<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Własna Legenda - opowiadania, historie, legendy &#187; sukces</title>
	<atom:link href="http://www.wlasnalegenda.pl/tag/sukces/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.wlasnalegenda.pl</link>
	<description>Legendy, opowiadania, historie</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Sep 2011 08:17:39 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Sprzedaję kwiaty, bo nie mam za co kupić jedzenia</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/368/sprzedaje-kwiaty-bo-nie-mam-za-co-kupic-jedzenia/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/368/sprzedaje-kwiaty-bo-nie-mam-za-co-kupic-jedzenia/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Mar 2009 23:37:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[biznes]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=368</guid>
		<description><![CDATA[Po pierwszym roku studiów wyjechałem za granicę na prawie dwa miesiące – na stypendium do Centrum Informacji Europejskiej w Niemczech. Mając 21 lat, marzyłem o karierze w którymś z międzynarodowych koncernów. Właściwie było mi obojętne, czy będzie to producent samochodów, sprzętu domowego, mebli&#8230; Miała to być bardzo duża, międzynarodowa firma, w której chciałem po 20 [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" style="margin: 5px; float: left;" src="http://www.wlasnalegenda.pl/img/kwiat-origami.jpg" alt="Kwiat - origami" width="60" height="80" /> Po pierwszym roku studiów wyjechałem za granicę na prawie dwa miesiące – na stypendium do Centrum Informacji Europejskiej w Niemczech. Mając 21 lat, marzyłem o karierze w którymś z międzynarodowych koncernów. Właściwie było mi obojętne, czy będzie to producent samochodów, sprzętu domowego, mebli&#8230; Miała to być bardzo duża, międzynarodowa firma, w której chciałem po 20 latach pracy zostać prezesem. Byłem przekonany, że w moim życiorysie staż w Centrum Informacji Europejskiej prezentowałby się świetnie, dlatego też pojechałem.<br />
<span id="more-368"></span><br />
Sama praca na miejscu nie była ani w połowie tak ekscytująca, jak nazwa instytucji, do której pojechałem. Chyba nawet nie wspomniałbym o tym epizodzie, gdyby nie fakt, że nie miałem za co kupić jedzenia. Jak do tego doszło?</p>
<p>Kupiłem bilet w obie strony, wziąłem jeszcze jakieś 100 $ kieszonkowego – i w drogę. Po co mi więcej, jeżeli nocleg opłacany miał być przez ową instytucję, a ja miałem otrzymać zwrot kosztów poniesionych na dojazd oraz za każdy miesiąc około 550 $ stypendium do ręki?</p>
<p>Wszystko się zgadzało – oprócz jednej rzeczy: całość, czyli zwrot kosztów dojazdu plus stypendium, miałem dostać, ale dopiero w momencie zakończenia stażu, czyli w przeddzień wyjazdu. Efekt był taki, że nie miałem za co kupić bułki czy iść gdzieś na obiad. Do tego za własne pieniądze musiałem kupować tam na miejscu bilety komunikacji miejskiej. Nie było mi do śmiechu. Tylko jak tu zarabiać, nie mając czasu, by iść do pracy? W końcu musiałem dziennie osiem godzin pracować w Centrum Informacji Europejskiej.</p>
<p>Przez pierwszy tydzień jeszcze utrzymywałem się z zabranych z domu oszczędności, ale kurczyły się z dnia na dzień coraz bardziej, a mnie w oczy zaglądało widmo głodu. Nie chciałem też prosić nikogo o pożyczkę. I nagle: eureka!</p>
<p>Nim powiem, co wymyśliłem, napiszę, jak na to wpadłem. Było to milionowe miasto, z tysiącami turystów i mieszkańców. Dziennie przechodziłem w drodze do biura przez gęsto oblegany przez nich rynek główny. Turystycznym hitem był przebrany i pomalowany na złoto pan, który stał nieruchomo na małym podeście. Stał tak, aż ktoś mu wrzucił coś do skarbonki. Wtedy zmieniał pozycję i wszyscy z zachwytu klaskali. To właśnie on zwrócił moją uwagę na hojność turystów. Nie chciałem jednak robić mu konkurencji. Tak oto wpadłem na pomysł minihandlu kwiatami.</p>
<p>Zapytasz, co w tym szczególnego. Już odpowiadam: kwiaty robiłem sam z papieru, tak że mnie nic nie kosztowały. Nauczył mnie tego kolega w szkole średniej. Jest to naprawdę bardzo proste i zarazem efektowne.</p>
<p>W biurze było pełno różnych papierów, więc kwiatki robiłem z różnokolorowej tektury, by były ciekawsze niż tylko białe. Z jakiegoś pudełka zrobiłem coś w rodzaju skarbonki: okleiłem je ładnie, a na górze wyciąłem otworek, by można było do niego wrzucać pieniądze.</p>
<p>Mając coś na podobieństwo skarbonki, mając kilkanaście kwiatków papierowych, ładnie się ubrałem w koszulę i marynarkę i przyjechałem do miasta godzinę wcześniej niż zwykle. Ten czas poświęciłem na zarabianie.</p>
<p>Nie miałem żadnego doświadczenia w sprzedaży, pierwsze pół godziny okazało się klapą: nie sprzedałem ani jednego kwiatka. Dlatego szybko zmieniłem strategię – zamiast sprzedawać, obdarowywałem kwiatami przechodniów. Byłem przecież studentem, więc mówiłem, że to prezent od studentów. Każdy wie, że student to biedny gość i chyba dlatego to tak dobrze działało.</p>
<p>Jakie było moje zdziwienie, gdy po kolejnych 30 minutach miałem zarobionych prawie 10 $. Na obiad i kolację wystarczało mi jakieś 5 $, więc poszedłem do Centrum Informacji na swoje 8 godzin.</p>
<p>Od tamtego dnia codziennie rano przyjeżdżałem godzinę wcześniej do miasta, zarabiałem moje kilka, czasami kilkanaście dolarów i szedłem do biura. Wieczorem w mieszkaniu robiłem kilkanaście nowych kwiatków, by mieć „prezenty” dla turystów na kolejny ranek.</p>
<p>Może umiejętność robienia papierowych kwiatków kiedyś komuś pomoże, tak jak mnie pomogła, dlatego na mojej stronie internetowej podaję instrukcję, jak je zrobić: http://www.robertmaicher.pl/bonus. Jest to też świetny pomysł na obdarowanie bliskiej naszemu sercu osoby – taki własnoręcznie zrobiony bukiet kwiatów w różnych kolorach robi naprawdę wrażenie.</p>
<p>Moja nauczycielka często powtarzała nam na lekcjach: „Nie trzeba być mądrym, ale trzeba zawsze umieć sobie pomóc”.</p>
<p class="zrodlo"><img class="alignright" style="float: right;" src="http://batorowicz.civ.pl/wl2/img/ksiazki/trusk-milion.jpg" alt="Truskawkowy milioner" width="40" height="60" /><br />
źródło: <a title="Truskawkowy milioner" rel="nofollow" href="http://zostac-milionerem.zlotemysli.pl/13224,wl/" target="_blank">Truskawkowy milioner</a></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=368&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/368/sprzedaje-kwiaty-bo-nie-mam-za-co-kupic-jedzenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Efekt motyla</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/365/efekt-motyla/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/365/efekt-motyla/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Mar 2009 22:45:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[biznes]]></category>
		<category><![CDATA[bogacenie się]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=365</guid>
		<description><![CDATA[Mój najlepszy biznes trwał 15 sekund Moja największa lekcja zarabiania i zarazem najlepszy biznes, jaki kiedykolwiek zrobiłem, trwała około 15 sekund. Być może nawet krócej. Mój przyjaciel i mentor w bardzo prosty sposób uświadomił mi wiele spraw. Mój przyjaciel działa w branży ogrodniczej. Jak co roku na wiosnę odbywały się targi branżowe, na które zostałem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Mój najlepszy biznes trwał 15 sekund</strong></p>
<p>Moja największa lekcja zarabiania i zarazem najlepszy biznes, jaki kiedykolwiek zrobiłem, trwała około 15 sekund. Być może nawet krócej. Mój przyjaciel i mentor w bardzo prosty sposób uświadomił mi wiele spraw.</p>
<p>Mój przyjaciel działa w branży ogrodniczej. Jak co roku na wiosnę odbywały się targi branżowe, na które zostałem zaproszony. Była to świetna okazja do poznania wielu osób i wyrwania się zza biurka. Kiedy wysiadłem na dworcu kolejowym, przyjaciel wyjechał po mnie. Postanowiłem zostawić rzeczy w przechowalni bagażu na dworcu i udać się na miejsce targów.<br />
<span id="more-365"></span><br />
We Wrocławiu na dworcu kolejowym są automaty, podobne do szafek w supermarkecie, gdzie można pod kluczem zostawić bagaż. Było dwa rodzaje automatów: duży, który kosztował 8 zł i mały za 4 zł. Moja torba była średniego rozmiaru, ale nie chciałem się męczyć, dlatego podszedłem do większego i zacząłem wyjmować drobne. Nagle kolega zapytał: „Co ty robisz? Przecież torba zmieści się do małego!”. Zabrał mi torbę, obrócił ją pionowo (tak, aby się zmieściła) i schował do mniejszego schowka. Na moje pytanie, dlaczego to zrobił, odpowiedział słowami, które zapamiętałem do tej pory:</p>
<p>„Cztery złote w 15 sekund to 16 zł na minutę i 960 zł na godzinę, licząc na etat, to by było jakieś 5 tysięcy tygodniowo i 20 tysięcy miesięcznie. Gdybyś znajdował ciągle takie okazje do zarabiania pieniędzy, nie musiałbyś otwierać firmy.”</p>
<p>Z jego wypowiedzi wyniosłem poważną lekcję. Nigdy do tej pory nie patrzyłem w ten sposób na zarabianie pieniędzy. Uświadomiłem sobie, że biznes to nie jest wielka rzecz, tylko zbiór o wiele mniejszych spraw, drobnostek. Nie jest to praca, ale raczej filozofia życia. Akurat w tamtym okresie zaczynałem swoją przygodę z biznesem i najbardziej odczuwałem problem braku pieniędzy do inwestowania. Kolega jednym zdaniem uświadomił mi, że gdybym zmienił swój światopogląd, mógłbym przyciągać do siebie o wiele więcej pieniędzy niż do tej pory. Wystarczy wpoić sobie pewne nawyki szukania podobnych okazji.</p>
<p>Jak wynika z mojej przygody na dworcu jedna myśl i trochę chęci wystarczy, aby zarobić naprawdę duże pieniądze. Dwadzieścia tysięcy złotych to więcej, niż otrzymuje prezydent Polski. Włożenie torby do małego schowka zajmuje tyle samo czasu, co umieszczenie jej w dużym. Uzmysłowiłem sobie, że ludzie postawieni przed podobnymi problemami, rozwiążą je każdy na swój sposób. Jeden będzie bardziej skuteczny, drugi mniej. Jednego wyjazd na targi będzie kosztował 8 zł, a drugiego tylko 4 zł. Jeden na inwestycję będzie potrzebował 8 tys. zł, a inny przeprowadzi ją za 4 tys. Wszystko zależy od mądrości, wiedzy, inteligencji, doświadczenia i co najważniejsze &#8211; chęci konkretnej osoby.</p>
<p>Właśnie wtedy, na początku mojej kariery, kiedy pociągiem wracałem z targów, postanowiłem wykorzystać najbardziej efektywnie każdą chwilę swojego życia. Postanowiłem zdobywać praktyczną wiedzę i trenować swój umysł, abym to ja stał się człowiekiem, który na przeprowadzenie inwestycji nie będzie potrzebował 8 tysięcy złotych, a wystarczą mu tylko 4.</p>
<p>Jak pomyślałem, tak zrobiłem. To między innymi dzięki temu wydarzeniu możesz teraz czytać tę książkę. To ono zapoczątkowało we mnie świadomy proces zmiany światopoglądu, który doprowadził mnie do sukcesu. Od tego czasu ciągle uczę się biznesu i staję się coraz efektywniejszym człowiekiem.</p>
<p class="zrodlo"><img class="alignright" style="float: right;" src="http://batorowicz.civ.pl/wl2/img/ksiazki/efekt-motyla.jpg" alt="Efekt motyla" width="40" height="60" /><br />
źródło: <a title="Efekt motyla" rel="nofollow" href="http://efekt-motyla.zlotemysli.pl/13224,wl/" target="_blank">Efekt motyla</a></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=365&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/365/efekt-motyla/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Henry Ford</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/339/henry-ford/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/339/henry-ford/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Mar 2009 19:30:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne Historie]]></category>
		<category><![CDATA[biznes]]></category>
		<category><![CDATA[mądrość]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>
		<category><![CDATA[wiedza]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=339</guid>
		<description><![CDATA[Historia opowiada o tym, jak Henry Ford został poproszony o poddanie się testowi przygotowanemu przez tak zwanych intelektualistów ze świata akademickiego. W wyznaczony dzień grupa tychże ludzi przybyła, aby przeprowadzić ustny test. Chcieli udowodnić, że Henry Ford jest nieukiem. Test rozpoczął jeden z intelektualistów, pytając Forda, jaka jest siła napięcia zwiniętej stali, której używał. Ford, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" style="margin: 5px; float: left;" src="http://www.wlasnalegenda.pl/img/ford.jpg" alt="Henry Ford" width="60" height="76" /> Historia opowiada o tym, jak Henry Ford został poproszony<br />
o poddanie się testowi przygotowanemu przez tak zwanych<br />
intelektualistów ze świata akademickiego. W wyznaczony dzień<br />
grupa tychże ludzi przybyła, aby przeprowadzić ustny test. Chcieli<br />
udowodnić, że Henry Ford jest nieukiem.<br />
<span id="more-339"></span><br />
Test rozpoczął jeden z intelektualistów, pytając Forda, jaka jest siła<br />
napięcia zwiniętej stali, której używał. Ford, nie znając odpowiedzi,<br />
sięgnął po jedną ze słuchawek telefonicznych na swoim biurku<br />
i poprosił wiceprezesa, który znał odpowiedź. Wiceprezes wszedł,<br />
Henry Ford zadał mu pytanie, które postawiono mu wcześniej, a ten<br />
na nie odpowiedział.</p>
<p>Następna mądra osoba zadała kolejne pytanie i Ford znów, nie<br />
znając odpowiedzi, poprosił kogoś innego spośród swoich<br />
pracowników, który znał odpowiedź.</p>
<p>Proces się powtarzał, aż w końcu jeden z intelektualistów<br />
wykrzyknął: „No widzi pan, to dowodzi, że jest pan nieukiem. Nie<br />
zna pan odpowiedzi na żadne z pytań”. Henry Ford odpowiedział:<br />
„Ja nie znam odpowiedzi, ponieważ nie potrzebuję zaprzątać mojej<br />
głowy odpowiedziami, których wy poszukujecie. Zatrudniłem<br />
zdolnych ludzi z waszych szkół, którzy zapamiętali odpowiedzi na<br />
pytania, których oczekiwaliście ode mnie. Moja praca nie polega na zapamiętywaniu informacji, które wy uważacie za przejaw inteligencji.<br />
Moja praca polega na trzymaniu mojego umysłu z dala od<br />
takich informacji, abym mógł myśleć”.</p>
<p>Po wygłoszeniu tej opinii poprosił tych wszystkich mądrych ludzi ze<br />
świata akademickiego o wyjście.</p>
<p><a href="http://www.sukceslink.pl/milionerzy/27-Ludzie-Sukcesu/444-henry-ford.html" target="_blank"><strong>Zapoznaj się także z krótką biografią Henrego Forda</strong></a></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=339&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/339/henry-ford/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sprzedawca pomidorów</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/334/sprzedawca-pomidorow/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/334/sprzedawca-pomidorow/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Mar 2009 18:30:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[biznes]]></category>
		<category><![CDATA[bogacenie się]]></category>
		<category><![CDATA[handel]]></category>
		<category><![CDATA[microsoft]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=334</guid>
		<description><![CDATA[Pewien bezrobotny stara się o stanowisko sprzątacza w Microsofcie. Dyrektor personelu przyjmuje go i każe zaliczyć test (zamiatanie podłogi), po czym stwierdza: – Jesteś przyjęty, daj mi twój e-mail, wyślę ci formularz do wypełnienia oraz datę i godzinę, na którą masz się stawić w pracy. Zrozpaczony człowiek odpowiada: – Nie mam komputera ani, tym bardziej, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" style="margin: 5px; float: left;" src="http://www.wlasnalegenda.pl/img/pomidory.jpg" alt="Pomidory" width="80" height="53" /> Pewien bezrobotny stara się o stanowisko sprzątacza w Microsofcie.<br />
Dyrektor personelu przyjmuje go i każe zaliczyć test (zamiatanie podłogi), po czym stwierdza:</p>
<p>– Jesteś przyjęty, daj mi twój e-mail, wyślę ci formularz do<br />
wypełnienia oraz datę i godzinę, na którą masz się stawić w pracy.</p>
<p>Zrozpaczony człowiek odpowiada:<br />
<span id="more-334"></span><br />
– Nie mam komputera ani, tym bardziej, e-maila.<br />
Wtedy personalny mówi mu, że jest mu przykro, ale ponieważ nie<br />
ma e-maila, wirtualnie nie istnieje, a ponieważ nie istnieje, nie może<br />
dostać tej pracy.</p>
<p>Człowiek wychodzi przybity. W kieszeni ma tylko 10$ i nie wie, co<br />
ma zrobić. Przechodzi koło supermarketu. Postanawia kupić<br />
dziesięciokilogramową skrzynkę pomidorów. Potem, chodząc od<br />
drzwi do drzwi, sprzedaje cały towar po kilogramie i w ciągu dwóch<br />
godzin podwaja swój kapitał. Powtarza te transakcje jeszcze trzy razy<br />
i wraca do domu z 60 $ w kieszeni.</p>
<p>Uświadamia sobie, że w ten sposób może z powodzeniem przeżyć.<br />
Wychodzi z domu coraz wcześniej, wraca coraz później i tak każdego<br />
dnia pomnaża swój kapitał. Wkrótce kupuje wóz, później ciężarówkę,<br />
a po jakimś czasie posiada całą kolumnę samochodów dostawczych.<br />
Po pięciu latach mężczyzna jest właścicielem jednej z największych<br />
sieci dystrybucyjnych w Stanach. Postanawia zabezpieczyć<br />
przyszłość swojej rodziny i wykupuje polisę ubezpieczeniową. Wzywa<br />
agenta ubezpieczeniowego, wybiera polisę i wtedy agent prosi go<br />
o adres e-mail, aby mógł wysłać mu propozycje kontraktu.<br />
Mężczyzna mówi mu wtedy, że nie ma e-maila.</p>
<p>– Ciekawe – mówi agent – nie ma pan e-maila, a zbudował pan to<br />
imperium? Niech pan sobie wyobrazi, czego dokonałby pan, gdyby<br />
go miał!</p>
<p>Mężczyzna zamyślił się i odpowiada:</p>
<p>– Byłbym zamiataczem w Microsofcie!</p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=334&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/334/sprzedawca-pomidorow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Historia o Billu i Edzie</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/180/historia-o-billu-i-edzie/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/180/historia-o-billu-i-edzie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Feb 2009 23:56:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[bogacenie się]]></category>
		<category><![CDATA[inwestycje]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=180</guid>
		<description><![CDATA[Pewnego razu istniała mała, osobliwa wioska. Była ona wspaniałym miejscem do życia, poza jednym problemem. Jeżeli nie padało, wioska nie miała wody. Aby rozwiązać ten problem raz na zawsze, starszyzna wioski postanowiła urządzić przetarg na zorganizowanie stałego zaopatrywania wioski w wodę. Do wykonania tego zadania zgłosiły się dwie osoby i starszyzna przyznała kontrakt im obu. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" style="margin: 5px; float: left;" src="http://www.wlasnalegenda.pl/img/rurociag.jpg" alt="Rurociąg" width="55" height="85" /> Pewnego razu istniała mała, osobliwa wioska. Była ona wspaniałym miejscem do życia, poza jednym problemem. Jeżeli nie padało, wioska nie miała wody. Aby rozwiązać ten problem raz na zawsze, starszyzna wioski postanowiła urządzić przetarg na zorganizowanie stałego zaopatrywania wioski w wodę. Do wykonania tego zadania zgłosiły się dwie osoby i starszyzna przyznała kontrakt im obu. Uważano, że mała rywalizacja przyczyni się do utrzymania cen na niskim poziomie i zapewni dodatkowe zabezpieczenie dostaw wody.<br />
<span id="more-180"></span><br />
Myślenie samozatrudnionego</p>
<p>Ed, będący pierwszą osobą, z którą podpisano kontrakt, natychmiast udał się po zakup dwóch wiader i zaczął biegać drogą, która prowadziła do odległego o 1,5 km jeziora. Natychmiast też zaczął zarabiać pieniądze, jako że pracował od świtu do zmierzchu, dostarczając wodę przy użyciu dwóch wiader. Wlewał ją do wielkiego betonowego zbiornika, który zbudowała wioska. Każdego ranka musiał wstać, zanim wioska obudziła się, aby zapewnić jej wystarczającą ilość wody. Była to ciężka praca, ale on był bardzo szczęśliwy, zarabiając pieniądze i mając zabezpieczony dla swojego biznesu jeden z dwóch kontraktów.</p>
<p>Myślenie właściciela biznesu</p>
<p>Drugi uczestnik przetargu, który podpisał kontrakt, Bill &#8211; zniknął na jakiś czas. Nie było go widać przez kilka miesięcy, co sprawiło, że Ed był bardzo szczęśliwy, gdyż nie miał konkurencji. Ed zarabiał wszystkie pieniądze.</p>
<p>Zamiast kupować dwa wiadra, aby współzawodniczyć z Edem, Bill opracował plan biznesu, utworzył spółkę, znalazł inwestorów, zatrudnił prezesa i po sześciu miesiącach powrócił z brygadą roboczą. W ciągu roku jego zespół zbudował wielki rurociąg ze stali nierdzewnej, który połączył wioskę z jeziorem.</p>
<p>W trakcie uroczystego uruchomienia rurociągu, Bill oświadczył, że jego woda jest czystsza niż woda Eda. Wiedział, że były skargi, iż woda Eda jest zanieczyszczona. Bill obwieścił również, że może dostarczać wiosce wodę 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Ed mógł dostarczać wodę tylko w dni robocze. Nie pracował w weekendy. Następnie Bill oświadczył, że za tę wyższej jakości wodę i pewniejsze dostawy będzie pobierał 75% mniej niż Ed. Wieś ucieszyła się i natychmiast udała się do kranu rurociągu Billa.</p>
<p>Myślenie tego, kto pracuje w biznesie, zamiast nad biznesem Aby podołać współzawodnictwu, Ed natychmiast obniżył swoją cenę o 75%, kupił dwa wiadra więcej, zastosował pokrywy i zaczął nosić po cztery wiadra. Chcąc sprostać konkurencji, wynajął swoich dwóch synów, aby pomogli mu na nocnej zmianie i w weekendy. Gdy jego chłopcy wyjeżdżali do średniej szkoły, powiedział im:</p>
<p>- Pamiętajcie, że pewnego dnia ten biznes będzie należał do was.</p>
<p>Po skończeniu szkoły jego dwaj synowie z jakiegoś powodu nie powrócili. Ed zatrudnił pracowników do pomocy. Pojawiły się również problemy ze związkami zawodowymi. Związki domagały się wyższych płac, większych uprawnień i żądały, aby członkowie związku nosili tylko po jednym wiadrze.</p>
<p>Efekt pracy nad systemem biznesu</p>
<p>W międzyczasie Bill zdał sobie sprawę z tego, że jeśli ta wioska potrzebuje wody, inne też jej potrzebują. Zmodyfikował plan biznesu i wyruszył na sprzedaż swojego systemu dostawy wody dla wiosek rozmieszczonych na całym świecie; był to system wysoce wydajny, o niskim koszcie i dostarczający czystą wodę. Bill zarabiał tylko jeden grosz od wiadra dostarczonej wody, ale codziennie dostarczał miliardy wiader wody. Bez względu na to czy pracował, czy też nie, pieniądze wpływały na jego konto bankowe. Bill zbudował rurociąg &#8222;dostarczający&#8221; mu pieniądze, podobnie jak wodociąg dostarczał wodę mieszkańcom wioski.</p>
<p>Bill żył szczęśliwie i dostatnio, a Ed ciężko pracował do końca swojego życia i zawsze miał problemy finansowe</p>
<p class="zrodlo"><img class="alignright" style="float: right;" src="http://batorowicz.civ.pl/wl2/img/ksiazki/kpp.jpg" alt="Kwadrant przepływu pieniędzy" width="40" height="60" /><br />
źródło: <a title="Kwadrant przepływu pieniędzy" rel="nofollow" href="http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=163440&#038;idp=748" target="_blank">Kwadrant przepływu pieniędzy</a></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=180&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/180/historia-o-billu-i-edzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dlaczego pracujesz?</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/44/dlaczego-pracujesz/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/44/dlaczego-pracujesz/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Jan 2009 21:33:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[bogacenie się]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[motywacja]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=44</guid>
		<description><![CDATA[Był upalny letni dzień. Robotnicy kolejowi pracowali nad nowym odcinkiem torów. Wtem &#8211; podjechała na miejsce ich pracy droga limuzyna z przyciemnianymi szybami i klimatyzacją. Jeden z robotników wsiadł do limuzyny i przez pół godziny rozmawiał z kimś w środku, podczas gdy jego koledzy dalej pracowali w upale. Kiedy wreszcie do nich wrócił &#8211; zapytali [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" style="margin: 5px; float: left;" src="http://www.wlasnalegenda.pl/img/tory.jpg" alt="Tory" width="80" height="53" /> Był upalny letni dzień. Robotnicy kolejowi pracowali nad nowym odcinkiem torów. Wtem &#8211; podjechała na miejsce ich pracy droga limuzyna z przyciemnianymi szybami i klimatyzacją.</p>
<p>Jeden z robotników wsiadł do limuzyny i przez pół godziny rozmawiał z kimś w środku, podczas gdy jego koledzy dalej pracowali w upale.</p>
<p>Kiedy wreszcie do nich wrócił &#8211; zapytali wskazując na samochód:<br />
<span id="more-44"></span><br />
- Kto to był?</p>
<p>- To prezes kolei.</p>
<p>- Jak to możliwe, że znasz się z prezesem?</p>
<p>- Widzicie &#8211; kilka lat temu zaczęliśmy razem pracę na kolei. W ten sam dzień. Obaj układaliśmy tory.</p>
<p>-Jak to możliwe, że Ty dalej układasz tory, a on jest prezesem?</p>
<p>- Widzicie &#8211; ja przyszedłem pracować dla 5 dolarów za godzinę, a on przyszedł pracować dla kolei.</p>
<p>źródło: <strong><a href="http://www.sukceslink.pl/artykuly/psychologia-sukcesu/989-oto-roznica-miedzy-frustracja-a-spelnieniem.html">http://www.sukceslink.pl/artykuly/psychologia-sukcesu/989-oto-roznica-miedzy-frustracja-a-spelnieniem.html</a></strong></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=44&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/44/dlaczego-pracujesz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poczucie pewności Billa Gates&#8217;a</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/25/poczucie-pewnosci-billa-gatesa/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/25/poczucie-pewnosci-billa-gatesa/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Oct 2008 17:50:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[biznes]]></category>
		<category><![CDATA[komputery]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=25</guid>
		<description><![CDATA[Nazwa „Microsoft&#8221; jest z pewnością znana każdemu użytkownikowi komputera. Jednak większość z nas nie zdaje sobie sprawy z faktu, że współzałożyciel tej firmy, Bill Gates, nie jest geniuszem, któremu się powiodło, ale człowiekiem, który zaczynał bez żadnych odniesień mogących wesprzeć jego przekonanie. Kiedy dowiedział się, że pewna firma w Albuquerque pracuje nad czymś, co nazwali [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" style="margin: 5px; float: left;" src="/img/ms.jpg" alt="Microsoft" width="68" height="54" />Nazwa „Microsoft&#8221; jest z pewnością znana każdemu użytkownikowi komputera. Jednak większość z nas nie zdaje sobie sprawy z faktu, że współzałożyciel tej firmy, Bill Gates, nie jest geniuszem, któremu się powiodło, ale człowiekiem, który zaczynał bez żadnych odniesień mogących wesprzeć jego przekonanie.<br />
<span id="more-25"></span><br />
Kiedy dowiedział się, że pewna firma w Albuquerque pracuje nad czymś, co nazwali „komputer osobisty&#8221;, który ma działać w oparciu o PODSTAWOWE oprogramowanie, zatelefonował do nich i obiecał, że dostarczy im takie właśnie podstawowe oprogramowanie. Kiedy się do tego zobowiązał, musiał znaleźć jakieś rozwiązanie. Jego prawdziwy geniusz polegał na umiejętności tworzenia w sobie poczucia pewności. Było wielu ludzi równie inteligentnych jak on, ale właśnie on dzięki poczuciu pewności wykorzystał tkwiące w nim możliwości.</p>
<p>W ciągu kilku tygodni razem ze współpracownikiem stworzył język, dzięki któremu komputery osobiste stały się rzeczywistością. Tylko dlatego, że rzucił się na głęboką wodę i musiał znaleźć jakiś sposób wyjścia z tej sytuacji, Bill Gates zapoczątkował cały łańcuch wydarzeń, które całkowicie zmieniły świat biznesu i uczyniły zeń miliardera przed ukończeniem trzydziestego roku życia. Poczucie pewności daje wielką siłę!</p>
<p class="zrodlo"><img class="alignright" style="float: right;" src="http://batorowicz.civ.pl/wl2/img/ksiazki/obudz-olbrzyma.jpg" alt="Obudź w sobie olbrzyma" width="40" height="58" />źródło: <a title="Obudź w sobie olbrzyma" rel="nofollow" href="http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=13588&amp;idp=748" target="_blank">Obudź w sobie olbrzyma</a></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=25&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/25/poczucie-pewnosci-billa-gatesa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Le Van Vu i jego historia</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/14/le-van-vu-i-jego-historia/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/14/le-van-vu-i-jego-historia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Sep 2008 19:04:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>
		<category><![CDATA[wytrwałość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://batorowicz.civ.pl/wl2/?p=14</guid>
		<description><![CDATA[opowiada: John McCormack Kiedy 13 lat temu razem z moją żoną Maryanne budowaliśmy nasz salon fryzjerski w Greenspoint Mall, co dzień zatrzymywał się koło nas pewien Wietnamczyk i sprzedawał nam pączki. Ledwo mówił po angielsku, lecz był zawsze przyjazny, więc za pomocą uśmiechów i na migi jakość się zaznajomiliśmy. Nazywał się Le Van Vu. W [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>opowiada: John McCormack</em><br />
<img class="alignleft" style="float: left;" src="http://batorowicz.civ.pl/wl2/img/bulki.jpg" alt="Bułki" width="96" height="64" />Kiedy 13 lat temu razem z moją żoną Maryanne budowaliśmy nasz salon fryzjerski w Greenspoint Mall, co dzień zatrzymywał się koło nas pewien Wietnamczyk i sprzedawał nam pączki. Ledwo mówił po angielsku, lecz był zawsze przyjazny, więc za pomocą uśmiechów i na migi jakość się zaznajomiliśmy. Nazywał się Le Van Vu.</p>
<p>W ciągu dnia Le pracował w piekarni, a wieczorami oboje z żoną słuchali taśm, żeby nauczyć się angielskiego. Dowiedziałem się później, że spali na workach wypchanych trocinami rozłożonych na podłodze jakiegoś pomieszczenia na zapleczu piekarni.<br />
<span id="more-14"></span><br />
W Wietnamie rodzina Van Vu zaliczała się do najbogatszych w Azji Południowo-Wschodniej. Byli właścicielami niemal jednej trzeciej Wietnamu Północnego, mając w szczególności olbrzymie udziały w przemyśle i nieruchomościach. Kiedy jednak jego ojciec został brutalnie zamordowany, Le przeniósł się wraz z matką do Wietnamu Południowego, gdzie chodził do szkoły i w końcu został prawnikiem.</p>
<p>Le cieszył się powodzeniem, podobnie jak wcześniej jego ojciec. Dostrzegł możliwości prac budowlanych stwarzane przez stale rosnącą obecność amerykańską w Wietnamie Południowym i wkrótce stał się jednym z czołowych budowniczych w tym kraju. Kiedy jednak udał się w podróż na Północ, został ujęty i wtrącony do więzienia na trzy lata. Uciekł, zabijając pięciu żołnierzy, i znalazł sobie drogę do Wietnamu Południowego, gdzie znów został aresztowany. Rząd południowo-wietnamski uznał, że jest „podrzutkiem&#8221; wywiadu Wietnamu Północnego.</p>
<p>Po wyjściu z więzienia Le znów wziął się do pracy i założył przedsiębiorstwo rybackie, stając się w końcu największym w Wietnamie Południowym producentem konserw.</p>
<p>Kiedy dowiedział się, że oddziały amerykańskie i personel ambasady Stanów Zjednoczonych przygotowują się do opuszczenia jego kraju, podjął życiową decyzję.</p>
<p>Wziął całe złoto, które wcześniej zgromadził, załadował je na jedną ze swych łodzi rybackich i pożeglował wraz z żoną ku okrętom amerykańskim, które stały w porcie. Tam wymienił całe swe bogactwo na bezpieczny przejazd z Wietnamu na Filipiny, gdzie wraz z żoną dostali się do obozu dla uchodźców.</p>
<p>Le postarał się o spotkanie z prezydentem Filipin, którego przekonał, by udostępnił mu jeden ze swych statków do rybołówstwa. W ten sposób znów wrócił do działalności gospodarczej. Zanim dwa lata później opuścił Filipiny, udając się do Stanów Zjednoczonych (co było jego największym marzeniem), stał się jedną z głównych postaci pracujących nad rozwojem rybołówstwa na Filipinach.</p>
<p>W drodze do Ameryki Le pogrążył się jednak w strapieniu i rozpaczy, jakimi napawała go perspektywa rozpoczynania wszystkiego jeszcze raz od zera. Jego żona opowiadała nam, jak znalazła go raz przy balustradzie statku, gdy gotował się już, by rzucić się za burtę.</p>
<p>„Le &#8211; powiedziała mu &#8211; jeśli się utopisz, co stanie się ze mną? Jesteśmy ze sobą od tak dawna i tyle razem przeszliśmy. Możemy zrobić to razem&#8221;. Był to cały głos otuchy, jakiej Le Van Vu potrzebował.</p>
<p>Kiedy wraz z żoną przybyli do Houston w roku 1972, byli całkiem spłukani i nie mówili ani słowa po angielsku. W Wietnamie członkowie jednej rodziny wzajemnie się o siebie troszczą, toteż Le i jego żona znaleźli sobie schronienie w pomieszczeniu na zapleczu piekarni w Greenspoint Mall, której właścicielem był jego kuzyn. Nasz salon fryzjerski budowaliśmy o kilkaset stóp dalej.</p>
<p>A teraz, jak to się mówi, czas na „przesłanie&#8221; całej tej historii. Kuzyn Le zaproponował mu i jego żonie pracę w piekarni. Po odliczeniu podatków Le miał dostawać do ręki 175 dolarów tygodniowo, a jego żona 125 dolarów. Innymi słowy, ich całkowity dochód roczny wynosił 15 600 dolarów. Co więcej, kuzyn zaproponował im, że sprzeda im piekarnię, jeśli zgromadzą 30000 dolarów gotówką. Na pozostałe 90 000 dolarów był gotów przyjąć skrypt dłużny.</p>
<p>I oto co zrobili Le i jego żona: dysponując dochodem 300 dolarów tygodniowo, postanowili jednak nadal mieszkać na zapleczu. Przez dwa lata myli się wyłącznie za pomocą gąbki w toaletach pasażu handlowego. Przez dwa lata ich dieta składała się niemal wyłącznie z produktów piekarni. Przez dwa lata żyli za jedyne &#8211; naprawdę jedyne &#8211; 600 dolarów rocznie, zaoszczędzając 30 000 dolarów na wpłatę gotówkową.</p>
<p>Le tak wyjaśniał później swe rozumowanie: „Gdybyśmy wynajęli mieszkanie, na co mogliśmy sobie pozwolić, mając 300 dolarów tygodniowo, musielibyśmy płacić czynsz. Następnie musielibyśmy też oczywiście kupić meble. Następnie musielibyśmy dojeżdżać do pracy, a to oznacza, że musielibyśmy kupić samochód. Następnie musielibyśmy kupować benzynę do samochodu i opłacać ubezpieczenie. Następnie zapewne gdzieś byśmy wyjeżdżali samochodem, a to oznacza, że musielibyśmy kupować ubrania i artykuły toaletowe. Tak więc wiedziałem, że jeśli wynajmiemy mieszkanie, nigdy nie uzbieramy tych 30 000 dolarów&#8221;.</p>
<p>Myślisz teraz, że wiesz już wszystko o Le? Otóż opowiem ci więcej. Kiedy zaoszczędzili już 30000 dolarów i kupili piekarnię, Le usiadł z żoną do poważnej rozmowy. Powiedział, że wciąż są winni kuzynowi 90 000 dolarów, i choć ostatnie dwa lata były dla nich tak trudne, to powinni pozostać na zapleczu przez jeszcze jeden rok.</p>
<p>Z dumą mogę powiedzieć, że w ciągu tego jednego roku mój przyjaciel i mentor Le Van Vu i jego żona, oszczędzając właściwie każdy grosz, jaki przynosiła im firma, spłacili kuzynowi całe 90 000 dolarów pożyczki. W ten sposób w ciągu zaledwie trzech lat stali się właścicielami niezwykle rentownego przedsiębiorstwa wolnego od wszelkich obciążeń.</p>
<p>Wtedy &#8211; i dopiero wtedy &#8211; przenieśli się do swego pierwszego mieszkania. Po dziś dzień oszczędzają bardzo regularnie, żyją z niesłychanie drobnego ułamka swych dochodów i oczywiście za wszystkie zakupy płacą gotówką.</p>
<p>Czy myślisz, że Le Van Vu jest dziś milionerem? Z przyjemnością mogę powiedzieć, że wielokrotnym.</p>
<p class="zrodlo"><img class="alignright" style="float: right;" src="http://batorowicz.civ.pl/wl2/img/jednominutowy-milioner-m.jpg" alt="Jednominutowy milioner. Światła droga do bogactwa" width="40" height="60" />źródło: <a title="Jednominutowy milioner. Światła droga do bogactwa" rel="nofollow" href="http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=36343&amp;idp=748" target="_blank">Jednominutowy milioner. Światła droga do bogactwa.</a></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=14&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/14/le-van-vu-i-jego-historia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pieniądze za nic</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/13/pieniadze-za-nic/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/13/pieniadze-za-nic/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Sep 2008 18:32:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://batorowicz.civ.pl/wl2/?p=13</guid>
		<description><![CDATA[Cindy Cashman wzięła stary pomysł, „podkręciła&#8221; go i zrobiła fortunę w branży informacji. Cindy kupiła sobie wielką posiadłość nad jeziorem w Teksasie, ponieważ zarobiła milion dolarów na sprzedaży swej szczególnej książki, którą wydała wraz z partnerem. Książkę tę mogłeś kiedyś widzieć: dr Alan Francis (pseudonim Cindy), Wszystko, co mężczyźni wiedzą o kobietach. Jest ona naprawdę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Cindy Cashman wzięła stary pomysł, „podkręciła&#8221; go i zrobiła fortunę w branży informacji. Cindy kupiła sobie wielką posiadłość nad jeziorem w Teksasie, ponieważ zarobiła milion dolarów na sprzedaży swej szczególnej książki, którą wydała wraz z partnerem. Książkę tę mogłeś kiedyś widzieć: dr Alan Francis (pseudonim Cindy), <em>Wszystko, co mężczyźni wiedzą o kobietach.</em> Jest ona naprawdę zdumiewająca: całkiem nie zadrukowana! Na 128 stronach tej książki w miękkiej oprawie nie ma ani słowa! A jednak kobiety kupowały ją całymi skrzyniami. Sto książek naraz &#8211; by rozdać je przyjaciołom! Cindy zarobiła dość, by przejść w stan spoczynku.<br />
<span id="more-13"></span><br />
Stan Miller uwielbiał cytaty. Zaczął je kolekcjonować, gdy miał 16 lat, i kontynuował to zajęcie już po tym, jak się ożenił. Przed którymś Bożym Narodzeniem wraz z żoną Sharon wpadli na pomysł, że wybór cytatów z jego kolekcji będzie dobrym prezentem gwiazdkowym. Udali się więc do drukarza i spytali, ile kosztowałby druk i oprawa stu egzemplarzy. Dowiedzieli się, że taniej będzie wydrukować 1000 egzemplarzy &#8211; miało to wynieść łącznie 1000 dolarów. Stan pomyślał że to dobra cena, więc zamówił tysiąc egzemplarzy. Kiedy jednak przyszedł rachunek, okazała się rzecz fatalna: zamiast na 1000, opiewał na 10 000 dolarów! Sekretarka sporządzająca ofertę cenową opuściła <em>jedno zero!</em></p>
<p>Stan i Sharon byli zrujnowani. Zrozpaczony Stan zaniósł kilka egzemplarzy do lokalnej księgarni uniwersyteckiej, ale księgarz nie chciał ich kupić. Zgodził się tylko przyjąć kilkadziesiąt egzemplarzy w komis. Kiedy po tygodniu Stan znów przyszedł do księgarni, okazało się, że wszystkie książki poszły &#8211; ku powszechnemu zdumieniu. Książka sprzedawała się jak gorące bułeczki, łączny nakład kilku kolejnych wersji przekroczył obecnie milion egzemplarzy. Było to ponad 25 lat temu, a czeki napływają do dziś. Głupia pomyłka sekretarki spadła Millerom jak z nieba. Nawiasem mówiąc, książka Stana nosi tytuł <em>Specjalnie dla Mormonów</em>. Obecnie jest to sześć tomów cytatów, opowiadań i myśli &#8211; a całość zestawiona tak, by inspirować i rozgrzewać serca.</p>
<p>Również i ty możesz przekształcić swe doświadczenia, pasję czy zamiłowanie w nieprzerwane strumienie gotówki, które będą płynąć przez całe twe życie. Jest w tobie książka. I istnieją odbiorcy zainteresowani tą książką. Na podstawie jednej i tej samej informacji możesz stworzyć nieskończoną rozmaitość produktów. Dochód będzie trwały. Stworzysz książkę raz, a ona będzie płaciła ci stale nawet przez całe dziesięciolecia.</p>
<p class="zrodlo"><img class="alignright" style="float: right;" src="http://batorowicz.civ.pl/wl2/img/jednominutowy-milioner-m.jpg" alt="Jednominutowy milioner. Światła droga do bogactwa" width="40" height="60" />źródło: <a title="Jednominutowy milioner. Światła droga do bogactwa" rel="nofollow" href="http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=36343&#038;idp=748" target="_blank">Jednominutowy milioner. Światła droga do bogactwa.</a></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=13&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/13/pieniadze-za-nic/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>George de Mestral &#8211; zapięcie na rzepy</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/12/george-de-mestral-zapiecie-na-rzepy/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/12/george-de-mestral-zapiecie-na-rzepy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Sep 2008 18:07:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>
		<category><![CDATA[wytrwałość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://batorowicz.civ.pl/wl2/?p=12</guid>
		<description><![CDATA[Pewnego dnia w roku 1948 kierownik warsztatu i wynalazca nazwiskiem George de Mestral wybrał się z psem na spacer niedaleko swego domu w Alpach szwajcarskich. Wrócili do domu pokryci rzepami. De Mestral musiał wyskubywać je, co najpierw go irytowało, a potem &#8211; zaintrygowało. Zastanowiło go, dlaczego tak mocno trzymają się ubrania. Kiedy umieścił rzep pod [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" style="margin: 5px; float: left;" src="http://batorowicz.civ.pl/wl2/img/rzep.jpg" alt="Rzep" width="77" height="58" />Pewnego dnia w roku 1948 kierownik warsztatu i wynalazca nazwiskiem George de Mestral wybrał się z psem na spacer niedaleko swego domu w Alpach szwajcarskich. Wrócili do domu pokryci rzepami. De Mestral musiał wyskubywać je, co najpierw go irytowało, a potem &#8211; zaintrygowało. Zastanowiło go, dlaczego tak mocno trzymają się ubrania.<br />
<span id="more-12"></span><br />
Kiedy umieścił rzep pod mikroskopem, zobaczył małe haczyki, które zaczepiały się o pętelki włókna tkaniny. W ten sposób zrodziła się idea „zapięcia na rzepy&#8221;. Okazało się jednak, że komercyjne wykorzystanie tego pomysłu nie było zadaniem łatwym. De Mestral wybrał się najpierw do Francji, do Lyonu, żeby przedstawić swą koncepcję ekspertom w branży tekstylnej. Wyśmiali go. Ale jeden z tkaczy zainteresował się tym pomysłem. Obaj rozpoczęli współpracę, która doprowadziła do wyprodukowania praktycznego prototypu nowego zapięcia.</p>
<p>De Mestral znalazł później szwajcarskiego producenta, który zgodził się wytwarzać nowy produkt. Okazało się to jednak zbyt trudne -i producent zrezygnował.</p>
<p>De Mestral był zmuszony zająć się sprawą samodzielnie. Przez cale miesiące przeprowadzał najróżniejsze eksperymenty. Ale miesiące minęły &#8211; wciąż bez rozwiązania. Mestral stracił poparcie wszelkich dotychczasowych sponsorów. Zbankrutował. Pogrążony w rozpaczy, wycofał się gdzieś do samotnej górskiej chatki, by tam przemyśleć problem.</p>
<p>Po powrocie z gór znów skontaktował się ze znajomym tkaczem, by omówić z nim nowe podejście do problemu. We dwóch zbudowali specjalny warsztat tkacki, który się sprawdził. Jakiś inwestor zgodził się sfinansować przedsięwzięcie. De Mestral opatentował swój wynalazek w roku 1955, a już w roku 1959 sprzedał ponad 60 milionów jardów nowej tkaniny. Roczna sprzedaż jego firmy przekraczała ostatnio 250 milionów dolarów, a pracowało w niej 3300 ludzi.</p>
<p>George de Mestral został hojnie nagrodzony za osiem lat wytrwałości.</p>
<p class="zrodlo"><img class="alignright" style="float: right;" src="http://batorowicz.civ.pl/wl2/img/jednominutowy-milioner-m.jpg" alt="Jednominutowy milioner. Światła droga do bogactwa" width="40" height="60" />źródło: <a title="Jednominutowy milioner. Światła droga do bogactwa" rel="nofollow" href="http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=36343&amp;idp=748" target="_blank">Jednominutowy milioner. Światła droga do bogactwa.</a></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=12&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/12/george-de-mestral-zapiecie-na-rzepy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

