaka
Popularity: 4%
Tagi: chrześcijanizm,ego,zen
W pewnej wiosce rybackiej panna miała dziecko.
Zmuszona biciem wyjawiła wreszcie,
kto jest ojcem dziecka: mistrz zen,
który całymi dniami medytował w świątyni
w pobliżu wioski.
Rodzice dziewczyny i liczne grono wieśniaków poszli do świątyni,
przerwali brutalnie rozmyślanie mistrza,
wyzwali go od obłudników i powiedzieli,
że ponieważ jest ojcem dziecka,
powinien wziąć na siebie odpowiedzialność .
za jego utrzymanie
i wychowanie.
Mistrz rzekł tylko:
— Bardzo dobrze, bardzo dobrze…
Kiedy sobie poszli, podniósł z ziemi dziecko i porozumiał się z pewną kobietą we wsi, aby odpłatnie zaopiekowała się dzieckiem, ubierała je i karmiła.
Reputacja mistrza spadła do zera. Już nikt nie przychodził do niego po jakąkolwiek naukę.
Rok później
dziewczyna, która urodziła dziecko,
nie mogła dłużej znieść zaistniałej sytuacji i wreszcie wyznała, że powiedziała nieprawdę. Ojcem dziecka był chłopak z sąsiedniego domu.
Rodzice dziewczyny i wszyscy mieszkańcy wsi
zawstydzili się.
Upadli do nóg mistrza
i prosili go o przebaczenie
oraz by oddał dziecko.
Tak też mistrz uczynił.
A wszystko, co powiedział, to było:
— Bardzo dobrze, bardzo dobrze…
Człowiek przytomny!
Stracić reputację?… Niewiele się różni od zaprzepaszczenia kontraktu, który pewien człowiek miał podpisać we śnie.
![]()
źródło: Śpiew ptaka
Popularity: 2%
Tagi: fałsz,oświecenie,reputacja,zen
Mistrz wpisuje mądrość w serca swoich uczniów, a nie na karty książek. Uczeń będzie musiał nosić tę mądrość, ukrytą w sercu, przez trzydzieści czy czterdzieści lat, aż znajdzie kogoś zdolnego do jej przyjęcia. Taka była tradycja zen.
Mistrz zen, Mu-nan wiedział, iż ma tylko jednego spadkobiercę: swego ucznia Shoju.
Pewnego dnia kazał go wezwać i rzekł:
- Jestem już stary, Shoju, i ty będziesz musiał podjąć naukę. Masz tu książkę przekazywaną z mistrza na mistrza przez siedem pokoleń. Sam dodałem do niej kilka uwag, które mogą ci być użyteczne. Weź ją i zachowaj na znak, iż jesteś moim następcą.
- Zrobiłbyś lepiej zatrzymując tę książkę – odparł Shoju. – Przekazywałeś mi zen nie potrzebując słów pisanych szczęśliwie będzie, jeśli tak zostanie.
- Wiem, wiem – powiedział cierpliwie Mu-nan – ale książka służyła siedmiu pokoleniom, może więc przydać się i tobie. Zatem weź ją i zachowaj. Siedzieli obaj i rozmawiali przy ognisku. Ledwie Shoju dotknął książki, rzucił ją w ogień. Nie miał serca do słów pisanych.
Mu-nan, którego nikt nigdy nie widział zdenerwowanego, krzyknął:
- Co za głupstwo robisz? –
A Shoju odparł:
- Co za głupstwo mówisz?
Guru mówi z przekonaniem o tym, czego sam doświadczył. Nigdy nie cytuje książki.
źródło: Śpiew ptaka
Popularity: 2%
Tagi: słowa,zen
Nikt nie wiedział, co stało się z Kakua, gdy odszedł sprzed oblicza cesarza. Po prostu zniknął. A oto jego historia:
Kakua był pierwszym Japończykiem, który studiował zen w Chinach. Nigdzie nie podróżował. Jedyne, co robił, to częste rozmyślanie. Kiedy ludzie spotykali go i prosili, by głosił kazania, mówił kilka słów i odchodził w inną stronę lasu, gdzie trudniej było go znaleźć.
Kiedy Kakua wrócił do Japonii, cesarz o nim usłyszał i poprosił go, aby mówił o zen przed nim i przed całym dworem.
Kakua stanął w milczeniu przed cesarzem, wyjął flet z fałd swego ubrania i zagrał jedną krótką nutę. Potem ukłonił się głęboko przed władcą i zniknął.
Mówi Konfucjusz: „Nie uczyć człowieka dojrzałego jest marnowaniem człowieka, uczyć człowieka niedojrzałego jest marnowaniem słów”.
źródło: Śpiew ptaka
Popularity: 4%
Tagi: mądrość,oświecenie,postrzeganie,świadomość,słowa,zen
Pewien derwisz siedział sobie spokojnie nad brzegiem rzeki, gdy pewien wędrowiec przechodząc mimo, widząc jego odkryty kark, nie mógł się oprzeć pokusie uderzenia go z głośnym plaśnięciem. Był zachwycony odgłosem wywołanym przez swoje uderzenie, derwisza jednak piekł ból, więc podniósł się, by mu oddać.
- Poczekaj chwilę – powiedział napastnik.
- Możesz mi oddać, jeśli chcesz, lecz odpowiedz mi najpierw na pytanie, które mi teraz przyszło do głowy:
Co wywołało plaśnięcie – moja ręka czy twój kark?
Derwisz odrzekł:
- Sam sobie odpowiedz. Ból nie pozwala mi teoretyzować. Możesz to robić ty, bo nie czujesz tego, co ja.
Gdy się doświadcza bóstwa, wydatnie maleje ochota na teoretyzowanie.
źródło: Śpiew ptaka
Popularity: 2%
Tagi: doświadczanie,oświecenie,zen
Kroniki mówią, że Tomasz z Akwinu, jeden z najwybitniejszych teologów, jakich zna historia, pod koniec życia nagle przestał pisać. Gdy jego sekretarz skarżył się, że dzieło pozostaje niedokończone, Tomasz mu odpowiedział: – Bracie Reginaldzie, przed kilkoma miesiącami, sprawując liturgię, doświadczyłem czegoś z bóstwa. Tego dnia straciłem wszelką ochotę do pisania. Tak naprawdę, wszystko to, co napisałem o Bogu, wydaje mi się nie więcej warte niż słoma. Czyż może być inaczej, gdy intelektualista staje się mistykiem?
Kiedy mistyk schodził z góry, zbliżył się doń ateista i powiedział z przekąsem:
- Coś nam przyniósł z ogrodu wspaniałości, w którym przebywałeś?
Mistyk odpowiedział:
- Rzeczywiście, zamierzałem napełnić chustę kwiatami, aby po powrocie podarować niektóre z nich przyjaciołom. Ale tak odurzył mnie zapach ogrodu, że zapomniałem nawet o chuście.
Mistrzowie zen wyrażają to krócej: „Kto wie, nie mówi. Kto mówi, nie wie.”
źródło: Śpiew ptaka
Popularity: 3%
Tagi: Bóg,mistycyzm,postrzeganie,świadomość,słowa,zen





