Kategoria: 'Legendy, Mity, Bajki'
Tematem kazania była przypowieść o synu marnotrawnym. Kaznodzieja mówił z głębokim przejęciem o niewiarygodnej miłości Ojca. Ale cóż dziwnego w miłości Ojca? Są tysiące ludzkich ojców (a prawdopodobnie matek jeszcze więcej) zdolnych do kochania w podobny sposób. Przypowieść iv rzeczywistości skierowana była bezpośrednio do faryzeuszy:
„Zbliżali się do Niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: »Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi«. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść…”
(Łkl5,l-2)
Malkontent! Faryzeusz! Starszy brat! Tu jest cel przypowieści.
Razu pewnego Bóg przechadzał się po niebie
i ze zdumieniem zauważył, że byli tam wszyscy ludzie.
Ani jedna dusza nie została wysłana do piekła.
Zaniepokoiło Go to,
no bo czyż nie miał zobowiązań
wobec samego siebie, by być sprawiedliwym?
A ponadto, po cóż zostało stworzone piekło,
jeśli miałoby nie być używane?
Powiedział więc do anioła Gabriela:
— Zbierz wszystkich przed mym tronem
i przeczytaj im Dziesięć Przykazań.
Przeczytano pierwsze przykazanie. Bóg rzekł:
— Każdy, kto zgrzeszył przeciwko temu przykazaniu, ma natychmiast przenieść się do piekła. — Niektóre osoby oddzieliły się od tłumu
i poszły smutne do piekła.
Tak samo zrobiono z drugim przykazaniem,
z trzecim, z czwartym, z piątym…
Już wtedy zaludnienie nieba
obniżyło się znacznie.
Kiedy przeczytano szóste przykazanie,
wszyscy poszli do piekła
z wyjątkiem pustelnika,
grubego, starego i łysego.
Popatrzył Bóg na niego i powiedział do Gabriela:
— Czy to jest jedyny człowiek, który został w niebie?
— Tak — odpowiedział Gabriel.
— Masz ci los — powiedział Bóg. — Został coś za bardzo sam, nie sądzisz?
Idź i powiedz wszystkim, by wrócili.
Kiedy gruby, stary i łysy pustelnik usłyszał, że wszyscy otrzymali przebaczenie, skrzywił się i krzyknął do Boga:
— To niesprawiedliwe!
Dlaczego nie powiedziałeś mi tego wcześniej?
Aha! Następny faryzeusz! Następny starszy brat! Człowiek, który wierzy w nagrody i kary i który jest fanatykiem najbardziej ścisłej sprawiedliwości!
źródło: Śpiew ptaka
Popularity: 6%
Joneyed, święty człowiek, przybył do Mekki w przebraniu żebraka. Zobaczył fryzjera
golącego jakiegoś bogatego człowieka.
Gdy poprosił, by i jego ogolił,
fryzjer natychmiast zostawił bogatego
i zaczął golić Joneyeda.
Gdy skończył, nie chciał wziąć pieniędzy,
lecz dał jeszcze Joneyedowi jałmużnę.
Na Joneyedzie zrobiło to takie wrażenie,
że postanowił dać fryzjerowi wszystko,
co by tego dnia zebrał.
I zdarzyło się, że jakiś zamożny pielgrzym
zbliżył się do Joneyeda i dał mu sakiewkę złota.
Joneyed poszedł tego wieczora
i ofiarował złoto fryzjerowi.
Fryzjer krzyknął do niego:
— Co z ciebie za święty?
Nie wstyd ci, że chcesz płacić
za usługę wyświadczoną ci z miłością?
Czasem można usłyszeć, jak ludzie mówię: „Panie, zrobiliśmy tak dużo dla Ciebie. Jak nam się odwdzięczysz?” Ilekroć się daje lub też szuka odpłaty, miłość robi się kupiecka.
Fantazja:
Uczeń zawołał do Pana:
— Co z Ciebie za Bóg?!
Nie wstyd Ci, że chcesz płacić
za usługę wyświadczoną Ci z miłości?
Pan uśmiechnął się i rzekł:
— Ja nie płacę nikomu; jedynie cieszę się twoją miłością.
źródło: Śpiew ptaka
Popularity: 5%
Oto Dobra Nowina ogłoszona przez naszego Pana Jezusa Chrystusa:
Jezus nauczał swych uczniów w przypowieściach. Mówił im:
Królestwo niebieskie podobne jest do dwóch braci, którzy żyli szczęśliwi i zadowoleni, aż powołał ich Bóg, by zostali uczniami.
Starszy z nich odpowiedział wielkodusznie
na wezwanie,
choć krajało mu się serce,
gdy żegnał się z rodziną i z dziewczyną,
którą kochał i z którą pragnął się ożenić.
W rezultacie udał się do odległego kraju,
gdzie spędził życie w służbie najuboższych
wśród ubogich.
Wybuchło w tym kraju prześladowanie, został aresztowany, fałszywie oskarżony, torturowany i skazany na śmierć.
I Pan mu powiedział: „Bardzo dobrze, sługo wierny i sumienny. Służyłeś mi za cenę tysiąca talentów. Chcę cię wynagrodzić miliardem talentów. Wejdź do radości twego Pana”.
Odpowiedź młodszego była o wiele mniej wielkoduszna.
Postanowił zignorować wołanie, iść swoją drogą
i ożenić się z dziewczyną, którą kochał.
Cieszył się szczęśliwym małżeństwem,
powodziło mu się w interesach
i udało mu się być sławnym i bogatym.
Od czasu do czasu dawał jałmużnę
jakiemuś żebrakowi lub okazywał hojność żonie
i dzieciom.
Również od czasu do czasu
wysyłał jakąś drobną sumkę swojemu starszemu bratu, który znajdował się w odległym kraju. Pisał mu: „Być może, dzięki temu będziesz mógł więcej pomóc tym biedaczyskom”.
Kiedy przyszła jego godzina, Pan mu powiedział: „Bardzo dobrze, sługo wierny i sumienny. Służyłeś mi za cenę dziesięciu talentów. Chcę cię wynagrodzić miliardem talentów. Wejdź do radości twego Pana”.
Starszy brat zdziwił się, słysząc, że jego brat miał otrzymać tę samą nagrodę co on. Ale ucieszył się tym niezmiernie. I rzekł: „Panie, nawet wiedząc o tym, gdybym miał się na nowo urodzić i żyć na powrót,
zrobiłbym dla Ciebie dokładnie to, co zrobiłem”.
To jest prawdziwa Dobra Nowina: Wielkoduszny Pan i uczeń, który Mu służy z czystej radości służenia, z miłością.
źródło: Śpiew ptaka
Popularity: 5%
Fragment Tekstu Świętego:
Tak mówi Pan: „Była raz gęś,
która znosiła codziennie złote jajka.
Żona właściciela gęsi rozkoszowała się bogactwem,
jakie te jajka jej przynosiły.
Była to jednak kobieta zachłanna
i nie mogła znieść cierpliwie
wyczekiwania z dnia na dzień na jajko.
Postanowiła więc zabić gęś i wziąć wszystkie jajka na raz.
I tak zrobiła:
zabiła gęś i jedyne, co uzyskała,
to jedno jajko w połowie ukształtowane
i martwą gęś, która nie mogła już znosić jajek”.
Tyle słowa Bożego!
Pewien ateista słyszał o tej opowieści ze Świętych Pism i kpił.
— I to wy nazywacie słowem Bożym!
Gęś, która znosi złote jajka! To pokazuje tylko,
ile można wierzyć temu, kogo nazywacie „Bogiem”… —
Kiedy przeczytał tekst człowiek
obeznany ze sprawami religijnymi,
zareagował w następujący sposób:
— Pan nasz mówi wyraźnie, że była taka gęś, która znosiła złote jajka.
A jeśli Pan mówi,
musi to być prawdą, mimo że naszym biednym
ludzkim umysłom wydaje się to nieprawdopodobne.
Zresztą, studia archeologiczne
dają nam kilka niejasnych wskazówek,
że w jakimś tam momencie starożytnych dziejów
istniała rzeczywiście jakaś tajemnicza gęś,
która znosiła złote jajka.
No więc dobrze, zapytacie nie bez racji,
jak może jajko, nie przestając być jajkiem,
być równocześnie ze złota?
Naturalnie, nie ma na to odpowiedzi.
Różne szkoły myśli religijnej próbują to wyjaśnić
na różne sposoby.
To jednak, czego się tutaj wymaga
w ostatniej instancji,
to jest akt wiary w tę tajemnicę
zaskakującą ludzki umysł.
Był nawet pewien kaznodzieja, który po przeczytaniu tego tekstu jeździł po wsiach i miastach, nawołując gorliwie ludzi, by zaakceptowali fakt, że Bóg w określonym momencie historycznym stworzył złote jajka. Czyż nie użyłby lepiej swojego czasu, gdyby się poświęcił nauczaniu o zgubnych skutkach chciwości, zamiast podbudowywać wierzenie w złote jajka? Bo czyż nie jest nieskończenie mniej ważne mówić: „Panie, Panie”, niż pełnić wolę naszego Ojca w niebie?
źródło: Śpiew ptaka
Popularity: 7%
W Ewangelii świętego Łukasza czytamy:
„Piotr zaś rzekł: »Człowieku, nie wiem, co mówisz«.
I w tej chwili, gdy on jeszcze mówił,
kogut zapiał. A Pan obrócił się i spojrzał na Piotra”.
(…) I Piotr „Wyszedł na zewnątrz
i gorzko zapłakał” (Łk 22, 60-62).
Utrzymywałem dość dobre stosunki z Panem. Prosiłem Go o różne rzeczy, mówiłem z Nim, śpiewałem Mu chwałę, dziękowałem…
Kłopot w tym, że zawsze miałem wrażenie, że On chciał, bym Mu spojrzał w oczy…, czego nie robiłem. Mówiłem do Niego, ale odwracałem wzrok, kiedy czułem, że On na mnie patrzy.
Patrzyłem zawsze gdzie indziej. I wiedziałem, dlaczego: bałem się. Myślałem, że w Jego oczach napotkam spojrzenie wyrzucające mi jakiś grzech, za który nie żałowałem. Myślałem, że w jego oczach odkryję jakieś wymaganie: że było coś, czego On żądał ode mnie.
Wreszcie któregoś dnia zdobyłem się na odwagę i spojrzałem. W Jego oczach nie było ani wyrzutu, ani wymagań. Jego oczy mówiły jedynie: „Kocham cię”. Patrzyłem uważnie przez dłuższą chwilę. Oczy miały ten sam wyraz: „Kocham cię”.
I tak jak Piotr, wyszedłem na zewnątrz i rozpłakałem się.
źródło: Śpiew ptaka
Popularity: 6%
Dialog między nowo nawróconym ku Chrystusowi a jego niewierzącym przyjacielem:
— Tak więc nawróciłeś się ku Chrystusowi?
— Tak.
— W takim razie na pewno dużo o Nim wiesz. Powiedz mi, w jakim kraju się urodził?
— Nie wiem.
— Ile miał lat, gdy umarł?
— Nie wiem.
— Wiesz przynajmniej, ile kazań wygłosił?!
— Nie wiem.
— Prawdę mówiąc, wiesz bardzo mało jak na człowieka, który twierdzi,
że nawrócił się ku Chrystusowi.
— Masz rację. Wstydzę się, że tak mało o Nim wiem.
Ale coś jednak wiem:
Przed trzema laty byłem pijakiem. Miałem długi.
Moja rodzina rozpadała się. Moja żona i dzieci bały się
moich nocnych powrotów do domu.
A teraz przestałem pić, nie mamy długów,
nasz dom jest szczęśliwym domem, dzieci z tęsknotą
wyglądają co wieczór mojego powrotu.
Wszystko to zrobił Chrystus dla mnie.
I to jest to, co wiem o Chrystusie.
Znać naprawdę, znaczy zostać przemienionym przez to, co się zna.
źródło: Śpiew ptaka
Popularity: 5%

Było piękne popołudnie.
Słońce wtedy grzało cudnie.
Żona rybaka na brzegu jeziora krowy poiła
a wtedy rzecz niesłychana się wydarzyła.

Rybak- żonę wołając- do brzegu dopływał,
i coś o złotej rybce głośno wykrzykiwał.
Żona myśląc, że upił się rybak stary
podeszła do łodzi…. a tam! Nie do wiary!!!
Złota Rybka!!! A od niej blask ogromny bije!
Rzuciła się więc żona rybakowi z radości na szyję!
„Mężu! Sprzedamy tą Rybkę! Będziemy bogaci!!!
Myślę, że znajdzie się taki, co za nią dobrze zapłaci.”
A wtedy rybka wprawiając ich w stan osłupienia
odezwała się: „wypuśćcie mnie, a spełnię trzy wasze życzenia,
obojętnie jakie by nie były…..
…. dopilnuję aby się spełniły….”
Wtedy żona głos zabrała:
„Kiedyś na targu Krowę widziałam
Krowa ta miała przepiękne rogi kręcone
wszystkie kobiety ze wsi były nią zachwycone

Chcę, aby moje krowy takie rogi miały,
a sąsiadki na ten widok z zazdrości pozieleniały!”
Rybka ogonkiem machnęła i zabrała się do dzieła.
Wiatrem powiało…. w wodzie zabulgotało…. … i się stało.
Gdy mąż tą nowinę usłyszał,
poczerwieniał ze złości i strasznie się zdyszał,
uważał, że żona życzenie zmarnowała,
więc nieopatrzenie taka uwaga mu się z ust wyrwała:
„Kobieto!!! Mogłaś prosić o pałac! O złoto!!!
A ty się zajmujesz taką głupotą!!!!
Wiesz, co jeszcze Kobieto Ci powiem?!!!!!
Tobie też niech urosną kręcone rogi na głowie!

Rybka ogonkiem machnęła- i zabrała się do dzieła.
Wiatrem powiało -w wodzie zabulgotało- zaszumiało -i się stało.
Żona w swe oblicze w jeziorze spojrzała,
i na widok rogów na głowie- białej gorączki dostała
wtedy całą swą złość na męża wykrzyczała:
„Chciałabym by Cię banda diabłów do piekła porwała!”
Rybka ogonkiem machnęła i zabrała się do dzieła.
Nagle zaszumiało
i złe licho męża porwało,
a rybka ogonkiem dostojnie machnęła
i odpłynęła.
Na brzegu jeziora została tylko żona
z rogami na głowie, krowami otoczona……
Morał z tej historii sprowadza się do frazy:
zanim coś powiesz -pomyśl dwa razy.
duchno
<To jest stara bajka Kazachstańska- którą znam z dzieciństwa,
napisana przeze mnie -tym razem dla odmiany wierszem.>
Źródło: http://zSukcesem.pl
Popularity: 17%
Tagi: życzenia






