piątek, Październik 1, 2010

Trzy drzewa

Autor: owieczka126p

Na szczycie góry, pokrytej pastwiskami i lasem pachnącym żywicą, wyrosły pewnego dnia trzy małe drzewka. Początkowo były tak delikatne i zielone, że nie różniły się prawie od traw i kwiatków, rosnących wokół nich.

Ale po kolejnych wiosnach ich małe pnie rozrosły się. Jesienne i zimowe walki z wiatrem i burzami napełniły je zuchwałą radością.

Z wysokości swego zielonego domu spoglądały na świat i marzyły.

Jak wszyscy, którzy dorastają, marzyły o tym, czym będą w przyszłości.

TRZY MAŁE, WIELKIE MARZENIA

Pierwsze drzewo patrzyło na gwiazdy, które błyszczały niczym diamenty, upięte na czarnym aksamicie nocy.

-  Ja przede wszystkim pragnę być piękne. Strzec skarbu – powiedziało. – Pragnę być pokryte złotem i zawierać drogie kamienie. Stanę się najpiękniejszą szkatułą dla skarbów  świata.

Drugie drzewo spoglądało na strumyk, który wijąc się spływał z góry, torując sobie drogę ku morzu. Woda płynęła i płynęła, szumiąc i żartując z kamieniami. Dopiero co była tu, a zaraz potem znikała na horyzoncie. I nic nie zdołało jej zatrzymać.

- Ja chcę być silne. Będę wielkim żaglowcem – powiedziało. – Pragnę pływać po bezkresnych oceanach i przewozić kapitanów i potężnych królów. Stanę się najsilniejszym statkiem świata.

Trzecie drzewo podziwiało dolinę, która rozciągała się u stóp góry i spoglądało na miasto, które widoczne było poprzez jasnoniebieskawą mgłę. Tam w dole rojno było od mężczyzn i kobiet.

- Ja nie chcę opuścić tej góry – powiedziało. – Chcę tak bardzo wyrosnąć, by ludzie zatrzymując się i spoglądając na mnie, musieli unieść oczy ku niebu i pomyśleć o Bogu. Stanę się największym drzewem świata.

TRZEJ DRWALE

Lata mijały. Padały deszcze, świeciło słońce i małe drzewa stały się dużymi i okazałymi drzewami.

Pewnego dnia trzech drwali weszło na górę ze swymi siekierami przewieszonymi przez ramię.

Jeden z drwali obejrzał dokładnie pierwsze drzewo i poweidział:

- To jest piękne drzewo. Jest doskonałe.

Po kilku minutach, pod sprawnym uderzeniem siekiery, drzewo zwaliło się na ziemię.

- Teraz zamienię się we wspaniałą szkatułę – pomyślało drzewo. – Powierzą mi bajkowy skarb.

Drugi drwal spojrzał na drugie drzewo i powiedział:

- To drzewo jest silne i solidne. Takie właśnie jest mi potzrebne.

Uniósł siekierę, która błysnęła w słońcu i powali drzewo.

- Odtąd pływać będę po nieskończonych oceanach i morzach – pomyślało drugie drzewo. – Stanę się statkiem godnym króla.

Trzecie drzewo zamarło, gdy spojrzał na nie drwal.

- Dla mnie każde drzewo jest dobre – powiedział drwal. Siekiera zabłysła w powietrzu. Wkrótce i trzecie drzewo leżało na ziemi.

Ich gałęzie, które do niedawna żartowały z wiatrem i chroniły ptaki i wiewiórki, zostały obcięte jedne po drugich.

Drwale stoczyli trzy pnie po zboczu góry aż na nizinę.

„DLACZEGO MNIE TO SPOTYKA?”

Pierwsze drzewo ucieszyło się, gdy drwal zawiózł je do stolarza. Ale stolarz ani myślał robić z niego szkatuły. Swymi stwardniałymi rękoma zmienił pień w żłób dla zwierząt. Drzewo, które kiedyś było piękne, nie zostało pokryte złotą blachą ani nie wypełniło się kosztownościami. Wypełniono je sianem, aby nakarmić głodne zwierzęta, należące do gospodarstwa.

Drugie drzewo uśmiechnęło się, gdy drwal przetransportował je do stoczni, ale tego dnia nikt nie myślał o budowie żaglowca. Uderzeniem młotka i piły drzewo zostało zamienione w zwykłą łódź rybacką. Była zbyt mała i słaba, by pływać po oceanach lub nawet po rzece. Łódź przetransportowano nad jezioro. Codziennie przewoziła ryby, które nasyciły ją nieprzyjemnym zapachem.

Trzecie drzewo zasmuciło się bardzo, gdy drwal ociosał je i pociął na chropowate belki, które złożył na podwórzu.

- Dlaczego mnie to spotyka? – pytało drzewo przypominając sobie czasy, gdy walczyło z wiatrem na szczycie góry. – Chciałem tylko znajdować się na szczycie i zachęcać ludzi do myślenia o Bogu.

Minęło wiele dni i wiele nocy. Trzy drzewa zapomniały prawie o swych marzeniach.

DZIECKO, PODRÓŻNY,  SKAZANIEC

Ale pewnej nocy złote światło gwiazdy pogłaskało swymi promieniami pierwsze drzewo właśnie w momencie, gdy młoda Matka z nieskończoną czułością kładła w żłobie swe Dziecko, dopier co narodzone.

- Wolałbym zrobić dla Niego kołyskę – wyszeptał Jej Mąż. Młoda Matka uśmiechnęła się do Niego, a światło gwiazdy błyszczało na zużytych deskach, które ongiś było pierwszym drzewem.

- Ten żłóbek jest wspaniały – rzekłacicho.

W tym momencie pierwsze drzewo zrozumiało, że zawiera najcenniejszy skarb świata.

Mijały dni i noce. Pewnej nocy zmęczony Podróżnik wraz z przyjaciółmi wsiadł do starej łodzi rybackiej, która ongiś była drugi drzewem.

Podczas, gdy drzewo, które stało się łodzią spokojnie płynęło po wodzie jeziora, Podróżny zasnął.

Nagle przy huku grzmotu, wśród błyskawic i gwałtownych fal, zerwała się burza.

Małe drzewo drżało. Wiedziało, że nie wystarczy mu mocy, by uratować tyle osób przy tym wietrze i gwałtowności fal. Boki łodzi trzeszczały ciężko z wysiłku.

Zatrwożeni przyjaciele zbudzili tajemniczego Podróżnego. Mężczyzna wstał, rozpostarł ramiona i powiedział do jeziora:

- Ucisz się! Uspokój się!

Burza natychmiast uciszyła się i nastała wielka cisza.

W tym momencie drugie drzewo zrozumiało, że przewozi Króla nieba, ziemi i nieskończonych oceanów.

Krótko potem pewnego piątkowego poranka, trzecie drzewo zdziwiło się bardzo, gdy jego surowe belki zostały wyciągnięte ze stosu zapomnianego drzewa. Przetransportowano je pośród zagniewanego i krzyczącego tłumu, rzucono na obolałe ramiona Mężczyzny, który później został na nim ukrzyżowany. Biedne drzewo poczuło się straszliwie, gorzko płakało, podtrzymując to biedne, umęczone ciało.

GDY WSTAŁO SŁOŃCE

Ale w niedzielę rano, gdy słońce stało wysoko na niebie, a cała ziemia drżała z przeogromnej radości, trzecie drzewo dowiedziało się, że miłość Boga przemieniła wszystko.

Z pierwszego drzewa zrobiła cudowną szkatułę dla największego Skarbu. Drugie drzewo uczyniła silnym przewoźnikiem Stwórcy nieba i ziemi. A ilekroć jakaś osoba będzie myślała o trzecim drzewie, myśleć będzie również o Bogu.

Bruno Ferrero „Nowe historie”

Popularity: 6%


Tagi: ,,,,

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (2 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading ... Loading ...
czwartek, Wrzesień 30, 2010

Dlaczego na świecie są pustynie?

Autor: owieczka126p

Gdy mali Marokańczycy patrzą na ogromne obszary piasku i kamieni Sahary, która otacza ich wsie, dziadkowie opowiadają im ciekawą historię:

- Czy w to uwierzycie, czy nie, niegdyś cała ziemia była zielona i świeża niczym dopiero co rozwinięty świeży liść. Tysiące strumyków płynęło wśród traw, a figi, pomarańcze, cedry i daktyle rosły na tej samej gałęzi. Lew bawił się z barankiem, a plemiona ludzkie żyły w pokoju i nie wiedziały, co to zło.

Na początku świata Pan powiedział do ludzi:

- Ten ukwiecony ogród należy do was i wasze są jego owoce. Pamiętajcie jednak, że po każdym złym uczynku, spuszczę na ziemię ziarnko piasku, więc któregoś dnia zielone drzewa i świeża woda mogą przestać istnieć.

Przez długi czas respektowano ostrzeżenie i pamiętano o nim, ale pewnego dnia dwaj beduini pokłócili się o wielbłąda i gdy tylko pierwsze złe słowo zostało wypowiedziane, Pan zrzucił na ziemię ziarnko piasku tak maleńkie i lekkie, że nikt go nie zauważył.

Szybko za słowami nastąpiły czyny i spadło wiele nowych ziarenek, a mały kopczyk piasku powoli robił się coraz większy.

Ludzie wówczas przystanęli i patrzyli na niego zaciekawieni.

- Co to jest, o Panie plemion? – spytali Allaha.

- Jest to owoc waszych złych czynów – odpowiedział. – Ilekroć postąpicie niewłaściwie, gdy podniesiecie rękę na brata, gdy będziecie kłamać i oszukiwać, nowe ziarnko piasku dołączy do już istniejących i kto wie, czy któregoś dnia piasek nie pokryje całej ziemi.

Ale ludzie zaczęli się śmiać.

- Nawet, gdybyśmy byli najgorszymi z najgorszych, nie wystarczyłoby milionów lat, aby ten lekki piasek mógł zrobić nam coś złego. A poza tym, któż bałby się odrobiny piasku?

I znów zaczęli oszukiwać, walczyć jeden z drugim, plemię z plemieniem, aż piasek pokrył zielone pastwiska i pola, uniemożliwił bieg strumyków i wypędził zwierzęta daleko, w poszukiwaniu pożywienia i wody.

W ten sposób powstała pustynia i odtąd plemiona błąkają się pomiędzy wydmami piaskowymi, z namiotami i wielbłądami, wspominając utraconą zieloną ziemię. A niekiedy, pośrodku pustyni, śnią i widzą rzeczy, których już nie ma: niebieskie jeziora i kwitnące drzewa. Ale są to wizje, które zaraz znikają i ludzie nazywają je mirażami. Jedynie tam, gdzie ludzie zachowali prawa Allaha istnieją jeszcze zielone palmy i czyste źródła, a piasek nie może ich wyeliminować, ale otacza je tak, jak morze otacza wyspy. Podróżni nazywają je oazami i tam zatrzymują się, by znaleźć odpoczynek i pokrzepienie, wspominając zawsze słowa Pana, skierowane do plemion: „Nie zamieniajcie mojego zielonego świata w nieskończoną pustynię”.

Oto teraz wiecie, dlaczego na ziemi są pustynie.

Bruno Ferrero „Nowe historie”

Popularity: 6%


Tagi: ,,,,

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (2 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading ... Loading ...
wtorek, Luty 9, 2010

Podział według wyroków bożych

Autor: Ulo

jabłkoDwaj chłopi wiedli spór o jabłka z pewnego drzewa. Bo chociaż drzewo należało do jednego z nich, to spadające jabłka toczyły się na łąkę drugiego…

Nie wiedzieli zatem, jak się nimi podzielić.

Przechodził tamtędy bramin, o którym mówiono, że jest człowiekiem bardzo mądrym.

Obydwaj chłopi pośpieszyli do niego, wyjaśnili mu przyczynę sporu i błagali o rozstrzygnięcie.

-Pomóż nam, prosimy cię bardzo!
Czytaj dalej »

Popularity: 2%


Tagi: ,,,

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...
sobota, Styczeń 9, 2010

Pierścień Gygesa

Autor: Ulo

PierścieńGyges był pasterzem. Znalazł kiedyś na palcu pewnego zmarłego tajemniczy pierścień. O jego cudownych właściwościach przekonał się wtedy, kiedy wraz z innymi pasterzami został wezwany przed oblicze króla. Bawił się tym pierścieniem, obracając go machinalnie na palcu, aż nagle stwierdził ze zdumieniem, że ten prosty gest czyni go niewidzialnym!
Czytaj dalej »

Popularity: 3%


Tagi: ,,

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...
sobota, Grudzień 19, 2009

Antygona

Autor: Ulo

Antygona W czasach starożytnych straszliwa wojna domowa spustoszyła greckie miasto Teby. Kiedy się zakończyła, król Kreon zakazał grzebania ciała pewnego wojownika o imieniu Polinik, poniważ walczył on przeciwko swej ojczyźnie. Ale Antygona, siostra Polinika, zlekceważyła ten zakaz i została zatrzymana w chwili gdy grzebała brata.

Zaprowadzono ją przed Kreona, który zapytał ją, czy zna prawo zakazujące pogrzebu i czy wie, że lekceważąc je, ryzykowała śmierć.
Czytaj dalej »

Popularity: 2%


Tagi: ,,,,

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...
sobota, Grudzień 19, 2009

Władca ogrodu

Autor: Ulo

RóżaDawno, dawno temu w Armenii żył król, który miał krzew różany. Pielęgnował go i troszczył się o niego jak o najdroższe ze swych dzieci.

Mówiono, że gdyby na cienkich gałązkach krzewu zakwitła róża, dałaby nieśmiertelność władcy ogrodu… Wraz z nadejściem wiosny król przychodził tam każdego ranka. Przyglądał się uważnie różanemu krzewowi, rozpaczliwie szukając pączka, który uczyniłby go nieśmiertelnym. A nie znajdując nawet najmniejszego śladu, płonął gniewem na ogrodnika, aż go w końcu przepędził.
Czytaj dalej »

Popularity: 7%


Tagi: ,

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...
środa, Grudzień 9, 2009

Mędrzec i kotka złodziejka

Autor: Ulo

Kot
Pewien mędrzec miał w swoim klasztorze kotkę, którą bardzo kochał. Kiedy się modlił, towarzyszyła mu na jego dywaniku do modlitwy. A w wolnym czasie chodziła po całym klasztorze i wszyscy ją tam znali. Zachodziła nawet do kuchni, lecz nigdy nie ukradła najmniejszego nawet kęsa pożywienia.

Pewnej nocy jednakże zbliżyła się do pieca i skradła z garnka kawałek mięsa. Zobaczył ją ktoś ze służby w kuchni i wytargał za uszy. Rozzłoszczona kotka zaszyła się w jakimś kącie, nadąsana. Kiedy tylko doniesiono o tym mędrcowi, ten ją odszukał i zapytał:
Czytaj dalej »

Popularity: 2%


Tagi: ,,,,,

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...