<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Własna Legenda - opowiadania, historie, legendy &#187; Inspirujące Historie</title>
	<atom:link href="http://www.wlasnalegenda.pl/category/inspirujace-historie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.wlasnalegenda.pl</link>
	<description>Legendy, opowiadania, historie</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Sep 2011 08:17:39 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Pójdę bezpowrotnie daleko hen</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/848/pujde-bezpowrotnie-daleko-hen/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/848/pujde-bezpowrotnie-daleko-hen/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 12 Oct 2010 16:48:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jan Przemysław Haber</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[Różne Historie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=848</guid>
		<description><![CDATA[Sala 13, zapełniła się. Młodzi uczniowie w rozbawieniu czekali na lekcję matematyki, śmiejąc się i wygłupiając. W jednej z ławek siedział Janek, chłopak o czarnych włosach rozczochranych przez wplecione weń drrzace ręce podpierające głowę. Garbił się nad chudą czarną książką, czytał jeden wiersz potem zamykał książkę i otwierał w losowym miejscu by odczytać następny. Jeśli [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Sala 13, zapełniła się. Młodzi uczniowie w rozbawieniu czekali na lekcję matematyki, śmiejąc się i wygłupiając. W jednej z ławek siedział Janek, chłopak o czarnych włosach rozczochranych przez wplecione weń drrzace ręce podpierające głowę. Garbił się nad chudą czarną książką, czytał jeden wiersz potem zamykał książkę i otwierał w losowym miejscu by odczytać następny. Jeśli ktokolwiek patrzył wtedy na niego widział że sprawia mu to trud jak zajda rowerem pod wiatr, w górę stromego wzniesienia i w czasie zimnego deszczu.</p>
<p>W końcu odsunął krzesło chwycił za swój zeszyt i cisną nim w ścianę. Ten rozbił się z hukiem i spadł na ziemię, nie robiąc większego wrażenia na zebranych w klasie. Janek podszedł do tablicy, nagryzmolił na niej szybko &#8222;strona 31&#8243; i bez słowa opuścił salę&#8230;.</p>
<p>Kilka minut puźniej pojawiła się nauczycielka, i spokojnie zaczęła odczytywać listę obecności.</p>
<p>-</p>
<p>- Jestem</p>
<p>- Jan Haber!- nikt nie odpowiedział, a matematyczka zaczęła rozglądać się po klasie- Haber! jest?</p>
<p>- nie ma go! On wychodził? Tak nie ma go! Może się spuźni bo zostawił plecak i książki na ławce</p>
<p>-</p>
<p>-</p>
<p>-</p>
<p>- Dyżurny tablica- szczupła blondynka podeszła śpiesznie i zaczęła ścierać tablicę &#8222;Strona 31?&#8221; &#8222;Janek to pisał?&#8221;. Chłopak nie pojawił się już na lekcji. Dyżurna o blod włosach podeszła do jego ławki, podniosła żucąną w nieładzie książkę i odszukała stronę 31.</p>
<p>Błogo bardzo sławił będę ten dzień</p>
<p>&#8230;&#8230;.</p>
<p>Pójdę bezpowrotnie daleko, hen</p>
<p>Kiedy na nowo się narodzę;</p>
<p>Wszędzie na miłość głuchy jak pień,</p>
<p>Będę w sadach obrywał czereśnie.</p>
<p>Zebrała książki leżące na jego ławce i schowała do plecaka, który powoli zamknęła.</p>
<p>Janek nie pojawił się już, dziś a ni wcale w szkole, chodził polnymi drógami, i zrywał w sadach czereśnie, żałując tego jak postąpił. Jedni za nim tęsknili inni obwiniali samych siebie, ale większość nie odczuła jeo braku&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;</p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=848&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/848/pujde-bezpowrotnie-daleko-hen/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wytrawłość w dążeniu do celu- Thomas Alva Edison</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/812/wytrawlosc-w-dazeniu-do-celu-thomas-alva-edison/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/812/wytrawlosc-w-dazeniu-do-celu-thomas-alva-edison/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 Oct 2010 07:58:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>roki123456</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[Wytrałość cel wizja upór Edison]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=812</guid>
		<description><![CDATA[Thomas Edison odkrył żarówkę po ponad 11 000 nieudanych prób. Znana jest historia wywiadu, kiedy to dziennikarz zadał pytanie Edisonowi: „Dlaczego marnuje Pan czas na tyle prób, jeśli oczywistym jest, że światło świecy jest dla człowieka najlepsze? Dlaczego wciąż Pan próbuje pomimo ponad 5000 nieudanych prób?”. Odpowiedź Edisona zmieniła życie wielu ludzi. Wynalazca miał mu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Thomas Edison odkrył żarówkę po ponad 11 000 nieudanych prób.<br />
Znana jest historia wywiadu, kiedy to dziennikarz zadał pytanie Edisonowi: „Dlaczego marnuje Pan czas na tyle prób, jeśli oczywistym jest, że światło świecy jest dla człowieka najlepsze? Dlaczego wciąż Pan próbuje pomimo ponad 5000 nieudanych prób?”.<br />
Odpowiedź Edisona zmieniła życie wielu ludzi.<br />
Wynalazca miał mu odpowiedzieć: „Młody człowieku, nieprawdą jest, że wykonałem 5000 nieudanych prób, ale faktem jest, że do tej pory odkryłem 5000 sposobów, według których to nie działa! Co sprawia że jestem o 5000 sposobów bliżej rozwiązania”. Z czasem żarówka powstała i zmieniła cały świat.<br />
Jedyną możliwą porażką jest przedwczesne zaniechanie.</p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=812&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/812/wytrawlosc-w-dazeniu-do-celu-thomas-alva-edison/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Skrzydlaci przyjaciele Krakowa</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/810/skrzydlaci-przyjaciele-krakowa/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/810/skrzydlaci-przyjaciele-krakowa/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 Oct 2010 07:41:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>roki123456</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[Legendy, Mity, Bajki]]></category>
		<category><![CDATA[Kraków Odwaga Walka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=810</guid>
		<description><![CDATA[Zdarzało się w dawnych czasach, że Kraków często bywał oblężony przez nieprzyjacielskie wojska. Trwało to tygodniami, czasem nawet miesiącami. Miasto od dawien dawna piękne i zasobne budziło podziw u jednych, a chciwość i żądze władzy u drugich. A zatem oto historia jednego z oblężeń. Mieszkańcy Krakowa bronili się dzielnie, jednak zaczęło w mieście brakować żywności [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zdarzało się w dawnych czasach, że Kraków często bywał oblężony przez nieprzyjacielskie wojska. Trwało to tygodniami, czasem nawet miesiącami. Miasto od dawien dawna piękne i zasobne budziło podziw u jednych, a chciwość i żądze władzy u drugich.</p>
<p>A zatem oto historia jednego z oblężeń.</p>
<p>Mieszkańcy Krakowa bronili się dzielnie, jednak zaczęło w mieście brakować żywności i widmo głodu zagrażało walecznym krakowianom. Trwoga powoli ogarniała obrońców miasta. Kiedy sytuacja zrobiła się tragiczna zaczęto nawet chwytać gołębie miejskie. I ubywało tych tak typowych dla naszego miasta ptaków.W końcu jednak Rada Miasta zabroniła polowań na gołębie.Niektórzy bowiem pomyśleli, że przecież gołębie, jako że nie straszne im mury i oblężenie, mogą swobodnie się przemieszczać. I przynosić pożywienie mieszkańcom. Wiele tego nie będzie, ot kilka ziaren grochu, fasoli, ziarno&#8230;</p>
<p>Oblężenie jednak trwało i także o nadzieję w grodzie było coraz trudniej. W końcu jeden z odważnych obrońców z narażeniem życia, w przebraniu przekradł się za mury. Ze sobą wziął sześć gołębi. Każdy w innym kolorze.</p>
<p>Za klika dni mieszkańcy radością powitali jednego ze skrzydlatych listonoszy. Zmęczony podróżą ptak usiadł na dachu jednej z kamiennic wokół Rynku. Szybko jeden ze śmiałków poszedł po gołębia i odczytano wszystkim wiadomość : „ Odsiecz w drodze. Sześć dni marszu.”</p>
<p>Wielka radość zapanowała w mieście. Odwaga, otucha wstąpiły w serca mieszkańców. Przez kolejne kilka dni przybywał do grodu kolejny skrzydlaty listonosz, w coraz to innym kolorze, niosąc ze sobą informacje o zbliżającym się ratunku dla umęczonych krakowian.</p>
<p>I tak liczono z radością jeszcze tylko pięć dni, jeszcze cztery, trzy, dwa. Wieczorem przed dniem, w którym miało nadejść wybawienie na wieży jednego z kościołów usiadł biały gołąb. Nikt nawet nie kwapił się aby ptaka ściągnąć.</p>
<p>Nikt już nie czytał listu. Całe miasto szykowało się do tego, aby jutro skoro świt zaatakować oblegającego je wroga i tak przyjść z pomocą odsieczy, biorąc nieprzyjaciela w dwa ognie.</p>
<p>Jak tylko słońce wstało mieszkańcy uderzyli z odwagą jaką czasem daje nam świadomość bliskiej pomocy. Zaskoczony nieprzyjaciel, który sądził, że mieszkańcy miasta są już dawno wyczerpani i u kresu sił, począł się w nieładzie wycofywać, zostawiając za sobą bogate wozy, pełne zebranych po drogach łupów.</p>
<p>Kraków był wolny.</p>
<p>Wieczorem któryś z mieszkańców, zdjął z nogi gołębia list. W zdumieniu odczytano<br />
„Odsiecz zatrzymały rozlane rzeki. Poddajcie miasto.”</p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=810&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/810/skrzydlaci-przyjaciele-krakowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>…tyle ile oczek w zupie</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/747/tyle-ile-oczek-w-zupie/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/747/tyle-ile-oczek-w-zupie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 Aug 2010 19:38:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>duchno</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[pazerność]]></category>
		<category><![CDATA[skąpstwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=747</guid>
		<description><![CDATA[Historia  pochodzi ze  strony: <a href="http://zsukcesem.pl">http://zSukcesem.pl </a>, gdzie są też inne opowiadania zilustrowane rysunkami - w zakładce "inspirujące historie". ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dawno temu do karczmy wszedł podróżny. Oświadczył Karczmarzowi, że  uwielbia bardzo tłusty rosół, chce aby mu taki właśnie przygotowano- i  zapłaci za niego tyle- ile będzie w talerzu pływało ok tłuszczu.</p>
<p><img class="size-medium wp-image-749 alignnone" src="http://www.wlasnalegenda.pl/wp-content/uploads/2010/08/rosol1-260x300.jpg" alt="" width="260" height="300" /></p>
<p>Karczmarz ręce zacierał z radości !!!! Kazał swojej żonie zabić   najlepszą i najbardziej tłustą ze wszystkich kur, jakie posiadał – i   liczył w myślach spodziewany zysk… Zastanawiał jak  wyda te 300, 400 lub   500 talarów, które na tym zarobi. Cieszył się z niezwykle intratnej   okazji -bo standardowo cena talerza rosołu wynosiła wtedy 30 talarów.</p>
<p><img class="size-full wp-image-750 alignnone" src="http://www.wlasnalegenda.pl/wp-content/uploads/2010/08/TALARY.jpg" alt="" width="205" height="417" /></p>
<p>Jakże się zdumiał niosąc talerz gorącego rosołu dla gościa! Kura była   aż tak utuczona, że w talerzu powstało jedno wielkie oko tłuszczu!!!</p>
<p>Karczmarz wściekły na siebie przyjął 1 talara na swoje ręce jako  zapłatę za zupę. Zrozumiał wtedy, że nie warto być zbytnio pazernym.</p>
<p><img class="size-full wp-image-751 alignnone" src="http://www.wlasnalegenda.pl/wp-content/uploads/2010/08/karczma4.jpg" alt="" width="217" height="256" /></p>
<p>Źródło:  Tą historię znam z dzieciństwa. Opowiadała mi ją moja prababcia-  Antosia. Mówiła, że jest to bardzo stara opowieść, którą słyszała będąc dzieckiem od swojej babci.</p>
<p>Historia  pochodzi ze  strony: <a href="http://zsukcesem.pl">http://zSukcesem.pl </a>, gdzie są też inne opowiadania zilustrowane rysunkami &#8211; w zakładce &#8222;inspirujące historie&#8221;.</p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=747&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/747/tyle-ile-oczek-w-zupie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sprzedaję kwiaty, bo nie mam za co kupić jedzenia</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/368/sprzedaje-kwiaty-bo-nie-mam-za-co-kupic-jedzenia/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/368/sprzedaje-kwiaty-bo-nie-mam-za-co-kupic-jedzenia/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Mar 2009 23:37:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[biznes]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=368</guid>
		<description><![CDATA[Po pierwszym roku studiów wyjechałem za granicę na prawie dwa miesiące – na stypendium do Centrum Informacji Europejskiej w Niemczech. Mając 21 lat, marzyłem o karierze w którymś z międzynarodowych koncernów. Właściwie było mi obojętne, czy będzie to producent samochodów, sprzętu domowego, mebli&#8230; Miała to być bardzo duża, międzynarodowa firma, w której chciałem po 20 [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" style="margin: 5px; float: left;" src="http://www.wlasnalegenda.pl/img/kwiat-origami.jpg" alt="Kwiat - origami" width="60" height="80" /> Po pierwszym roku studiów wyjechałem za granicę na prawie dwa miesiące – na stypendium do Centrum Informacji Europejskiej w Niemczech. Mając 21 lat, marzyłem o karierze w którymś z międzynarodowych koncernów. Właściwie było mi obojętne, czy będzie to producent samochodów, sprzętu domowego, mebli&#8230; Miała to być bardzo duża, międzynarodowa firma, w której chciałem po 20 latach pracy zostać prezesem. Byłem przekonany, że w moim życiorysie staż w Centrum Informacji Europejskiej prezentowałby się świetnie, dlatego też pojechałem.<br />
<span id="more-368"></span><br />
Sama praca na miejscu nie była ani w połowie tak ekscytująca, jak nazwa instytucji, do której pojechałem. Chyba nawet nie wspomniałbym o tym epizodzie, gdyby nie fakt, że nie miałem za co kupić jedzenia. Jak do tego doszło?</p>
<p>Kupiłem bilet w obie strony, wziąłem jeszcze jakieś 100 $ kieszonkowego – i w drogę. Po co mi więcej, jeżeli nocleg opłacany miał być przez ową instytucję, a ja miałem otrzymać zwrot kosztów poniesionych na dojazd oraz za każdy miesiąc około 550 $ stypendium do ręki?</p>
<p>Wszystko się zgadzało – oprócz jednej rzeczy: całość, czyli zwrot kosztów dojazdu plus stypendium, miałem dostać, ale dopiero w momencie zakończenia stażu, czyli w przeddzień wyjazdu. Efekt był taki, że nie miałem za co kupić bułki czy iść gdzieś na obiad. Do tego za własne pieniądze musiałem kupować tam na miejscu bilety komunikacji miejskiej. Nie było mi do śmiechu. Tylko jak tu zarabiać, nie mając czasu, by iść do pracy? W końcu musiałem dziennie osiem godzin pracować w Centrum Informacji Europejskiej.</p>
<p>Przez pierwszy tydzień jeszcze utrzymywałem się z zabranych z domu oszczędności, ale kurczyły się z dnia na dzień coraz bardziej, a mnie w oczy zaglądało widmo głodu. Nie chciałem też prosić nikogo o pożyczkę. I nagle: eureka!</p>
<p>Nim powiem, co wymyśliłem, napiszę, jak na to wpadłem. Było to milionowe miasto, z tysiącami turystów i mieszkańców. Dziennie przechodziłem w drodze do biura przez gęsto oblegany przez nich rynek główny. Turystycznym hitem był przebrany i pomalowany na złoto pan, który stał nieruchomo na małym podeście. Stał tak, aż ktoś mu wrzucił coś do skarbonki. Wtedy zmieniał pozycję i wszyscy z zachwytu klaskali. To właśnie on zwrócił moją uwagę na hojność turystów. Nie chciałem jednak robić mu konkurencji. Tak oto wpadłem na pomysł minihandlu kwiatami.</p>
<p>Zapytasz, co w tym szczególnego. Już odpowiadam: kwiaty robiłem sam z papieru, tak że mnie nic nie kosztowały. Nauczył mnie tego kolega w szkole średniej. Jest to naprawdę bardzo proste i zarazem efektowne.</p>
<p>W biurze było pełno różnych papierów, więc kwiatki robiłem z różnokolorowej tektury, by były ciekawsze niż tylko białe. Z jakiegoś pudełka zrobiłem coś w rodzaju skarbonki: okleiłem je ładnie, a na górze wyciąłem otworek, by można było do niego wrzucać pieniądze.</p>
<p>Mając coś na podobieństwo skarbonki, mając kilkanaście kwiatków papierowych, ładnie się ubrałem w koszulę i marynarkę i przyjechałem do miasta godzinę wcześniej niż zwykle. Ten czas poświęciłem na zarabianie.</p>
<p>Nie miałem żadnego doświadczenia w sprzedaży, pierwsze pół godziny okazało się klapą: nie sprzedałem ani jednego kwiatka. Dlatego szybko zmieniłem strategię – zamiast sprzedawać, obdarowywałem kwiatami przechodniów. Byłem przecież studentem, więc mówiłem, że to prezent od studentów. Każdy wie, że student to biedny gość i chyba dlatego to tak dobrze działało.</p>
<p>Jakie było moje zdziwienie, gdy po kolejnych 30 minutach miałem zarobionych prawie 10 $. Na obiad i kolację wystarczało mi jakieś 5 $, więc poszedłem do Centrum Informacji na swoje 8 godzin.</p>
<p>Od tamtego dnia codziennie rano przyjeżdżałem godzinę wcześniej do miasta, zarabiałem moje kilka, czasami kilkanaście dolarów i szedłem do biura. Wieczorem w mieszkaniu robiłem kilkanaście nowych kwiatków, by mieć „prezenty” dla turystów na kolejny ranek.</p>
<p>Może umiejętność robienia papierowych kwiatków kiedyś komuś pomoże, tak jak mnie pomogła, dlatego na mojej stronie internetowej podaję instrukcję, jak je zrobić: http://www.robertmaicher.pl/bonus. Jest to też świetny pomysł na obdarowanie bliskiej naszemu sercu osoby – taki własnoręcznie zrobiony bukiet kwiatów w różnych kolorach robi naprawdę wrażenie.</p>
<p>Moja nauczycielka często powtarzała nam na lekcjach: „Nie trzeba być mądrym, ale trzeba zawsze umieć sobie pomóc”.</p>
<p class="zrodlo"><img class="alignright" style="float: right;" src="http://batorowicz.civ.pl/wl2/img/ksiazki/trusk-milion.jpg" alt="Truskawkowy milioner" width="40" height="60" /><br />
źródło: <a title="Truskawkowy milioner" rel="nofollow" href="http://zostac-milionerem.zlotemysli.pl/13224,wl/" target="_blank">Truskawkowy milioner</a></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=368&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/368/sprzedaje-kwiaty-bo-nie-mam-za-co-kupic-jedzenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Efekt motyla</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/365/efekt-motyla/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/365/efekt-motyla/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Mar 2009 22:45:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[biznes]]></category>
		<category><![CDATA[bogacenie się]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=365</guid>
		<description><![CDATA[Mój najlepszy biznes trwał 15 sekund Moja największa lekcja zarabiania i zarazem najlepszy biznes, jaki kiedykolwiek zrobiłem, trwała około 15 sekund. Być może nawet krócej. Mój przyjaciel i mentor w bardzo prosty sposób uświadomił mi wiele spraw. Mój przyjaciel działa w branży ogrodniczej. Jak co roku na wiosnę odbywały się targi branżowe, na które zostałem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Mój najlepszy biznes trwał 15 sekund</strong></p>
<p>Moja największa lekcja zarabiania i zarazem najlepszy biznes, jaki kiedykolwiek zrobiłem, trwała około 15 sekund. Być może nawet krócej. Mój przyjaciel i mentor w bardzo prosty sposób uświadomił mi wiele spraw.</p>
<p>Mój przyjaciel działa w branży ogrodniczej. Jak co roku na wiosnę odbywały się targi branżowe, na które zostałem zaproszony. Była to świetna okazja do poznania wielu osób i wyrwania się zza biurka. Kiedy wysiadłem na dworcu kolejowym, przyjaciel wyjechał po mnie. Postanowiłem zostawić rzeczy w przechowalni bagażu na dworcu i udać się na miejsce targów.<br />
<span id="more-365"></span><br />
We Wrocławiu na dworcu kolejowym są automaty, podobne do szafek w supermarkecie, gdzie można pod kluczem zostawić bagaż. Było dwa rodzaje automatów: duży, który kosztował 8 zł i mały za 4 zł. Moja torba była średniego rozmiaru, ale nie chciałem się męczyć, dlatego podszedłem do większego i zacząłem wyjmować drobne. Nagle kolega zapytał: „Co ty robisz? Przecież torba zmieści się do małego!”. Zabrał mi torbę, obrócił ją pionowo (tak, aby się zmieściła) i schował do mniejszego schowka. Na moje pytanie, dlaczego to zrobił, odpowiedział słowami, które zapamiętałem do tej pory:</p>
<p>„Cztery złote w 15 sekund to 16 zł na minutę i 960 zł na godzinę, licząc na etat, to by było jakieś 5 tysięcy tygodniowo i 20 tysięcy miesięcznie. Gdybyś znajdował ciągle takie okazje do zarabiania pieniędzy, nie musiałbyś otwierać firmy.”</p>
<p>Z jego wypowiedzi wyniosłem poważną lekcję. Nigdy do tej pory nie patrzyłem w ten sposób na zarabianie pieniędzy. Uświadomiłem sobie, że biznes to nie jest wielka rzecz, tylko zbiór o wiele mniejszych spraw, drobnostek. Nie jest to praca, ale raczej filozofia życia. Akurat w tamtym okresie zaczynałem swoją przygodę z biznesem i najbardziej odczuwałem problem braku pieniędzy do inwestowania. Kolega jednym zdaniem uświadomił mi, że gdybym zmienił swój światopogląd, mógłbym przyciągać do siebie o wiele więcej pieniędzy niż do tej pory. Wystarczy wpoić sobie pewne nawyki szukania podobnych okazji.</p>
<p>Jak wynika z mojej przygody na dworcu jedna myśl i trochę chęci wystarczy, aby zarobić naprawdę duże pieniądze. Dwadzieścia tysięcy złotych to więcej, niż otrzymuje prezydent Polski. Włożenie torby do małego schowka zajmuje tyle samo czasu, co umieszczenie jej w dużym. Uzmysłowiłem sobie, że ludzie postawieni przed podobnymi problemami, rozwiążą je każdy na swój sposób. Jeden będzie bardziej skuteczny, drugi mniej. Jednego wyjazd na targi będzie kosztował 8 zł, a drugiego tylko 4 zł. Jeden na inwestycję będzie potrzebował 8 tys. zł, a inny przeprowadzi ją za 4 tys. Wszystko zależy od mądrości, wiedzy, inteligencji, doświadczenia i co najważniejsze &#8211; chęci konkretnej osoby.</p>
<p>Właśnie wtedy, na początku mojej kariery, kiedy pociągiem wracałem z targów, postanowiłem wykorzystać najbardziej efektywnie każdą chwilę swojego życia. Postanowiłem zdobywać praktyczną wiedzę i trenować swój umysł, abym to ja stał się człowiekiem, który na przeprowadzenie inwestycji nie będzie potrzebował 8 tysięcy złotych, a wystarczą mu tylko 4.</p>
<p>Jak pomyślałem, tak zrobiłem. To między innymi dzięki temu wydarzeniu możesz teraz czytać tę książkę. To ono zapoczątkowało we mnie świadomy proces zmiany światopoglądu, który doprowadził mnie do sukcesu. Od tego czasu ciągle uczę się biznesu i staję się coraz efektywniejszym człowiekiem.</p>
<p class="zrodlo"><img class="alignright" style="float: right;" src="http://batorowicz.civ.pl/wl2/img/ksiazki/efekt-motyla.jpg" alt="Efekt motyla" width="40" height="60" /><br />
źródło: <a title="Efekt motyla" rel="nofollow" href="http://efekt-motyla.zlotemysli.pl/13224,wl/" target="_blank">Efekt motyla</a></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=365&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/365/efekt-motyla/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czarna skrzynka &#8211; wszystko jest inspiracją.</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/350/czarna-skrzynka-wszystko-jest-inspiracja/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/350/czarna-skrzynka-wszystko-jest-inspiracja/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Mar 2009 21:53:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[natchnienie]]></category>
		<category><![CDATA[reklama]]></category>
		<category><![CDATA[tajemnica]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=350</guid>
		<description><![CDATA[autorem artykułu jest Tomasz StryjeckiZmarszczył czoło i przyjrzał się przedmiotowi ponownie. Była to mała czarna szkatułka, zamknięta stalową kłódką. Nigdy nie spodziewał znaleźć się czegoś takiego w swoim biurku. Stare orzechowe drewno nie wiedzieć czemu przykuło jego uwagę w tym niewidocznym, małym lombardzie. Nawet nie potrzebował biurka, zwyczajnie mu się to spodobało. - To się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><small>autorem artykułu jest Tomasz Stryjecki</small><BR><BR><img class="alignleft" style="margin: 5px; float: left;" src="http://www.wlasnalegenda.pl/img/skrzynka.jpg" alt="Czarna skrzynka" width="80" height="60" />Zmarszczył czoło i przyjrzał się przedmiotowi ponownie. Była to mała czarna szkatułka, zamknięta stalową kłódką. Nigdy nie spodziewał znaleźć się czegoś takiego w swoim biurku. Stare orzechowe drewno nie wiedzieć czemu przykuło jego uwagę w tym niewidocznym, małym lombardzie. Nawet nie potrzebował biurka, zwyczajnie mu się to spodobało.<BR><br />
- To się nazywa produkt, który sam się sprzedaje- pomyślał i zaśmiał się do siebie.<BR><br />
Dawno chciał coś sobie kupić, ale nigdy nie przypuszczał, że będzie to nieprzydatny mebel. Teraz stał w jego pracowni wyczyszczony i pachnący drewnem. I ta czarna skrzyneczka. -Ciekawe co w niej może być…<BR><span id="more-350"></span><br />
Szarpał się z kłódką parę chwil po czym dał sobie spokój, była wyjątkowo solidnie zrobiona. Jakoś to załatwi, zawsze jakoś to załatwia. Zostawił szkatułkę na blacie po czym wrócił do pracy. To była wyjątkowo nieudana kampania. Jakaś mała firma, chcąca coś błyskotliwie nieprzewidywalnego. Dziwne, skąd mieli tyle pieniędzy, żeby skorzystać z jego usług. “Tripneo. Organizacja unikalnych wypraw”. Temat prosty, w sumie wszystko może wymyślić, nawet jakiegoś fantastycznego potwora, czy syrenę. Ale to jakieś takie wszystko znane.<BR><br />
-Chyba wena nie miała na mnie dawno zlecenia- pomyślał z niesmakiem i zapatrzył się w mgłę za oknem. Zdecydował, że mgła będzie dobra, mgła zawsze jest dobra, dodaje tajemniczości i strachu<BR><br />
-A może to ma być pozytywna reklama, wesołe wycieczki?<BR><br />
Wciąż nie odbierają telefonów. Dziwni byli ci dwoje. Zupełnie jakby dotyczył ich jakiś cień obłędu, niby nie istnieje, ale czujesz jego obecność. Mężczyzna wzdrygną się na wspomnienie tych białych uśmiechów w garniturach. Tylko tyle o nich pamiętał, nic o włosach, oczach czy zupełnie jakichś szczegółów. Dziwni byli ci dwoje…<BR><br />
Jego wzrok padł na szkatułkę. Oczy mu zamigotały. Tak!!! To będzie to.<BR><br />
***<BR><br />
<BR><br />
Frank zawsze umiał otwierać wszystkie zamki, już od podstawówki, to on wykradał dla wszystkich substraty chemiczne, do eksperymentów na roślinach znienawidzonej pani Krakus.<BR><br />
-On będzie do tego najlepszy- zdecydował mężczyzna i wybrał odpowiedni numer.<BR><br />
Frank mieszkał niedaleko i akurat skończyło mu się piwo, dlatego chętnie zgodził się przyjść, zawsze dostawał coś za przysługę.<BR><br />
Napocił się jak nigdy. i rozłożył wszystkie swoje narzędzia na blacie. Zupełnie mu nie wychodziło.<BR><br />
-Co to za kłódka? A zamek to chyba przez szyfr Enigma był projektowany. Skąd ją masz?<BR><br />
-Taka zwykła, z antykwariatu.<BR><br />
-Rozwal tę głupią skrzynkę, zobaczymy co tam jest.<BR><br />
-Nie ma mowy, jest mi potrzebna- zamyślił się mężczyzna.<BR><br />
Może ta skrzynka kryje coś bardziej wartościowego niż się na pierwszy rzut oka wydaje? Świetny materiał, muszę ją wykorzystać. Ciekawe co tam jest w środku…<BR><br />
***<BR><br />
<BR><br />
“Chcesz wiedzieć co jest w czarnej skrzynce? Poznać tą najwspanialsza przygodę, którą będziesz mógł opowiadać wszystkim znajomym przez długie lata? Wejdź w mgłę i zejdź niżej, ku dolinie niewyobrażalnych wrażeń i magii niedostępnych kapliczek świata!”<BR><br />
Widzisz jak na ekranie pojawia się czarna skrzynka, która niknie we mgle. Jesteś w ciemnym, pięknym lesie przysłoniętym gęstą zasłoną z mgły. Czujesz jak ciekawość wsysa Cię w głąb doliny, tam gdzie zniknęła skrzynka…” To jest naprawdę dobra reklama. Mężczyzna był zadowolony. Dawno nie zrobił tak dobrej reklamy, takiej która podobała by się jemu.<BR><br />
-Muszę otworzyć tą skrzynkę, na pewno jest w niej coś cennego! Pójdę do Staszka, on ma pełno narzędzi do obróbki metalu.<BR><br />
***<BR><br />
Staszek, stary mechanik mieszkał na ulicy ziarnistej. Nigdy nie udało mu się dowiedzieć czemu ta ulica, wylana asfaltem i tak wąska, że nie zmieściłby się tam ani jeden stragan nazywała się “ziarnista”. Staszek lubił fotografie, ale domyślał się, że to nie chodzi o ziarnistość na fotografiach tej ulicy, chociaż… Mężczyzna znał go od dawna, jeszcze za czasów wardburga zostali przyjaciółmi. To był ten rodzaj samochodu, który zmusza do zaprzyjaźnienia z mechanikiem. Przyniósł szkatułkę niczym jakąś sakralną drogocenność. Oburącz przeniósł przez cały warsztat i postawił obok piły do metalu.<BR><br />
-Stachu, mam dla Ciebie gratkę. Potrzebuję otworzyć tą kłódkę, bez uszkodzenia drewna. Dasz radę?<BR><br />
-Znasz mnie, znam te maszyny lepiej niż ich konstruktor, a używam ich częściej niż szczoteczki do zębów.<BR><br />
-No właśnie- powiedział mężczyzna pod nosem i oznajmił głośno &#8211; No to do dzieła!<BR><br />
Podziwiał wprawę Staszka w operowaniu najróżniejszymi narzędziami. Próbował nożycami do metalu, piłą i paroma maszynami, których nazwy nasz marketer nie znał. Całe wysiłki na próżno. Kłódka ma trochę zadrapań, ale niektóre maszyny się stępiły i przestały działać.<BR><br />
-Będę zmuszony obciążyć cię kosztami-rzekł Staszek.<BR><br />
Dlaczego cena tajemnicy zawsze musi być wyższa od przewidywanej? Ehh…<BR><br />
***<BR><br />
Przyszedł dzień odbioru reklamy. Człowiek spodziewał się ich już od rana, a oni mimo tego pojawili się niespodziewanie w samo południe. Białe uśmiechy, garnitury, nic innego nie potrafił spamiętać. Przynieśli czek, na odpowiednią sumę. Obejrzeli spot, bardzo im się podobał.<BR><br />
-Wspaniałe!-podniósł głos pierwszy z nich- Skąd wziął…<BR><br />
-Naprawdę niesamowite!-przerwał mu drugi- Skąd pomysł…<BR><br />
-…czarną szkatułkę!- dokończyli razem po chwili bełkotliwych przekrzykiwań.<BR><br />
Mężczyzna uśmiechnął się do siebie i sięgnął po skrzynkę leżącą na biurku. Gdy ją podnosił odkleiła się wytarta etykieta wykonawcy szkatułki, teraz już niemal czysty pergamin. Ku jego zdumieniu dostrzegł przyczepiony do niej kluczyk, schowany uprzednio w wyżłobieniu w denku. Był tak zaskoczony i przepełniony nagłą pasją, ekscytacją, chęcią poznania tej wielkiej tajemnicy, że zapomniał o swoich klientach, o wszystkim. Schylił się powoli, oglądając kluczyk, delikatnie obracał go w palcach z dziecinną fascynacją. Oczy szkliły mu się skarbem a usta zrobiły się suche. Nareszcie! Teraz dostanę wreszcie skarb, który przesłało mi przeznaczenie! Niemal skakał z radości…<BR><br />
Umieścił szkatułkę na biurku i z pełnym flegmatycznych ruchów, wsunął z namaszczeniem kluczyk w zamek kłódki. Ta natychmiast kliknęła i otworzyła się. Serce zaczęło mu łomotać i czuł się tak, jakby miał unieść się w powietrze. Wciągnął je głęboko do płuc i drżącymi rękami otworzył wieko.. Na dnie leżała pojedyncza koperta, sprawdził dokładnie, tylko ona. Czerwona laka odciśnięta jakąś starą pieczęcią. &#8211; To pewnie królewska szkatułka!- pomyślał, po czym przełamał wosk. W środku był liścik z jedną linia tekstu: “Widzisz, inspiracją jest wszystko co jest wokół Ciebie. Nie czekaj na olśnienie, bo nigdy możesz nie znaleźć czarnej skrzynki”. -Mój skarb- powiedział niknącym głosem, w którym dało się usłyszeć zawiedzenie i skupienie. Myślał…<BR><br />
Czy faktycznie mogę uwierzyć w wartość wszystkiego, gdy tylko przez chwilę nie mogę tego dostać? Przecież to tylko zwykła skrzynka, a ja uczyniłem ją skarbem, inspiracją, nadzieją i przyszłością. Tylko dlatego, że nic na jej temat nie wiedziałem, tylko dlatego że przez chwilę skrywała w sobie tajemnicę…<BR><br />
Mężczyzna odprężył się, był zadowolony. To był naprawdę skarb, ale skarb wiedzy. Wszystko wokół jest inspiracją, nawet niezbyt urodziwa skrzynka. Każdy z nas lubi marzyć, to jest piękne. Uśmiechnął się. Nagle coś sobie przypomniał i rozejrzał się za swoimi klientami. Nie było ich. Na biurku leżał czek a materiały na reklamę zniknęły. Zza okna wyglądał wieczór. Po klientach zostało tylko wspomnienie czarnej skrzynki, przygody i białych uśmiechów w garniturach.<br />
<BR><BR></p>
<p><span style="color: #85807E"><br />
&#8211; <BR><br />
<a target="_blank" href="http://thigrand.comoj.com//">Mój blog</a> Tomasz Stryjecki<BR><BR><br />
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://artelis.pl/art-9003,23,128,Tworczosc,Czarna_skrzynka_-_wszystko_jest_inspiracja_.html">www.Artelis.pl</a><br />
</span></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=350&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/350/czarna-skrzynka-wszystko-jest-inspiracja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sprzedawca pomidorów</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/334/sprzedawca-pomidorow/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/334/sprzedawca-pomidorow/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Mar 2009 18:30:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[biznes]]></category>
		<category><![CDATA[bogacenie się]]></category>
		<category><![CDATA[handel]]></category>
		<category><![CDATA[microsoft]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=334</guid>
		<description><![CDATA[Pewien bezrobotny stara się o stanowisko sprzątacza w Microsofcie. Dyrektor personelu przyjmuje go i każe zaliczyć test (zamiatanie podłogi), po czym stwierdza: – Jesteś przyjęty, daj mi twój e-mail, wyślę ci formularz do wypełnienia oraz datę i godzinę, na którą masz się stawić w pracy. Zrozpaczony człowiek odpowiada: – Nie mam komputera ani, tym bardziej, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" style="margin: 5px; float: left;" src="http://www.wlasnalegenda.pl/img/pomidory.jpg" alt="Pomidory" width="80" height="53" /> Pewien bezrobotny stara się o stanowisko sprzątacza w Microsofcie.<br />
Dyrektor personelu przyjmuje go i każe zaliczyć test (zamiatanie podłogi), po czym stwierdza:</p>
<p>– Jesteś przyjęty, daj mi twój e-mail, wyślę ci formularz do<br />
wypełnienia oraz datę i godzinę, na którą masz się stawić w pracy.</p>
<p>Zrozpaczony człowiek odpowiada:<br />
<span id="more-334"></span><br />
– Nie mam komputera ani, tym bardziej, e-maila.<br />
Wtedy personalny mówi mu, że jest mu przykro, ale ponieważ nie<br />
ma e-maila, wirtualnie nie istnieje, a ponieważ nie istnieje, nie może<br />
dostać tej pracy.</p>
<p>Człowiek wychodzi przybity. W kieszeni ma tylko 10$ i nie wie, co<br />
ma zrobić. Przechodzi koło supermarketu. Postanawia kupić<br />
dziesięciokilogramową skrzynkę pomidorów. Potem, chodząc od<br />
drzwi do drzwi, sprzedaje cały towar po kilogramie i w ciągu dwóch<br />
godzin podwaja swój kapitał. Powtarza te transakcje jeszcze trzy razy<br />
i wraca do domu z 60 $ w kieszeni.</p>
<p>Uświadamia sobie, że w ten sposób może z powodzeniem przeżyć.<br />
Wychodzi z domu coraz wcześniej, wraca coraz później i tak każdego<br />
dnia pomnaża swój kapitał. Wkrótce kupuje wóz, później ciężarówkę,<br />
a po jakimś czasie posiada całą kolumnę samochodów dostawczych.<br />
Po pięciu latach mężczyzna jest właścicielem jednej z największych<br />
sieci dystrybucyjnych w Stanach. Postanawia zabezpieczyć<br />
przyszłość swojej rodziny i wykupuje polisę ubezpieczeniową. Wzywa<br />
agenta ubezpieczeniowego, wybiera polisę i wtedy agent prosi go<br />
o adres e-mail, aby mógł wysłać mu propozycje kontraktu.<br />
Mężczyzna mówi mu wtedy, że nie ma e-maila.</p>
<p>– Ciekawe – mówi agent – nie ma pan e-maila, a zbudował pan to<br />
imperium? Niech pan sobie wyobrazi, czego dokonałby pan, gdyby<br />
go miał!</p>
<p>Mężczyzna zamyślił się i odpowiada:</p>
<p>– Byłbym zamiataczem w Microsofcie!</p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=334&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/334/sprzedawca-pomidorow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Echo</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/186/echo/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/186/echo/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Feb 2009 15:53:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[ojciec]]></category>
		<category><![CDATA[prawa natury]]></category>
		<category><![CDATA[prawo przyciągania]]></category>
		<category><![CDATA[przyroda]]></category>
		<category><![CDATA[syn]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=186</guid>
		<description><![CDATA[Ojciec i syn udali się na wycieczkę w góry. Nagle syn potknął się i boleśnie upadł. Krzyknął: – Auuu! Ku swemu zdziwieniu usłyszał głos, który powtórzył jego krzyk: — Auuu! Zdziwiony chłopak zapytał: — Kim jesteś? Odpowiedź brzmiała: — Kim jesteś? Podirytowany młodzieniec krzyknął: — Pokaż się! Głos odpowiedział: — Pokaż się! Zdenerwowany chłopak krzyknął: [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ojciec i syn udali się na wycieczkę w góry.</p>
<p>Nagle syn potknął się i boleśnie upadł. Krzyknął:<br />
– Auuu!</p>
<p>Ku swemu zdziwieniu usłyszał głos, który powtórzył jego krzyk:<br />
— Auuu!</p>
<p>Zdziwiony chłopak zapytał:<br />
— Kim jesteś?<br />
<span id="more-186"></span><br />
Odpowiedź brzmiała:<br />
— Kim jesteś?</p>
<p>Podirytowany młodzieniec krzyknął:<br />
— Pokaż się!</p>
<p>Głos odpowiedział:<br />
— Pokaż się!</p>
<p>Zdenerwowany chłopak krzyknął:<br />
— Tchórz!</p>
<p>Głos odpowiedział:<br />
— Tchórz!</p>
<p>Młodzieniec spojrzał na rozbawionego ojca i zapytał:<br />
— O co chodzi?</p>
<p>Ojciec uśmiechnął się i powiedział:<br />
— Synu, słuchaj uważnie.</p>
<p>Krzyknął:<br />
— Jesteś mistrzem!</p>
<p>Głos odpowiedział:<br />
— Jesteś mistrzem!</p>
<p>Ale chłopak dalej nie rozumiał, co się dzieje.</p>
<p>Potem ojciec zaczął tłumaczyć:<br />
— Ludzie nazywają to echem, ale tak naprawdę to życie. Oddaje ci<br />
z powrotem to, co mu dałeś.</p>
<p>Nasze życie jest odbiciem naszych działań.</p>
<p>Jeśli chcesz być bardziej kochanym, powinieneś dać od siebie miłość.</p>
<p>Jeśli chcesz, aby inni ludzie wokół Ciebie byli bardziej kompetentni,<br />
zwiększ najpierw swoje kompetencje. Ta zależność odnosi się do<br />
wszystkiego, znajdziesz ją w każdym aspekcie życia.</p>
<p>Życie zawsze odda Ci to, co Ty mu dałeś.</p>
<p class="zrodlo"><img class="alignright" style="float: right;" src="http://batorowicz.civ.pl/wl2/img/ksiazki/msz.jpg" alt="Mądre szczęśliwe życie" width="45" height="59" /><br />
źródło: <a title="Mądre szczęśliwe życie" rel="nofollow" href="http://zlotemysli.pl/13224,wl/publication/show/6462/Madre-szczesliwe-zycie.html" target="_blank">Mądre szczęśliwe życie</a></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=186&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/186/echo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Motyl</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/182/motyl/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/182/motyl/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Feb 2009 14:50:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[prawa natury]]></category>
		<category><![CDATA[przyroda]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój osobisty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=182</guid>
		<description><![CDATA[Pewien mężczyzna znalazł kokon z motylem i zabrał go do domu, aby obserwować, jak wyglądają narodziny motyla. Obserwował go przez kilka dni i w końcu zauważył, że motyl zaczyna wychodzić z kokonu. Najpierw motyl zrobił sobie małą dziurkę, a potem zaczął się z niej wygrzebywać. Trwało to kilka dobrych dni i wyglądało na to, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" style="margin: 5px; float: left;" src="http://www.wlasnalegenda.pl/img/motyl.jpg" alt="Motyl" width="80" height="61" /> Pewien mężczyzna znalazł kokon z motylem i zabrał go do domu, aby<br />
obserwować, jak wyglądają narodziny motyla. Obserwował go przez<br />
kilka dni i w końcu zauważył, że motyl zaczyna wychodzić z kokonu.</p>
<p>Najpierw motyl zrobił sobie małą dziurkę, a potem zaczął się z niej<br />
wygrzebywać. Trwało to kilka dobrych dni i wyglądało na to, że<br />
motyl zamiast się wygrzebać z kokonu — utknął w nim na dobre.<br />
<span id="more-182"></span><br />
Mężczyzna postanowił, że mu pomoże, i oderwał kawałek kokonu,<br />
żeby poszerzyć i ułatwić wyjście motylowi. Motyl z łatwością się wydostał,<br />
ale był mały i wciąż miał skręcone skrzydełka.</p>
<p>Mężczyzna dalej obserwował motyla, myśląc, że w końcu rozprostuje<br />
skrzydła i urośnie odrobinę — tak, że będzie w stanie latać.</p>
<p>Niestety, tak się nie stało. Motyl resztę swojego krótkiego życia<br />
spędził, turlając się po ziemi z niedorozwiniętym ciałem i skręconymi<br />
skrzydłami. Nigdy nawet nie wzbił się w powietrze.</p>
<p>Mężczyzna w swojej dobroci i pospiesznym działaniu nie rozumiał<br />
tego, że trud wygrzebywania się z kokonu daje motylowi czas na rozwój<br />
i to, aby stał się w pełni rozwiniętym, dojrzałym motylem.</p>
<p>Czasami przeciwności i problemy są dokładnie tym, czego potrzebujemy<br />
w życiu. Jeśli Bóg pozwoliłby nam przejść przez nie bez<br />
żadnych zmagań i przeciwności, to uczyniłoby nas kalekimi.</p>
<p class="zrodlo"><img class="alignright" style="float: right;" src="http://batorowicz.civ.pl/wl2/img/ksiazki/msz.jpg" alt="Mądre szczęśliwe życie" width="45" height="59" /><br />
źródło: <a title="Mądre szczęśliwe życie" rel="nofollow" href="http://zlotemysli.pl/13224,wl/publication/show/6462/Madre-szczesliwe-zycie.html" target="_blank">Mądre szczęśliwe życie</a></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=182&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/182/motyl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

