czwartek, Październik 28, 2010

Odrzuć „ja”

Autor: Ulo

Uczeń: — Przychodzę zaofiarować ci moją służbę.
Mistrz: — Jeśli odrzucisz swoje „ja”, będziesz służył napra­wdę.

Możesz oddać wszystkie swoje dobra, by pomóc biednym, i wydać swoje ciało na spalenie, a nie mieć absolutnie miłości.
Zachowaj swoje dobra, a odrzuć swoje „ja”. Nie pal ciała; spal swoje ego. A miłość wypłynie sama.


Śpiew ptakaźródło: Śpiew ptaka

Popularity: 4%


Tagi: ,,

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...
czwartek, Październik 28, 2010

Kochanek gaduła

Autor: Ulo

Pewien kochanek przez wiele miesięcy starał się
o względy ukochanej bez żadnego rezultatu, cierpiąc okrutne męki odrzucenia. Wreszcie ukochana ustąpiła i powiedziała:

— Przyjdź tam a tam, o tej a o tej godzinie.

I tam, o umówionej porze, wreszcie spotkał się kochanek ze swoją ukochaną.
Włożył rękę do torby
i wyjął plik miłosnych listów,
jakie napisał w ostatnich miesiącach.
Były to listy pełne namiętności,
w których wyrażał swój ból
i gorące pragnienie doświadczenia miłosnych rozkoszy
i połączenia się z nią.
I zaczął je czytać swojej ukochanej.
Mijały godziny, a on czytał i czytał.

Wreszcie dziewczyna powiedziała:

— Co z ciebie za głupiec! Wszystkie te listy mówią o mnie i o tym, że mnie pragniesz.
No więc teraz siedzę przy tobie. A ty czytasz swoje głupie listy.

„Teraz siedzę przy tobie”, powiedział Bóg do swego czciciela, „a ty rozmyślasz na mój temat, mówisz o Mnie swoim językiem i czytasz, co o Mnie jest napisane w twoich książkach. Kiedy wreszcie zamilkniesz i zakosztujesz Mnie?”

Śpiew ptakaźródło: Śpiew ptaka

Popularity: 3%


Tagi: ,

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...
poniedziałek, Październik 25, 2010

Kim jestem?

Autor: Ulo

Jest to opowiadanie Attara de Neishapur.

Kochanek zapukał do drzwi swej ukochanej.
— Kto tam? — zapytała ukochana z wnętrza.
— To ja — powiedział kochanek.
— W takim razie idź sobie.
W tym domu nie zmieścimy się ty i ja.
Odrzucony kochanek odszedł na pustynię, gdzie spędził na medytacjach wiele miesięcy, rozważając słowa ukochanej. Wreszcie wrócił i znowu zapukał do drzwi.
— Kto tam?
— To ty.

I drzwi otworzyły się natychmiast.

Śpiew ptakaźródło: Śpiew ptaka

Popularity: 3%


Tagi: ,

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...
piątek, Sierpień 13, 2010

MÓJ PRZYJACIEL

Autor: Ulo

Malik, syn Dinara, wielce się zmartwił z powodu swobodnych obyczajów swawolnego młodzieńca, który mieszkał w sąsiednim domu. Jednak przez długi czas nie odzywał się w nadziei, że ktoś wreszcie będzie interweniował. Ale kiedy zachowanie młodzieńca stało się absolutnie nieznośne, Malik udał się do niego i poprosił, by zmienił swój sposób bycia.

Z całym spokojem młodzieniec poinformował Malika, że jest protegowanym sułtana i dlatego nikt nie może mu zabronić żyć jak mu się podoba.

Malik rzekł:
- Osobiście poskarżę się.
Młody człowiek odpowiedział:
- Na nic się to nie zda, gdyż sułtan nigdy nie zmieni zdanie o mnie.
- W takim razie powiem o Tobie stwórcy odparł Malik.
- Najwyższy stwórca – rzekł młodzieniec – jest zbyt miłosierny, aby mi coś wyrzucać.

Malik poczuł się bezradny i zostawił młodzieńca samemu sobie. Ale niedługo reputacja młodzieńca stała się tak zła, że spotkała się z ogólnym oburzeniem.

Malik postanowił wtedy spróbować go upomnieć. Jednak kiedy kierował się ku domowi młodzieńca, usłyszał głos, który mówił:
- Zostaw w spokoju mojego przyjaciela. Jest pod moją opieką. Malik zmieszał się ogromnie i gdy stanął przed młodzieńcem, nie wiedział co powiedzieć.

Młody człowiek zapytał:
- Po coś przyszedł?
Malik odpowiedział:
- Szedłem cię upomnieć, ale gdy skierowałem się tutaj, jakiś głos powiedział mi, bym cię zostawił w spokoju, bo jesteś pod jego opieką.

Twarz młodzieńca zmieniła się.
- Naprawdę, nazwał mnie swoim przyjacielem? – zapytał.
Ale Malik już odszedł.
Po latach Malik spotkał się z nim w Mekce. Słowa Głosu wywarły na nim takie wrażenie, że zostawił co miał i stał się wędrownym żebrakiem.
- Przyszedłem tutaj szukać mojego Przyjaciela – powiedział do Malika i umarł.

Bóg przyjacielem grzeszników? Podobne twierdzenie jest tyle ryzykowne, ile prawdziwe. Zastosowałem je do siebie, kiedy przy pewnej okazji powiedziałem: „Bóg jest zbyt miłosierny, aby mi coś wyrzucać”. W tym momencie usłyszałem Dobrą Nowinę po raz pierwszy w życiu.

Śpiew ptakaźródło: Śpiew ptaka

Popularity: 4%


Tagi: ,,

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (1 votes, average: 4,00 out of 5)
Loading ... Loading ...
piątek, Sierpień 13, 2010

NIE ZMIENIAJ SIĘ

Autor: Ulo

Przez całe lata byłem neurotykiem. Typem zgorzkniałym, przygnębionym i egoistą. Wszyscy ciągle mi mówili, żebym się zmienił. I nie przestawali przypominać mi, jak bardzo byłem neurotykiem.

A ja się obrażałem, choć zgadzałem się z nimi. I chciałem się zmienić, ale nie potrafiłem, mimo wielu wysiłków.

Najgorsze było to, że mój przyjaciel nie przestawał wypominać mi neurotycznego stanu, w którym trwałem. I również podkreślał konieczność zmiany.

Także z nim się zgadzałem i nie mogłem się na niego obrażać. Ale skutek był taki, że czułem się jakby bezsilny i jakby skrępowany.

Aż pewnego dnia przyjaciel powiedział mi:
- Nie zmieniaj się.
Bądź jaki jesteś. Tak naprawdę to nie ważne, czy się zmienisz, czy nie. Kocham cię jakim jesteś i nie mogę przestać cię kochać.

Te słowa zabrzmiały w moich uszach jak muzyka: „Nie zmieniaj się. Nie zmieniaj się. Nie zmieniaj się… Kocham cię… ”

Wtedy się uspokoiłem. I poczułem, że żyję. I, co za cud, zmieniłem się!

Teraz wiem, że w rzeczywistości nie mogłem się zmienić aż do spotkania kogoś, kto by mnie kochał, bez względu na to, czy się zmienię, czy nie. Czy ty tak mnie kochasz, Boże?

Śpiew ptakaźródło: Śpiew ptaka

Popularity: 5%


Tagi: ,,,

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (2 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading ... Loading ...
piątek, Sierpień 13, 2010

MLECZE

Autor: Ulo

Pewien człowiek, niezmiernie dumny z trawnika w swoim ogrodzie, zauważył nagle, że na tym trawniku wyrosło mnóstwo mleczy. I choć próbował wszelkich sposobów, żeby się ich pozbyć, nie potrafił zapobiec temu, by stały się prawdziwą plagą.

Wreszcie napisał do ministra rolnictwa donosząc o wszelkich usiłowaniach, jakie podejmował, i zakończył list pytając: „Co mogę zrobić?”

Wkrótce nadeszła odpowiedź: „Radzimy Panu nauczyć się je kochać”.

Ja również miałem trawnik, z którego byłem bardzo dumny, i również mnie dotknęła plaga mleczy, które próbowałem zwalczyć wszystkimi możliwymi sposobami. Tak więc nauczyć się je kochać nie było wcale łatwo. Zacząłem mówić do nich codziennie. Serdecznie i przyjaźnie. One jednak odpowiadały mi gorzkim milczeniem. Jeszcze ubolewały nad walką jaką im wytoczyłem. Prawdopodobnie miały też jakieś wątpliwości co do moich motywów. Nie musiałem jednak czekać długo, by zaczęły się uśmiechać i uzyskały spokój. Wręcz zaczęły odpowiadać na to co im mówiłem. Szybko zostaliśmy przyjaciółmi. Oczywiście, że mój trawnik uległ zniszczeniu, ale za to jak uroczy stał się mój ogród!…

Pewien człowiek stopniowo tracił wzrok, mimo że starał się tego uniknąć wszelkimi sposobami. Kiedy lekarstwa już przestały działać, dalej bronił się gwałtownie. Musiałem nabrać odwagi, aby mu powiedzieć: – Radzę ci, byś nauczył się kochać swoją ślepotę. To była prawdziwa walka. Początkowo nie chciał nawiązać ze swoją ślepotą kontaktu, powiedzieć do niej jednego słowa. Kiedy wreszcie osiągnął tyle, że mógł z nią rozmawiać, jego słowa były pełne złości i goryczy. Ale nie przestawał mówić i z czasem słowa przybierały ton rezygnacji, potem tolerancji i wreszcie akceptacji aż pewnego dnia, ku jego zdumieniu, stały się słowami sympatii i … miłości. Nadszedł dzień, w którym był zdolny objąć ramieniem swoją ślepotę i powiedzieć jej: „Kocham cię”. I tego dnia zobaczyłem, że znowu się uśmiechnął. A jaki słodki był ten uśmiech! Naturalnie, stracił wzrok na zawsze. Ale jak piękna stała się jego twarz! Dużo piękniejsza niż była, nim przyszła żyć z nim ślepota.

Śpiew ptakaźródło: Śpiew ptaka

Popularity: 7%


Tagi: ,,,,

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...
wtorek, Luty 9, 2010

Dlaczego tutaj jestem?

Autor: Ulo

kotkaPewien derwisz przybył do bram raju w wieczór swojej śmierci. Ogarnięty zachwytem i szaloną radością zapytał odźwiernego:

-Dlaczego tutaj jestem? Czy dlatego, że wiele się modliłem w ciągu całego życia?

-Nie, nie… – odpowiedziała mu odźwierny z uśmiechem.

-Czy to zatem dlatego, że wiele pościłem?

-Ależ skąd… nie jesteś tutaj z żadnego z tych powodów.

-No to dlaczego znalazłem się tutaj?

-No cóż, powiem ci to. Pewnej zimowej, bardzo chłodnej nocy, w Bagdadzie, przygarnąłeś małą opuszczoną kotkę i ogrzałeś ją pod swoim płaszczem. I jesteś teraz u bram raju dlatego, że ulżyłeś jej cierpieniom.

Przypowieść zaczerpnięta z sufizmu

Bajki filozoficzne
źródło: Bajki filozoficzne

Popularity: 3%


Tagi: ,,

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...