poniedziałek, Październik 11, 2010

Pięciu mnichów

Autor: Ulo

Lama Południa zwrócił się
z gorącą prośbą
do Wielkiego Lamy Północy,
aby wysłał jednego mnicha
mądrego i świętego,
który wprowadziłby nowicjuszy
w życie duchowe.
Ku ogólnemu zaskoczeniu
Wielki Lama wysłał pięciu mnichów
zamiast jednego.
A tym, którzy pytali go o powody, odpowiadał tajemniczo:
— Będziemy mieli szczęście, jeśli choć jeden z tych pięciu dotrze do Lamy.

Grupa szła już kilka dni,
kiedy przybiegł do nich posłaniec
i rzekł im:
— Kapłan z naszej wioski umarł. Potrzebujemy kogoś,
kto zajmie jego miejsce. — Wieś wyglądała na komfortową, a i pensja kapłana była dość atrakcyjna. W jednym z mnichów natychmiast zapłonęła
troska duszpasterska o tych ludzi, i powiedział:
— Nie byłbym prawdziwym buddystą, gdybym nie został,
by tym ludziom służyć. — I został.

Kilka dni później zdarzyło im się znaleźć w pałacu króla, któremu bardzo spodobał się jeden z mnichów.
— Zostań z nami — powiedział król. — Ożenisz się z moją córką. A jak umrę, zastąpisz mnie na tronie. —
Mnicha pociągała i księżniczka, i blask korony, więc powiedział:
— Czy może być lepszy sposób, by wpłynąć na poddanych tego królestwa
i skłaniać ich do dobra,
niż zostać ich królem?
Nie byłbym dobrym buddystą,
gdybym nie skorzystał z okazji
służenia sprawie naszej świętej religii. —
Tak więc został i ten.

Reszta grupy szła dalej, aż pewnego wieczora, w górzystych stronach, dotarli do samotnej chatki, zamieszkałej przez piękną dziewczynę,
która udzieliła im gościny, dziękując Bogu, że przysłał jej tych mnichów. Jej rodzice zostali zabici przez bandytów i dziewczyna była sama, przelękniona. Następnego ranka, gdy mieli wyruszyć, jeden z mnichów rzekł:
— Ja zostaję z tą dziewczyną.
Nie byłbym prawdziwym buddystą, gdybym nie okazał współczucia. — Tak odszedł trzeci.

Dwaj pozostali doszli wreszcie do pewnej wioski buddyjskiej, gdzie zauważyli z przerażeniem, że wszyscy mieszkańcy wsi opuścili swoją religię i dali się przekonać pewnemu hinduskiemu guru. Jeden z dwóch mnichów powiedział:
— Jest moim obowiązkiem względem tych biednych ludzi
i względem Pana, Buddy, zostać tutaj
i przyprowadzić ich do prawdziwej religii. —
Ten był ostatni, który odszedł.

Wreszcie piąty mnich przybył do Lamy Południa. Wielki Lama Północy miał rację.

Przed laty zacząłem szukać Boga. Raz i drugi oddalałem się od drogi. I to z najlepszych powodów: by reformować liturgię, by zmieniać struktury Kościoła, by odnowić moje studia biblijne i nauczyć się odpowiedniej teologii. Niestety, łatwiej mi przychodzi zaangażować się w jaką bądź działalność religijną, niż kontynuować wiernie poszukiwanie Boga.

Śpiew ptakaźródło: Śpiew ptaka

Popularity: 3%


Tagi: ,,

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...
niedziela, Październik 10, 2010

Trzy sznurki (sen ks. Bosko)

Autor: owieczka126p

Święty Jan Bosko bardzo kochał swych chłopców i pragnął przede wszystkim pomagać im, aby byli dobrzy i aby wyrastali w wierze chrześcijańskiej. Tłumaczył im dlatego, jak ważny jest sakrament pokuty. Właśnie w tym celu opowiedział im pewnego razu swój dziwny sen.

„Śniło mi się, że znajduję się w kościele, pośród tłumu chłopców, którzy przygotowywali się do spowiedzi. Wielu z nich otaczało mój konfwsjonał.

W pewnym momencie ujrzałem zaskoczony, że wielu z tych chłopców miało trzy sznurki wokół szyi.

- Dlaczego trzymasz te sznurki wokół szyi? – spytałem jednego. – Zdejmij je!

- Nie mogę – odpowiedział. – Jest ktoś za mną, kto je trzyma!

Zbliżyłem się i zobaczyłem, że za jego plecami wystawały dwa duże rogi. Spojrzałem uważniej i zauważyłem, że to pazury okropnego potwora o strasznym pysku trzymały sznurki. Posłałem ministranta po wodę święconą. W tym czasie zauważyłem, że wielu innych chłopców miało na plecach takiego potwora. Trzymając kropidło niczym broń, spytałem jednego z tych potworów:

- Kim jesteś?

Bestia zgrzytając zębami skręciła się w sposób straszliwy i nagle zauważyłem, że trzyma w ręce sznurki, przypominające sznurki marionetki.

- Co robisz z tymi sznurkami? Mów, w przeciwnym razie, poleję cię wodą święconą! – zagroziłem.

Potwór skulił się przerażony.

- Pierwszy sznurek powstrzymuje chłopców od wyznania wszystkich grzechów – odpowiedział drżąc.

- A drugi?

- Drugi powoduje, że zanika wszelka skrucha.

- A trzeci? – nalegałem.

- Nie chcę ci tego powiedzieć! – stwierdziła gwałtownie bestia.

- Wobec tego zrobię ci kąpiel w wodzie święconej!

- Nie, nie! Już mówię. Trzeci nie pozwala chłopcom uczynić mocnego postanowienia poprawy i posłuchać słów spowiednika.

Teraz wiedziałem już wystarczająco dużo. Podniosłem kropidło i pokropiłem wodą święconą jego towarzyszy. W jednym momencie uciekli, wydając krzyk tak przenikliwy, że się obudziłem”.

Bruno Ferrero „Nowe historie”

Popularity: 8%


Tagi: ,,,,,

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (2 votes, average: 3,00 out of 5)
Loading ... Loading ...
środa, Październik 6, 2010

My jesteśmy trzej, Ty jesteś Trzej

Autor: Ulo

Kiedy statek biskupa zatrzymał się na jeden dzień na odległej wyspie, biskup postanowił spędzić ten dzień
jak najpożyteczniej.
Spacerując po plaży, spotkał trzech rybaków naprawiających sieci. Łamaną angielszczyzną wyjaśnili mu, jak zostali nawróceni przed wiekami przez misjonarzy.

- My być chrześcijanie – powiedzieli mu, wskazując na siebie z dumą.
Biskup był poruszony. Gdy zapytał,
czy znają Modlitwę Pańską, odpowiedzieli,
że nigdy jej nie słyszeli.
Biskup był głęboko przejęty:
jak mogli nazywać się chrześcijanami,
jeśli nie umieli czegoś tak podstawowego
jak „Ojcze nasz”?

— W takim razie, jak się modlicie?
— My podnieść oczy do nieba. My mówić: „My jesteśmy trzej, Ty jesteś Trzej, zmiłuj się nad nami”.

Biskup aż się przeląkł tak prymitywnego,
wręcz heretyckiego charakteru ich modlitwy.
Całą resztę dnia poświęcił więc,
by nauczyć ich „Ojcze nasz”.

Rybakom trudno było zapamiętać modlitwę,
ale zebrali wszystkie siły i następnego dnia, przed odjazdem, biskup pełen satysfakcji
usłyszał z ich ust „Ojcze nasz” bez jednego błędu. Po wielu miesiącach
statek biskupa znalazł się znowu przy tamtych wyspach
i kiedy biskup chodził po pokładzie,
odmawiając swoje wieczorne modlitwy,
przypomniał sobie z zadowoleniem,
że na jednej z tych dalekich wysp jest trzech ludzi,
którzy dzięki jego cierpliwym wysiłkom,
mogą teraz modlić się jak należy.
Kiedy o tym myślał, nagle podniósł oczy
i zauważył jakiś świetlny punkt na wschodzie.

Światło zbliżało się do statku
i ku swemu zdumieniu zobaczył trzy sylwetki
idące po wodzie w jego kierunku.
Kapitan zatrzymał statek
i wszyscy marynarze zebrali się przy burcie,
by obserwować to zdumiewające zjawisko.

Kiedy trzy sylwetki znajdowały się już na odległość głosu, biskup rozpoznał w nich swoich trzech przyjaciół rybaków.

— Biskupie! — zawołali — My cieszyć się, że cię widzieć. My słyszeć twój statek, przejść obok wyspa i iść szybko, szybko cię zobaczyć.
— Czego chcecie? — zapytał biskup z lękiem.
— Biskupie — powiedzieli — my smutni. My zapomnieć piękna modlitwa. My mówić: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź Królestwo Twoje…” Potem zapomnieć.
Prosimy powiedzieć jeszcze raz cała modlitwa. Biskup poczuł się zawstydzony.
— Wróćcie do waszych domów, moi dobrzy ludzie — powiedział — a kiedy się modlicie, mówcie:
„My jesteśmy trzej, Ty jesteś Trzej, zmiłuj się nad nami”.

Często widziałem staruszki odmawiające nie kończące się różańce w kościele. Jak może uczcić Boga ta nieskładna gadanina ? Ale zawsze, gdy popatrzyłem w ich oczy i w ich oblicza zwrócone ku niebu, widziałem w głębi duszy, że są one bliżej Boga niż wielu uczonych mężów.

Śpiew ptakaźródło: Śpiew ptaka

Popularity: 5%


Tagi: ,,,,

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (1 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading ... Loading ...
czwartek, Wrzesień 30, 2010

Dlaczego na świecie są pustynie?

Autor: owieczka126p

Gdy mali Marokańczycy patrzą na ogromne obszary piasku i kamieni Sahary, która otacza ich wsie, dziadkowie opowiadają im ciekawą historię:

- Czy w to uwierzycie, czy nie, niegdyś cała ziemia była zielona i świeża niczym dopiero co rozwinięty świeży liść. Tysiące strumyków płynęło wśród traw, a figi, pomarańcze, cedry i daktyle rosły na tej samej gałęzi. Lew bawił się z barankiem, a plemiona ludzkie żyły w pokoju i nie wiedziały, co to zło.

Na początku świata Pan powiedział do ludzi:

- Ten ukwiecony ogród należy do was i wasze są jego owoce. Pamiętajcie jednak, że po każdym złym uczynku, spuszczę na ziemię ziarnko piasku, więc któregoś dnia zielone drzewa i świeża woda mogą przestać istnieć.

Przez długi czas respektowano ostrzeżenie i pamiętano o nim, ale pewnego dnia dwaj beduini pokłócili się o wielbłąda i gdy tylko pierwsze złe słowo zostało wypowiedziane, Pan zrzucił na ziemię ziarnko piasku tak maleńkie i lekkie, że nikt go nie zauważył.

Szybko za słowami nastąpiły czyny i spadło wiele nowych ziarenek, a mały kopczyk piasku powoli robił się coraz większy.

Ludzie wówczas przystanęli i patrzyli na niego zaciekawieni.

- Co to jest, o Panie plemion? – spytali Allaha.

- Jest to owoc waszych złych czynów – odpowiedział. – Ilekroć postąpicie niewłaściwie, gdy podniesiecie rękę na brata, gdy będziecie kłamać i oszukiwać, nowe ziarnko piasku dołączy do już istniejących i kto wie, czy któregoś dnia piasek nie pokryje całej ziemi.

Ale ludzie zaczęli się śmiać.

- Nawet, gdybyśmy byli najgorszymi z najgorszych, nie wystarczyłoby milionów lat, aby ten lekki piasek mógł zrobić nam coś złego. A poza tym, któż bałby się odrobiny piasku?

I znów zaczęli oszukiwać, walczyć jeden z drugim, plemię z plemieniem, aż piasek pokrył zielone pastwiska i pola, uniemożliwił bieg strumyków i wypędził zwierzęta daleko, w poszukiwaniu pożywienia i wody.

W ten sposób powstała pustynia i odtąd plemiona błąkają się pomiędzy wydmami piaskowymi, z namiotami i wielbłądami, wspominając utraconą zieloną ziemię. A niekiedy, pośrodku pustyni, śnią i widzą rzeczy, których już nie ma: niebieskie jeziora i kwitnące drzewa. Ale są to wizje, które zaraz znikają i ludzie nazywają je mirażami. Jedynie tam, gdzie ludzie zachowali prawa Allaha istnieją jeszcze zielone palmy i czyste źródła, a piasek nie może ich wyeliminować, ale otacza je tak, jak morze otacza wyspy. Podróżni nazywają je oazami i tam zatrzymują się, by znaleźć odpoczynek i pokrzepienie, wspominając zawsze słowa Pana, skierowane do plemion: „Nie zamieniajcie mojego zielonego świata w nieskończoną pustynię”.

Oto teraz wiecie, dlaczego na ziemi są pustynie.

Bruno Ferrero „Nowe historie”

Popularity: 6%


Tagi: ,,,,

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (2 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading ... Loading ...
piątek, Sierpień 13, 2010

KOT PEWNEGO GURU

Autor: Ulo

Co wieczór, gdy guru zasiadał do odprawiania nabożeństwa, łaził tamtędy kot należący do aśramu, rozpraszając wiernych. Dlatego guru polecił, by kota związywać podczas nabożeństwa.

Długo po śmierci guru nadal związywano kota w czasie wieczornego nabożeństwa, a gdy kot w końcu umarł, sprowadzono do aśramu innego kota, aby móc go związywać w czasie wieczornego nabożeństwa.

Wieki później uczniowie guru pisali wielce uczone traktaty o istotnej roli kota w należytym odprawianiu nabożeństwa.

Śpiew ptakaźródło: Śpiew ptaka

Popularity: 3%


Tagi: ,,,

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...
piątek, Sierpień 13, 2010

MEDALIK

Autor: Ulo

Człowiek jest sam, zagubiony w tym ogromnym wszechświecie. I jest pełen lęków.
Dobra religia czyni go odważnym. Kiepska religia potęguje jego lęki.

Pewna matka nie mogła sobie poradzić z synkiem, który zawsze wracał do domu po zmroku.
Dlatego przestraszyła go: powiedziała mu, że na ścieżce do domu pojawiły się jakieś duchy wychodzące zaraz po zachodzie słońca. Odtąd nie musiała mu przypominać, by wracał do domu w porę.

Kiedy jednak chłopiec urósł, tak bał się ciemności i duchów, że nie było sposobu, by wyszedł z domu wieczorem. Wtedy matka dała mu medalik i przekonała go, że gdy będzie go nosił, duchy nie będą mu mogły zrobić nic złego.

Teraz już chłopiec wchodzi odważnie w ciemności, mocno ściskając swój medalik.

Kiepska religia daję wiarę w medalik. Dobra religia pozwala wiedzieć, że takich duchów nie ma.

Śpiew ptakaźródło: Śpiew ptaka

Popularity: 3%


Tagi: ,

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (2 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading ... Loading ...
piątek, Sierpień 13, 2010

DZIECKO PRZESTAJE PŁAKAĆ

Autor: Ulo

Pewien człowiek twierdził, że praktycznie jest ateistą. Tak naprawdę, jeśli ma być szczery, to musi powiedzieć, że istnienie Boga rodzi tyle problemów, ile rozwiązuje; życie pośmiertne jest pobożnym życzeniem. Pismo i tradycja spowodowały tyle samo zła ile dobra. Wszystko to zostało wymyślone przez człowieka dla złagodzenia samotności i beznadziei, które obserwował w ludzkim życiu. Najlepiej było zostawić go w spokoju. Nie mówić mu nic. Być może przechodzi kryzys wzrostu i jakąś przemianę.

Pewnego razu uczeń zapytał mistrza:
- Co to jest Budda? –
Mistrz mu odpowiedział:
- Umysł jest Buddą.

Wrócił kiedy indziej z tym samym pytaniem i odpowiedź brzmiała:
- Nie ma umysłu, nie ma Buddy.

Uczeń zaprotestował:
- Przecież powiedziałeś mi kiedyś:
„Umysł jest Buddą…”

Mistrz odparł:
- Powiedziałem to, żeby dziecko przestało płakać. Kiedy zaś dziecko przestało płakać, mówię: Nie ma umysłu. Nie ma Buddy.

Być może dziecko przestało płakać i było gotowe na przyjęcie prawdy. Tak więc lepiej było zostawić je samo. Kiedy zaczął głosić swój nowo odkryty ateizm innym, nie przygotowanym na to, trzeba było go powstrzymać: „Była epoka, epoka przed-naukowa, kiedy ludzie czcili słońce. Potem nastąpiła epoka naukowa i ludzie uświadomili sobie, że słońce nie było bogiem, nawet nie było osobą. Wreszcie przyszła epoka mistyczna i Franciszek z Asyżu nazwał słońce bratem i rozmawiał z nim. Miałeś wiarę przestraszonego chłopczyka. Teraz, gdy przemieniłeś się w śmiałego człowieka, straciłeś ją. Obyś pewnego dnia stał się mistykiem i odnalazł swą wiarę”.

Wiary nie traci się z powodu odważnego szukania prawdy. Jedynie wierzenia wyrażające wiarę zaciemniają się na jakiś czas, ale we właściwym momencie oczyszczają się.

Śpiew ptakaźródło: Śpiew ptaka

Popularity: 5%


Tagi: ,,,

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (1 votes, average: 1,00 out of 5)
Loading ... Loading ...