﻿<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Własna Legenda - opowiadania, historie, legendy &#187; Inspirujące Historie</title>
	<atom:link href="http://www.wlasnalegenda.pl/category/inspirujace-historie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.wlasnalegenda.pl</link>
	<description>Niezwykłe historie zwykłych ludzi.</description>
	<lastBuildDate>Tue, 31 Aug 2010 19:54:41 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.1</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>…tyle ile oczek w zupie</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/747/tyle-ile-oczek-w-zupie/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/747/tyle-ile-oczek-w-zupie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 Aug 2010 19:38:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>duchno</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[pazerność]]></category>
		<category><![CDATA[skąpstwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=747</guid>
		<description><![CDATA[Historia  pochodzi ze  strony: <a href="http://zsukcesem.pl">http://zSukcesem.pl </a>, gdzie są też inne opowiadania zilustrowane rysunkami - w zakładce "inspirujące historie". ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dawno temu do karczmy wszedł podróżny. Oświadczył Karczmarzowi, że  uwielbia bardzo tłusty rosół, chce aby mu taki właśnie przygotowano- i  zapłaci za niego tyle- ile będzie w talerzu pływało ok tłuszczu.</p>
<p><a href="http://www.wlasnalegenda.pl/wp-content/uploads/2010/08/rosol1.jpg"><img class="size-medium wp-image-749 alignnone" src="http://www.wlasnalegenda.pl/wp-content/uploads/2010/08/rosol1-260x300.jpg" alt="" width="260" height="300" /></a></p>
<p>Karczmarz ręce zacierał z radości !!!! Kazał swojej żonie zabić   najlepszą i najbardziej tłustą ze wszystkich kur, jakie posiadał – i   liczył w myślach spodziewany zysk… Zastanawiał jak  wyda te 300, 400 lub   500 talarów, które na tym zarobi. Cieszył się z niezwykle intratnej   okazji -bo standardowo cena talerza rosołu wynosiła wtedy 30 talarów.</p>
<p><a href="http://www.wlasnalegenda.pl/wp-content/uploads/2010/08/TALARY.jpg"><img class="size-full wp-image-750 alignnone" src="http://www.wlasnalegenda.pl/wp-content/uploads/2010/08/TALARY.jpg" alt="" width="205" height="417" /></a></p>
<p>Jakże się zdumiał niosąc talerz gorącego rosołu dla gościa! Kura była   aż tak utuczona, że w talerzu powstało jedno wielkie oko tłuszczu!!!</p>
<p>Karczmarz wściekły na siebie przyjął 1 talara na swoje ręce jako  zapłatę za zupę. Zrozumiał wtedy, że nie warto być zbytnio pazernym.</p>
<p><a href="http://www.wlasnalegenda.pl/wp-content/uploads/2010/08/karczma4.jpg"><img class="size-full wp-image-751 alignnone" src="http://www.wlasnalegenda.pl/wp-content/uploads/2010/08/karczma4.jpg" alt="" width="217" height="256" /></a></p>
<p>Źródło:  Tą historię znam z dzieciństwa. Opowiadała mi ją moja prababcia-  Antosia. Mówiła, że jest to bardzo stara opowieść, którą słyszała będąc dzieckiem od swojej babci.</p>
<p>Historia  pochodzi ze  strony: <a href="http://zsukcesem.pl">http://zSukcesem.pl </a>, gdzie są też inne opowiadania zilustrowane rysunkami &#8211; w zakładce &#8220;inspirujące historie&#8221;. </p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=747&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/747/tyle-ile-oczek-w-zupie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sprzedaję kwiaty, bo nie mam za co kupić jedzenia</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/368/sprzedaje-kwiaty-bo-nie-mam-za-co-kupic-jedzenia/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/368/sprzedaje-kwiaty-bo-nie-mam-za-co-kupic-jedzenia/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Mar 2009 23:37:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[biznes]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=368</guid>
		<description><![CDATA[ Po pierwszym roku studiów wyjechałem za granicę na prawie dwa miesiące – na stypendium do Centrum Informacji Europejskiej w Niemczech. Mając 21 lat, marzyłem o karierze w którymś z międzynarodowych koncernów. Właściwie było mi obojętne, czy będzie to producent samochodów, sprzętu domowego, mebli&#8230; Miała to być bardzo duża, międzynarodowa firma, w której chciałem po [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" style="margin: 5px; float: left;" src="http://www.wlasnalegenda.pl/img/kwiat-origami.jpg" alt="Kwiat - origami" width="60" height="80" /> Po pierwszym roku studiów wyjechałem za granicę na prawie dwa miesiące – na stypendium do Centrum Informacji Europejskiej w Niemczech. Mając 21 lat, marzyłem o karierze w którymś z międzynarodowych koncernów. Właściwie było mi obojętne, czy będzie to producent samochodów, sprzętu domowego, mebli&#8230; Miała to być bardzo duża, międzynarodowa firma, w której chciałem po 20 latach pracy zostać prezesem. Byłem przekonany, że w moim życiorysie staż w Centrum Informacji Europejskiej prezentowałby się świetnie, dlatego też pojechałem.<br />
<span id="more-368"></span><br />
Sama praca na miejscu nie była ani w połowie tak ekscytująca, jak nazwa instytucji, do której pojechałem. Chyba nawet nie wspomniałbym o tym epizodzie, gdyby nie fakt, że nie miałem za co kupić jedzenia. Jak do tego doszło?</p>
<p>Kupiłem bilet w obie strony, wziąłem jeszcze jakieś 100 $ kieszonkowego – i w drogę. Po co mi więcej, jeżeli nocleg opłacany miał być przez ową instytucję, a ja miałem otrzymać zwrot kosztów poniesionych na dojazd oraz za każdy miesiąc około 550 $ stypendium do ręki?</p>
<p>Wszystko się zgadzało – oprócz jednej rzeczy: całość, czyli zwrot kosztów dojazdu plus stypendium, miałem dostać, ale dopiero w momencie zakończenia stażu, czyli w przeddzień wyjazdu. Efekt był taki, że nie miałem za co kupić bułki czy iść gdzieś na obiad. Do tego za własne pieniądze musiałem kupować tam na miejscu bilety komunikacji miejskiej. Nie było mi do śmiechu. Tylko jak tu zarabiać, nie mając czasu, by iść do pracy? W końcu musiałem dziennie osiem godzin pracować w Centrum Informacji Europejskiej.</p>
<p>Przez pierwszy tydzień jeszcze utrzymywałem się z zabranych z domu oszczędności, ale kurczyły się z dnia na dzień coraz bardziej, a mnie w oczy zaglądało widmo głodu. Nie chciałem też prosić nikogo o pożyczkę. I nagle: eureka!</p>
<p>Nim powiem, co wymyśliłem, napiszę, jak na to wpadłem. Było to milionowe miasto, z tysiącami turystów i mieszkańców. Dziennie przechodziłem w drodze do biura przez gęsto oblegany przez nich rynek główny. Turystycznym hitem był przebrany i pomalowany na złoto pan, który stał nieruchomo na małym podeście. Stał tak, aż ktoś mu wrzucił coś do skarbonki. Wtedy zmieniał pozycję i wszyscy z zachwytu klaskali. To właśnie on zwrócił moją uwagę na hojność turystów. Nie chciałem jednak robić mu konkurencji. Tak oto wpadłem na pomysł minihandlu kwiatami.</p>
<p>Zapytasz, co w tym szczególnego. Już odpowiadam: kwiaty robiłem sam z papieru, tak że mnie nic nie kosztowały. Nauczył mnie tego kolega w szkole średniej. Jest to naprawdę bardzo proste i zarazem efektowne.</p>
<p>W biurze było pełno różnych papierów, więc kwiatki robiłem z różnokolorowej tektury, by były ciekawsze niż tylko białe. Z jakiegoś pudełka zrobiłem coś w rodzaju skarbonki: okleiłem je ładnie, a na górze wyciąłem otworek, by można było do niego wrzucać pieniądze.</p>
<p>Mając coś na podobieństwo skarbonki, mając kilkanaście kwiatków papierowych, ładnie się ubrałem w koszulę i marynarkę i przyjechałem do miasta godzinę wcześniej niż zwykle. Ten czas poświęciłem na zarabianie.</p>
<p>Nie miałem żadnego doświadczenia w sprzedaży, pierwsze pół godziny okazało się klapą: nie sprzedałem ani jednego kwiatka. Dlatego szybko zmieniłem strategię – zamiast sprzedawać, obdarowywałem kwiatami przechodniów. Byłem przecież studentem, więc mówiłem, że to prezent od studentów. Każdy wie, że student to biedny gość i chyba dlatego to tak dobrze działało.</p>
<p>Jakie było moje zdziwienie, gdy po kolejnych 30 minutach miałem zarobionych prawie 10 $. Na obiad i kolację wystarczało mi jakieś 5 $, więc poszedłem do Centrum Informacji na swoje 8 godzin.</p>
<p>Od tamtego dnia codziennie rano przyjeżdżałem godzinę wcześniej do miasta, zarabiałem moje kilka, czasami kilkanaście dolarów i szedłem do biura. Wieczorem w mieszkaniu robiłem kilkanaście nowych kwiatków, by mieć „prezenty” dla turystów na kolejny ranek.</p>
<p>Może umiejętność robienia papierowych kwiatków kiedyś komuś pomoże, tak jak mnie pomogła, dlatego na mojej stronie internetowej podaję instrukcję, jak je zrobić: http://www.robertmaicher.pl/bonus. Jest to też świetny pomysł na obdarowanie bliskiej naszemu sercu osoby – taki własnoręcznie zrobiony bukiet kwiatów w różnych kolorach robi naprawdę wrażenie.</p>
<p>Moja nauczycielka często powtarzała nam na lekcjach: „Nie trzeba być mądrym, ale trzeba zawsze umieć sobie pomóc”.</p>
<p class="zrodlo"><img class="alignright" style="float: right;" src="http://batorowicz.civ.pl/wl2/img/ksiazki/trusk-milion.jpg" alt="Truskawkowy milioner" width="40" height="60" /><br />
źródło: <a title="Truskawkowy milioner" rel="nofollow" href="http://zostac-milionerem.zlotemysli.pl/13224,wl/" target="_blank">Truskawkowy milioner</a></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=368&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/368/sprzedaje-kwiaty-bo-nie-mam-za-co-kupic-jedzenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Efekt motyla</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/365/efekt-motyla/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/365/efekt-motyla/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Mar 2009 22:45:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[biznes]]></category>
		<category><![CDATA[bogacenie się]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=365</guid>
		<description><![CDATA[Mój najlepszy biznes trwał 15 sekund
Moja największa lekcja zarabiania i zarazem najlepszy biznes, jaki kiedykolwiek zrobiłem, trwała około 15 sekund. Być może nawet krócej. Mój przyjaciel i mentor w bardzo prosty sposób uświadomił mi wiele spraw.
Mój przyjaciel działa w branży ogrodniczej. Jak co roku na wiosnę odbywały się targi branżowe, na które zostałem zaproszony. Była [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Mój najlepszy biznes trwał 15 sekund</strong></p>
<p>Moja największa lekcja zarabiania i zarazem najlepszy biznes, jaki kiedykolwiek zrobiłem, trwała około 15 sekund. Być może nawet krócej. Mój przyjaciel i mentor w bardzo prosty sposób uświadomił mi wiele spraw.</p>
<p>Mój przyjaciel działa w branży ogrodniczej. Jak co roku na wiosnę odbywały się targi branżowe, na które zostałem zaproszony. Była to świetna okazja do poznania wielu osób i wyrwania się zza biurka. Kiedy wysiadłem na dworcu kolejowym, przyjaciel wyjechał po mnie. Postanowiłem zostawić rzeczy w przechowalni bagażu na dworcu i udać się na miejsce targów.<br />
<span id="more-365"></span><br />
We Wrocławiu na dworcu kolejowym są automaty, podobne do szafek w supermarkecie, gdzie można pod kluczem zostawić bagaż. Było dwa rodzaje automatów: duży, który kosztował 8 zł i mały za 4 zł. Moja torba była średniego rozmiaru, ale nie chciałem się męczyć, dlatego podszedłem do większego i zacząłem wyjmować drobne. Nagle kolega zapytał: „Co ty robisz? Przecież torba zmieści się do małego!”. Zabrał mi torbę, obrócił ją pionowo (tak, aby się zmieściła) i schował do mniejszego schowka. Na moje pytanie, dlaczego to zrobił, odpowiedział słowami, które zapamiętałem do tej pory:</p>
<p>„Cztery złote w 15 sekund to 16 zł na minutę i 960 zł na godzinę, licząc na etat, to by było jakieś 5 tysięcy tygodniowo i 20 tysięcy miesięcznie. Gdybyś znajdował ciągle takie okazje do zarabiania pieniędzy, nie musiałbyś otwierać firmy.”</p>
<p>Z jego wypowiedzi wyniosłem poważną lekcję. Nigdy do tej pory nie patrzyłem w ten sposób na zarabianie pieniędzy. Uświadomiłem sobie, że biznes to nie jest wielka rzecz, tylko zbiór o wiele mniejszych spraw, drobnostek. Nie jest to praca, ale raczej filozofia życia. Akurat w tamtym okresie zaczynałem swoją przygodę z biznesem i najbardziej odczuwałem problem braku pieniędzy do inwestowania. Kolega jednym zdaniem uświadomił mi, że gdybym zmienił swój światopogląd, mógłbym przyciągać do siebie o wiele więcej pieniędzy niż do tej pory. Wystarczy wpoić sobie pewne nawyki szukania podobnych okazji.</p>
<p>Jak wynika z mojej przygody na dworcu jedna myśl i trochę chęci wystarczy, aby zarobić naprawdę duże pieniądze. Dwadzieścia tysięcy złotych to więcej, niż otrzymuje prezydent Polski. Włożenie torby do małego schowka zajmuje tyle samo czasu, co umieszczenie jej w dużym. Uzmysłowiłem sobie, że ludzie postawieni przed podobnymi problemami, rozwiążą je każdy na swój sposób. Jeden będzie bardziej skuteczny, drugi mniej. Jednego wyjazd na targi będzie kosztował 8 zł, a drugiego tylko 4 zł. Jeden na inwestycję będzie potrzebował 8 tys. zł, a inny przeprowadzi ją za 4 tys. Wszystko zależy od mądrości, wiedzy, inteligencji, doświadczenia i co najważniejsze &#8211; chęci konkretnej osoby.</p>
<p>Właśnie wtedy, na początku mojej kariery, kiedy pociągiem wracałem z targów, postanowiłem wykorzystać najbardziej efektywnie każdą chwilę swojego życia. Postanowiłem zdobywać praktyczną wiedzę i trenować swój umysł, abym to ja stał się człowiekiem, który na przeprowadzenie inwestycji nie będzie potrzebował 8 tysięcy złotych, a wystarczą mu tylko 4.</p>
<p>Jak pomyślałem, tak zrobiłem. To między innymi dzięki temu wydarzeniu możesz teraz czytać tę książkę. To ono zapoczątkowało we mnie świadomy proces zmiany światopoglądu, który doprowadził mnie do sukcesu. Od tego czasu ciągle uczę się biznesu i staję się coraz efektywniejszym człowiekiem.</p>
<p class="zrodlo"><img class="alignright" style="float: right;" src="http://batorowicz.civ.pl/wl2/img/ksiazki/efekt-motyla.jpg" alt="Efekt motyla" width="40" height="60" /><br />
źródło: <a title="Efekt motyla" rel="nofollow" href="http://efekt-motyla.zlotemysli.pl/13224,wl/" target="_blank">Efekt motyla</a></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=365&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/365/efekt-motyla/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czarna skrzynka &#8211; wszystko jest inspiracją.</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/350/czarna-skrzynka-wszystko-jest-inspiracja/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/350/czarna-skrzynka-wszystko-jest-inspiracja/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Mar 2009 21:53:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[natchnienie]]></category>
		<category><![CDATA[reklama]]></category>
		<category><![CDATA[tajemnica]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=350</guid>
		<description><![CDATA[autorem artykułu jest Tomasz StryjeckiZmarszczył czoło i przyjrzał się przedmiotowi ponownie. Była to mała czarna szkatułka, zamknięta stalową kłódką. Nigdy nie spodziewał znaleźć się czegoś takiego w swoim biurku. Stare orzechowe drewno nie wiedzieć czemu przykuło jego uwagę w tym niewidocznym, małym lombardzie. Nawet nie potrzebował biurka, zwyczajnie mu się to spodobało.
- To się nazywa [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><small>autorem artykułu jest Tomasz Stryjecki</small><BR><BR><img class="alignleft" style="margin: 5px; float: left;" src="http://www.wlasnalegenda.pl/img/skrzynka.jpg" alt="Czarna skrzynka" width="80" height="60" />Zmarszczył czoło i przyjrzał się przedmiotowi ponownie. Była to mała czarna szkatułka, zamknięta stalową kłódką. Nigdy nie spodziewał znaleźć się czegoś takiego w swoim biurku. Stare orzechowe drewno nie wiedzieć czemu przykuło jego uwagę w tym niewidocznym, małym lombardzie. Nawet nie potrzebował biurka, zwyczajnie mu się to spodobało.<BR><br />
- To się nazywa produkt, który sam się sprzedaje- pomyślał i zaśmiał się do siebie.<BR><br />
Dawno chciał coś sobie kupić, ale nigdy nie przypuszczał, że będzie to nieprzydatny mebel. Teraz stał w jego pracowni wyczyszczony i pachnący drewnem. I ta czarna skrzyneczka. -Ciekawe co w niej może być…<BR><span id="more-350"></span><br />
Szarpał się z kłódką parę chwil po czym dał sobie spokój, była wyjątkowo solidnie zrobiona. Jakoś to załatwi, zawsze jakoś to załatwia. Zostawił szkatułkę na blacie po czym wrócił do pracy. To była wyjątkowo nieudana kampania. Jakaś mała firma, chcąca coś błyskotliwie nieprzewidywalnego. Dziwne, skąd mieli tyle pieniędzy, żeby skorzystać z jego usług. “Tripneo. Organizacja unikalnych wypraw”. Temat prosty, w sumie wszystko może wymyślić, nawet jakiegoś fantastycznego potwora, czy syrenę. Ale to jakieś takie wszystko znane.<BR><br />
-Chyba wena nie miała na mnie dawno zlecenia- pomyślał z niesmakiem i zapatrzył się w mgłę za oknem. Zdecydował, że mgła będzie dobra, mgła zawsze jest dobra, dodaje tajemniczości i strachu<BR><br />
-A może to ma być pozytywna reklama, wesołe wycieczki?<BR><br />
Wciąż nie odbierają telefonów. Dziwni byli ci dwoje. Zupełnie jakby dotyczył ich jakiś cień obłędu, niby nie istnieje, ale czujesz jego obecność. Mężczyzna wzdrygną się na wspomnienie tych białych uśmiechów w garniturach. Tylko tyle o nich pamiętał, nic o włosach, oczach czy zupełnie jakichś szczegółów. Dziwni byli ci dwoje…<BR><br />
Jego wzrok padł na szkatułkę. Oczy mu zamigotały. Tak!!! To będzie to.<BR><br />
***<BR><br />
<BR><br />
Frank zawsze umiał otwierać wszystkie zamki, już od podstawówki, to on wykradał dla wszystkich substraty chemiczne, do eksperymentów na roślinach znienawidzonej pani Krakus.<BR><br />
-On będzie do tego najlepszy- zdecydował mężczyzna i wybrał odpowiedni numer.<BR><br />
Frank mieszkał niedaleko i akurat skończyło mu się piwo, dlatego chętnie zgodził się przyjść, zawsze dostawał coś za przysługę.<BR><br />
Napocił się jak nigdy. i rozłożył wszystkie swoje narzędzia na blacie. Zupełnie mu nie wychodziło.<BR><br />
-Co to za kłódka? A zamek to chyba przez szyfr Enigma był projektowany. Skąd ją masz?<BR><br />
-Taka zwykła, z antykwariatu.<BR><br />
-Rozwal tę głupią skrzynkę, zobaczymy co tam jest.<BR><br />
-Nie ma mowy, jest mi potrzebna- zamyślił się mężczyzna.<BR><br />
Może ta skrzynka kryje coś bardziej wartościowego niż się na pierwszy rzut oka wydaje? Świetny materiał, muszę ją wykorzystać. Ciekawe co tam jest w środku…<BR><br />
***<BR><br />
<BR><br />
“Chcesz wiedzieć co jest w czarnej skrzynce? Poznać tą najwspanialsza przygodę, którą będziesz mógł opowiadać wszystkim znajomym przez długie lata? Wejdź w mgłę i zejdź niżej, ku dolinie niewyobrażalnych wrażeń i magii niedostępnych kapliczek świata!”<BR><br />
Widzisz jak na ekranie pojawia się czarna skrzynka, która niknie we mgle. Jesteś w ciemnym, pięknym lesie przysłoniętym gęstą zasłoną z mgły. Czujesz jak ciekawość wsysa Cię w głąb doliny, tam gdzie zniknęła skrzynka…” To jest naprawdę dobra reklama. Mężczyzna był zadowolony. Dawno nie zrobił tak dobrej reklamy, takiej która podobała by się jemu.<BR><br />
-Muszę otworzyć tą skrzynkę, na pewno jest w niej coś cennego! Pójdę do Staszka, on ma pełno narzędzi do obróbki metalu.<BR><br />
***<BR><br />
Staszek, stary mechanik mieszkał na ulicy ziarnistej. Nigdy nie udało mu się dowiedzieć czemu ta ulica, wylana asfaltem i tak wąska, że nie zmieściłby się tam ani jeden stragan nazywała się “ziarnista”. Staszek lubił fotografie, ale domyślał się, że to nie chodzi o ziarnistość na fotografiach tej ulicy, chociaż… Mężczyzna znał go od dawna, jeszcze za czasów wardburga zostali przyjaciółmi. To był ten rodzaj samochodu, który zmusza do zaprzyjaźnienia z mechanikiem. Przyniósł szkatułkę niczym jakąś sakralną drogocenność. Oburącz przeniósł przez cały warsztat i postawił obok piły do metalu.<BR><br />
-Stachu, mam dla Ciebie gratkę. Potrzebuję otworzyć tą kłódkę, bez uszkodzenia drewna. Dasz radę?<BR><br />
-Znasz mnie, znam te maszyny lepiej niż ich konstruktor, a używam ich częściej niż szczoteczki do zębów.<BR><br />
-No właśnie- powiedział mężczyzna pod nosem i oznajmił głośno &#8211; No to do dzieła!<BR><br />
Podziwiał wprawę Staszka w operowaniu najróżniejszymi narzędziami. Próbował nożycami do metalu, piłą i paroma maszynami, których nazwy nasz marketer nie znał. Całe wysiłki na próżno. Kłódka ma trochę zadrapań, ale niektóre maszyny się stępiły i przestały działać.<BR><br />
-Będę zmuszony obciążyć cię kosztami-rzekł Staszek.<BR><br />
Dlaczego cena tajemnicy zawsze musi być wyższa od przewidywanej? Ehh…<BR><br />
***<BR><br />
Przyszedł dzień odbioru reklamy. Człowiek spodziewał się ich już od rana, a oni mimo tego pojawili się niespodziewanie w samo południe. Białe uśmiechy, garnitury, nic innego nie potrafił spamiętać. Przynieśli czek, na odpowiednią sumę. Obejrzeli spot, bardzo im się podobał.<BR><br />
-Wspaniałe!-podniósł głos pierwszy z nich- Skąd wziął…<BR><br />
-Naprawdę niesamowite!-przerwał mu drugi- Skąd pomysł…<BR><br />
-…czarną szkatułkę!- dokończyli razem po chwili bełkotliwych przekrzykiwań.<BR><br />
Mężczyzna uśmiechnął się do siebie i sięgnął po skrzynkę leżącą na biurku. Gdy ją podnosił odkleiła się wytarta etykieta wykonawcy szkatułki, teraz już niemal czysty pergamin. Ku jego zdumieniu dostrzegł przyczepiony do niej kluczyk, schowany uprzednio w wyżłobieniu w denku. Był tak zaskoczony i przepełniony nagłą pasją, ekscytacją, chęcią poznania tej wielkiej tajemnicy, że zapomniał o swoich klientach, o wszystkim. Schylił się powoli, oglądając kluczyk, delikatnie obracał go w palcach z dziecinną fascynacją. Oczy szkliły mu się skarbem a usta zrobiły się suche. Nareszcie! Teraz dostanę wreszcie skarb, który przesłało mi przeznaczenie! Niemal skakał z radości…<BR><br />
Umieścił szkatułkę na biurku i z pełnym flegmatycznych ruchów, wsunął z namaszczeniem kluczyk w zamek kłódki. Ta natychmiast kliknęła i otworzyła się. Serce zaczęło mu łomotać i czuł się tak, jakby miał unieść się w powietrze. Wciągnął je głęboko do płuc i drżącymi rękami otworzył wieko.. Na dnie leżała pojedyncza koperta, sprawdził dokładnie, tylko ona. Czerwona laka odciśnięta jakąś starą pieczęcią. &#8211; To pewnie królewska szkatułka!- pomyślał, po czym przełamał wosk. W środku był liścik z jedną linia tekstu: “Widzisz, inspiracją jest wszystko co jest wokół Ciebie. Nie czekaj na olśnienie, bo nigdy możesz nie znaleźć czarnej skrzynki”. -Mój skarb- powiedział niknącym głosem, w którym dało się usłyszeć zawiedzenie i skupienie. Myślał…<BR><br />
Czy faktycznie mogę uwierzyć w wartość wszystkiego, gdy tylko przez chwilę nie mogę tego dostać? Przecież to tylko zwykła skrzynka, a ja uczyniłem ją skarbem, inspiracją, nadzieją i przyszłością. Tylko dlatego, że nic na jej temat nie wiedziałem, tylko dlatego że przez chwilę skrywała w sobie tajemnicę…<BR><br />
Mężczyzna odprężył się, był zadowolony. To był naprawdę skarb, ale skarb wiedzy. Wszystko wokół jest inspiracją, nawet niezbyt urodziwa skrzynka. Każdy z nas lubi marzyć, to jest piękne. Uśmiechnął się. Nagle coś sobie przypomniał i rozejrzał się za swoimi klientami. Nie było ich. Na biurku leżał czek a materiały na reklamę zniknęły. Zza okna wyglądał wieczór. Po klientach zostało tylko wspomnienie czarnej skrzynki, przygody i białych uśmiechów w garniturach.<br />
<BR><BR></p>
<p><span style="color: #85807E"><br />
&#8211; <BR><br />
<a target="_blank" href="http://thigrand.comoj.com//">Mój blog</a> Tomasz Stryjecki<BR><BR><br />
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://artelis.pl/art-9003,23,128,Tworczosc,Czarna_skrzynka_-_wszystko_jest_inspiracja_.html">www.Artelis.pl</a><br />
</span></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=350&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/350/czarna-skrzynka-wszystko-jest-inspiracja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sprzedawca pomidorów</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/334/sprzedawca-pomidorow/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/334/sprzedawca-pomidorow/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Mar 2009 18:30:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[biznes]]></category>
		<category><![CDATA[bogacenie się]]></category>
		<category><![CDATA[handel]]></category>
		<category><![CDATA[microsoft]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=334</guid>
		<description><![CDATA[ Pewien bezrobotny stara się o stanowisko sprzątacza w Microsofcie.
Dyrektor personelu przyjmuje go i każe zaliczyć test (zamiatanie podłogi), po czym stwierdza:
– Jesteś przyjęty, daj mi twój e-mail, wyślę ci formularz do
wypełnienia oraz datę i godzinę, na którą masz się stawić w pracy.
Zrozpaczony człowiek odpowiada:

– Nie mam komputera ani, tym bardziej, e-maila.
Wtedy personalny mówi mu, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" style="margin: 5px; float: left;" src="http://www.wlasnalegenda.pl/img/pomidory.jpg" alt="Pomidory" width="80" height="53" /> Pewien bezrobotny stara się o stanowisko sprzątacza w Microsofcie.<br />
Dyrektor personelu przyjmuje go i każe zaliczyć test (zamiatanie podłogi), po czym stwierdza:</p>
<p>– Jesteś przyjęty, daj mi twój e-mail, wyślę ci formularz do<br />
wypełnienia oraz datę i godzinę, na którą masz się stawić w pracy.</p>
<p>Zrozpaczony człowiek odpowiada:<br />
<span id="more-334"></span><br />
– Nie mam komputera ani, tym bardziej, e-maila.<br />
Wtedy personalny mówi mu, że jest mu przykro, ale ponieważ nie<br />
ma e-maila, wirtualnie nie istnieje, a ponieważ nie istnieje, nie może<br />
dostać tej pracy.</p>
<p>Człowiek wychodzi przybity. W kieszeni ma tylko 10$ i nie wie, co<br />
ma zrobić. Przechodzi koło supermarketu. Postanawia kupić<br />
dziesięciokilogramową skrzynkę pomidorów. Potem, chodząc od<br />
drzwi do drzwi, sprzedaje cały towar po kilogramie i w ciągu dwóch<br />
godzin podwaja swój kapitał. Powtarza te transakcje jeszcze trzy razy<br />
i wraca do domu z 60 $ w kieszeni.</p>
<p>Uświadamia sobie, że w ten sposób może z powodzeniem przeżyć.<br />
Wychodzi z domu coraz wcześniej, wraca coraz później i tak każdego<br />
dnia pomnaża swój kapitał. Wkrótce kupuje wóz, później ciężarówkę,<br />
a po jakimś czasie posiada całą kolumnę samochodów dostawczych.<br />
Po pięciu latach mężczyzna jest właścicielem jednej z największych<br />
sieci dystrybucyjnych w Stanach. Postanawia zabezpieczyć<br />
przyszłość swojej rodziny i wykupuje polisę ubezpieczeniową. Wzywa<br />
agenta ubezpieczeniowego, wybiera polisę i wtedy agent prosi go<br />
o adres e-mail, aby mógł wysłać mu propozycje kontraktu.<br />
Mężczyzna mówi mu wtedy, że nie ma e-maila.</p>
<p>– Ciekawe – mówi agent – nie ma pan e-maila, a zbudował pan to<br />
imperium? Niech pan sobie wyobrazi, czego dokonałby pan, gdyby<br />
go miał!</p>
<p>Mężczyzna zamyślił się i odpowiada:</p>
<p>– Byłbym zamiataczem w Microsofcie!</p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=334&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/334/sprzedawca-pomidorow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Echo</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/186/echo/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/186/echo/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Feb 2009 15:53:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[ojciec]]></category>
		<category><![CDATA[prawa natury]]></category>
		<category><![CDATA[prawo przyciągania]]></category>
		<category><![CDATA[przyroda]]></category>
		<category><![CDATA[syn]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=186</guid>
		<description><![CDATA[Ojciec i syn udali się na wycieczkę w góry.
Nagle syn potknął się i boleśnie upadł. Krzyknął:
– Auuu!
Ku swemu zdziwieniu usłyszał głos, który powtórzył jego krzyk:
— Auuu!
Zdziwiony chłopak zapytał:
— Kim jesteś?

Odpowiedź brzmiała:
— Kim jesteś?
Podirytowany młodzieniec krzyknął:
— Pokaż się!
Głos odpowiedział:
— Pokaż się!
Zdenerwowany chłopak krzyknął:
— Tchórz!
Głos odpowiedział:
— Tchórz!
Młodzieniec spojrzał na rozbawionego ojca i zapytał:
— O co chodzi?
Ojciec uśmiechnął [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ojciec i syn udali się na wycieczkę w góry.</p>
<p>Nagle syn potknął się i boleśnie upadł. Krzyknął:<br />
– Auuu!</p>
<p>Ku swemu zdziwieniu usłyszał głos, który powtórzył jego krzyk:<br />
— Auuu!</p>
<p>Zdziwiony chłopak zapytał:<br />
— Kim jesteś?<br />
<span id="more-186"></span><br />
Odpowiedź brzmiała:<br />
— Kim jesteś?</p>
<p>Podirytowany młodzieniec krzyknął:<br />
— Pokaż się!</p>
<p>Głos odpowiedział:<br />
— Pokaż się!</p>
<p>Zdenerwowany chłopak krzyknął:<br />
— Tchórz!</p>
<p>Głos odpowiedział:<br />
— Tchórz!</p>
<p>Młodzieniec spojrzał na rozbawionego ojca i zapytał:<br />
— O co chodzi?</p>
<p>Ojciec uśmiechnął się i powiedział:<br />
— Synu, słuchaj uważnie.</p>
<p>Krzyknął:<br />
— Jesteś mistrzem!</p>
<p>Głos odpowiedział:<br />
— Jesteś mistrzem!</p>
<p>Ale chłopak dalej nie rozumiał, co się dzieje.</p>
<p>Potem ojciec zaczął tłumaczyć:<br />
— Ludzie nazywają to echem, ale tak naprawdę to życie. Oddaje ci<br />
z powrotem to, co mu dałeś.</p>
<p>Nasze życie jest odbiciem naszych działań.</p>
<p>Jeśli chcesz być bardziej kochanym, powinieneś dać od siebie miłość.</p>
<p>Jeśli chcesz, aby inni ludzie wokół Ciebie byli bardziej kompetentni,<br />
zwiększ najpierw swoje kompetencje. Ta zależność odnosi się do<br />
wszystkiego, znajdziesz ją w każdym aspekcie życia.</p>
<p>Życie zawsze odda Ci to, co Ty mu dałeś.</p>
<p class="zrodlo"><img class="alignright" style="float: right;" src="http://batorowicz.civ.pl/wl2/img/ksiazki/msz.jpg" alt="Mądre szczęśliwe życie" width="45" height="59" /><br />
źródło: <a title="Mądre szczęśliwe życie" rel="nofollow" href="http://zlotemysli.pl/13224,wl/publication/show/6462/Madre-szczesliwe-zycie.html" target="_blank">Mądre szczęśliwe życie</a></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=186&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/186/echo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Motyl</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/182/motyl/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/182/motyl/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Feb 2009 14:50:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[prawa natury]]></category>
		<category><![CDATA[przyroda]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój osobisty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=182</guid>
		<description><![CDATA[ Pewien mężczyzna znalazł kokon z motylem i zabrał go do domu, aby
obserwować, jak wyglądają narodziny motyla. Obserwował go przez
kilka dni i w końcu zauważył, że motyl zaczyna wychodzić z kokonu.
Najpierw motyl zrobił sobie małą dziurkę, a potem zaczął się z niej
wygrzebywać. Trwało to kilka dobrych dni i wyglądało na to, że
motyl zamiast się wygrzebać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" style="margin: 5px; float: left;" src="http://www.wlasnalegenda.pl/img/motyl.jpg" alt="Motyl" width="80" height="61" /> Pewien mężczyzna znalazł kokon z motylem i zabrał go do domu, aby<br />
obserwować, jak wyglądają narodziny motyla. Obserwował go przez<br />
kilka dni i w końcu zauważył, że motyl zaczyna wychodzić z kokonu.</p>
<p>Najpierw motyl zrobił sobie małą dziurkę, a potem zaczął się z niej<br />
wygrzebywać. Trwało to kilka dobrych dni i wyglądało na to, że<br />
motyl zamiast się wygrzebać z kokonu — utknął w nim na dobre.<br />
<span id="more-182"></span><br />
Mężczyzna postanowił, że mu pomoże, i oderwał kawałek kokonu,<br />
żeby poszerzyć i ułatwić wyjście motylowi. Motyl z łatwością się wydostał,<br />
ale był mały i wciąż miał skręcone skrzydełka.</p>
<p>Mężczyzna dalej obserwował motyla, myśląc, że w końcu rozprostuje<br />
skrzydła i urośnie odrobinę — tak, że będzie w stanie latać.</p>
<p>Niestety, tak się nie stało. Motyl resztę swojego krótkiego życia<br />
spędził, turlając się po ziemi z niedorozwiniętym ciałem i skręconymi<br />
skrzydłami. Nigdy nawet nie wzbił się w powietrze.</p>
<p>Mężczyzna w swojej dobroci i pospiesznym działaniu nie rozumiał<br />
tego, że trud wygrzebywania się z kokonu daje motylowi czas na rozwój<br />
i to, aby stał się w pełni rozwiniętym, dojrzałym motylem.</p>
<p>Czasami przeciwności i problemy są dokładnie tym, czego potrzebujemy<br />
w życiu. Jeśli Bóg pozwoliłby nam przejść przez nie bez<br />
żadnych zmagań i przeciwności, to uczyniłoby nas kalekimi.</p>
<p class="zrodlo"><img class="alignright" style="float: right;" src="http://batorowicz.civ.pl/wl2/img/ksiazki/msz.jpg" alt="Mądre szczęśliwe życie" width="45" height="59" /><br />
źródło: <a title="Mądre szczęśliwe życie" rel="nofollow" href="http://zlotemysli.pl/13224,wl/publication/show/6462/Madre-szczesliwe-zycie.html" target="_blank">Mądre szczęśliwe życie</a></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=182&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/182/motyl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Historia o Billu i Edzie</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/180/historia-o-billu-i-edzie/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/180/historia-o-billu-i-edzie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Feb 2009 23:56:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[bogacenie się]]></category>
		<category><![CDATA[inwestycje]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=180</guid>
		<description><![CDATA[ Pewnego razu istniała mała, osobliwa wioska. Była ona wspaniałym miejscem do życia, poza jednym problemem. Jeżeli nie padało, wioska nie miała wody. Aby rozwiązać ten problem raz na zawsze, starszyzna wioski postanowiła urządzić przetarg na zorganizowanie stałego zaopatrywania wioski w wodę. Do wykonania tego zadania zgłosiły się dwie osoby i starszyzna przyznała kontrakt im [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" style="margin: 5px; float: left;" src="http://www.wlasnalegenda.pl/img/rurociag.jpg" alt="Rurociąg" width="55" height="85" /> Pewnego razu istniała mała, osobliwa wioska. Była ona wspaniałym miejscem do życia, poza jednym problemem. Jeżeli nie padało, wioska nie miała wody. Aby rozwiązać ten problem raz na zawsze, starszyzna wioski postanowiła urządzić przetarg na zorganizowanie stałego zaopatrywania wioski w wodę. Do wykonania tego zadania zgłosiły się dwie osoby i starszyzna przyznała kontrakt im obu. Uważano, że mała rywalizacja przyczyni się do utrzymania cen na niskim poziomie i zapewni dodatkowe zabezpieczenie dostaw wody.<br />
<span id="more-180"></span><br />
Myślenie samozatrudnionego</p>
<p>Ed, będący pierwszą osobą, z którą podpisano kontrakt, natychmiast udał się po zakup dwóch wiader i zaczął biegać drogą, która prowadziła do odległego o 1,5 km jeziora. Natychmiast też zaczął zarabiać pieniądze, jako że pracował od świtu do zmierzchu, dostarczając wodę przy użyciu dwóch wiader. Wlewał ją do wielkiego betonowego zbiornika, który zbudowała wioska. Każdego ranka musiał wstać, zanim wioska obudziła się, aby zapewnić jej wystarczającą ilość wody. Była to ciężka praca, ale on był bardzo szczęśliwy, zarabiając pieniądze i mając zabezpieczony dla swojego biznesu jeden z dwóch kontraktów.</p>
<p>Myślenie właściciela biznesu</p>
<p>Drugi uczestnik przetargu, który podpisał kontrakt, Bill &#8211; zniknął na jakiś czas. Nie było go widać przez kilka miesięcy, co sprawiło, że Ed był bardzo szczęśliwy, gdyż nie miał konkurencji. Ed zarabiał wszystkie pieniądze.</p>
<p>Zamiast kupować dwa wiadra, aby współzawodniczyć z Edem, Bill opracował plan biznesu, utworzył spółkę, znalazł inwestorów, zatrudnił prezesa i po sześciu miesiącach powrócił z brygadą roboczą. W ciągu roku jego zespół zbudował wielki rurociąg ze stali nierdzewnej, który połączył wioskę z jeziorem.</p>
<p>W trakcie uroczystego uruchomienia rurociągu, Bill oświadczył, że jego woda jest czystsza niż woda Eda. Wiedział, że były skargi, iż woda Eda jest zanieczyszczona. Bill obwieścił również, że może dostarczać wiosce wodę 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Ed mógł dostarczać wodę tylko w dni robocze. Nie pracował w weekendy. Następnie Bill oświadczył, że za tę wyższej jakości wodę i pewniejsze dostawy będzie pobierał 75% mniej niż Ed. Wieś ucieszyła się i natychmiast udała się do kranu rurociągu Billa.</p>
<p>Myślenie tego, kto pracuje w biznesie, zamiast nad biznesem Aby podołać współzawodnictwu, Ed natychmiast obniżył swoją cenę o 75%, kupił dwa wiadra więcej, zastosował pokrywy i zaczął nosić po cztery wiadra. Chcąc sprostać konkurencji, wynajął swoich dwóch synów, aby pomogli mu na nocnej zmianie i w weekendy. Gdy jego chłopcy wyjeżdżali do średniej szkoły, powiedział im:</p>
<p>- Pamiętajcie, że pewnego dnia ten biznes będzie należał do was.</p>
<p>Po skończeniu szkoły jego dwaj synowie z jakiegoś powodu nie powrócili. Ed zatrudnił pracowników do pomocy. Pojawiły się również problemy ze związkami zawodowymi. Związki domagały się wyższych płac, większych uprawnień i żądały, aby członkowie związku nosili tylko po jednym wiadrze.</p>
<p>Efekt pracy nad systemem biznesu</p>
<p>W międzyczasie Bill zdał sobie sprawę z tego, że jeśli ta wioska potrzebuje wody, inne też jej potrzebują. Zmodyfikował plan biznesu i wyruszył na sprzedaż swojego systemu dostawy wody dla wiosek rozmieszczonych na całym świecie; był to system wysoce wydajny, o niskim koszcie i dostarczający czystą wodę. Bill zarabiał tylko jeden grosz od wiadra dostarczonej wody, ale codziennie dostarczał miliardy wiader wody. Bez względu na to czy pracował, czy też nie, pieniądze wpływały na jego konto bankowe. Bill zbudował rurociąg &#8220;dostarczający&#8221; mu pieniądze, podobnie jak wodociąg dostarczał wodę mieszkańcom wioski.</p>
<p>Bill żył szczęśliwie i dostatnio, a Ed ciężko pracował do końca swojego życia i zawsze miał problemy finansowe</p>
<p class="zrodlo"><img class="alignright" style="float: right;" src="http://batorowicz.civ.pl/wl2/img/ksiazki/kpp.jpg" alt="Kwadrant przepływu pieniędzy" width="40" height="60" /><br />
źródło: <a title="Kwadrant przepływu pieniędzy" rel="nofollow" href="http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=163440&#038;idp=748" target="_blank">Kwadrant przepływu pieniędzy</a></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=180&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/180/historia-o-billu-i-edzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Morris Goodman &#8211; ozdrowienie</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/106/morris-goodman-ozdrowienie/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/106/morris-goodman-ozdrowienie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Feb 2009 20:27:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[autosugestia]]></category>
		<category><![CDATA[cud]]></category>
		<category><![CDATA[prawo przyciągania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=106</guid>
		<description><![CDATA[ Moja historia zaczyna się 10 marca 1981 roku. Ten dzień naprawdę zmienił moje życie.
Nigdy go nie zapomnę. Rozbiłem samolot i wylądowałem w szpitalu niemal całkowicie sparaliżowany. Miałem uszkodzony rdzeń kręgowy, złamałem sobie pierwszy i drugi kręg szyjny, doznałem zaniku odruchu przełykania, nie mogłem oddychać. Mogłem tylko mrugać oczami. Oczywiście, lekarze orzekli, że do końca [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" style="margin: 5px; float: left;" src="http://www.wlasnalegenda.pl/img/samolot.jpg" alt="Spadający samolot" width="80" height="56" /> Moja historia zaczyna się 10 marca 1981 roku. Ten dzień naprawdę zmienił moje życie.</p>
<p>Nigdy go nie zapomnę. Rozbiłem samolot i wylądowałem w szpitalu niemal całkowicie sparaliżowany. Miałem uszkodzony rdzeń kręgowy, złamałem sobie pierwszy i drugi kręg szyjny, doznałem zaniku odruchu przełykania, nie mogłem oddychać. Mogłem tylko mrugać oczami. Oczywiście, lekarze orzekli, że do końca życia będę wegetował jak roślina. Wszystko, co mi pozostało, to mruganie. Takim mnie widzieli, taki obraz dostrzegali, ale dla mnie nie miało znaczenia, co myślą. Najważniejsze było to, co ja myślę. Stworzyłem sobie obraz samego siebie jako osoby znów normalnej, która wychodzi ze szpitala.<br />
<span id="more-106"></span><br />
Jedyne, co musiałem w szpitalu robić, to wysilać swój umysł, a kiedy się go posiada, można znów poskładać wszystko w całość.</p>
<p>Byłem podłączony do respiratora; powiedziano mi, że nigdy nie będę oddychał samodzielnie, ponieważ miałem uszkodzoną przeponę. Ale jakiś głos w moje głowie powtarzał w kółko: „Oddychaj głęboko, oddychaj głęboko&#8221;. I w końcu mnie odłączyli. Nie umieli wytłumaczyć, jak to się stało. Nie dopuszczałem do umysłu niczego, co odwodziłoby mnie od mojego celu i wizji. Nie mogłem sobie na to pozwolić.</p>
<p>Postawiłem sobie za punkt honoru wyjście ze szpitala o własnych siłach na Boże Narodzenie. I tak się stało. Wyszedłem ze szpitala na własnych nogach. Mówiono mi, że to niemożliwe. To dzień, którego nigdy nie zapomnę.</p>
<p>Jeśli chodzi o ludzi, którzy cierpią &#8211; gdybym miał podsumować swoje życie i to, co mogą sami zrobić, zamknęłoby się to w sześciu słowach: „Człowiek staje się tym, co myśli&#8221;.</p>
<p>MORRIS GOODMAN<br />
PISARZ I PRELEGENT MIĘDZYNARODOWY</p>
<p class="zrodlo"><img class="alignright" style="float: right;" src="http://batorowicz.civ.pl/wl2/img/ksiazki/sekret.jpg" alt="Sekret" width="40" height="53" /><br />
źródło: <a title="Sekret" rel="nofollow" href="http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=146466&#038;idp=748" target="_blank">Sekret</a></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=106&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/106/morris-goodman-ozdrowienie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dlaczego pracujesz?</title>
		<link>http://www.wlasnalegenda.pl/44/dlaczego-pracujesz/</link>
		<comments>http://www.wlasnalegenda.pl/44/dlaczego-pracujesz/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Jan 2009 21:33:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ulo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspirujące Historie]]></category>
		<category><![CDATA[bogacenie się]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[motywacja]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wlasnalegenda.pl/?p=44</guid>
		<description><![CDATA[ Był upalny letni dzień. Robotnicy kolejowi pracowali nad nowym odcinkiem torów. Wtem &#8211; podjechała na miejsce ich pracy droga limuzyna z przyciemnianymi szybami i klimatyzacją.
Jeden z robotników wsiadł do limuzyny i przez pół godziny rozmawiał z kimś w środku, podczas gdy jego koledzy dalej pracowali w upale.
Kiedy wreszcie do nich wrócił &#8211; zapytali wskazując [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" style="margin: 5px; float: left;" src="http://www.wlasnalegenda.pl/img/tory.jpg" alt="Tory" width="80" height="53" /> Był upalny letni dzień. Robotnicy kolejowi pracowali nad nowym odcinkiem torów. Wtem &#8211; podjechała na miejsce ich pracy droga limuzyna z przyciemnianymi szybami i klimatyzacją.</p>
<p>Jeden z robotników wsiadł do limuzyny i przez pół godziny rozmawiał z kimś w środku, podczas gdy jego koledzy dalej pracowali w upale.</p>
<p>Kiedy wreszcie do nich wrócił &#8211; zapytali wskazując na samochód:<br />
<span id="more-44"></span><br />
- Kto to był?</p>
<p>- To prezes kolei.</p>
<p>- Jak to możliwe, że znasz się z prezesem?</p>
<p>- Widzicie &#8211; kilka lat temu zaczęliśmy razem pracę na kolei. W ten sam dzień. Obaj układaliśmy tory.</p>
<p>-Jak to możliwe, że Ty dalej układasz tory, a on jest prezesem?</p>
<p>- Widzicie &#8211; ja przyszedłem pracować dla 5 dolarów za godzinę, a on przyszedł pracować dla kolei.</p>
<p>źródło: <strong><a href="http://www.sukceslink.pl/artykuly/psychologia-sukcesu/989-oto-roznica-miedzy-frustracja-a-spelnieniem.html">http://www.sukceslink.pl/artykuly/psychologia-sukcesu/989-oto-roznica-miedzy-frustracja-a-spelnieniem.html</a></strong></p>
<img src="http://www.wlasnalegenda.pl/?ak_action=api_record_view&id=44&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wlasnalegenda.pl/44/dlaczego-pracujesz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
