Data dodania: sobota, Grudzień 19th, 2009 o godz. 02:03 w kategorii Legendy, Mity, Bajki. Możesz śledzić komentarze do tego wpisu. Możesz zostawić ślad z Twojej własnej strony.
Dawno, dawno temu w Armenii żył król, który miał krzew różany. Pielęgnował go i troszczył się o niego jak o najdroższe ze swych dzieci.
Mówiono, że gdyby na cienkich gałązkach krzewu zakwitła róża, dałaby nieśmiertelność władcy ogrodu… Wraz z nadejściem wiosny król przychodził tam każdego ranka. Przyglądał się uważnie różanemu krzewowi, rozpaczliwie szukając pączka, który uczyniłby go nieśmiertelnym. A nie znajdując nawet najmniejszego śladu, płonął gniewem na ogrodnika, aż go w końcu przepędził.
Mijały lata, u stóp różanego krzewu przewinęli się najwięksi znawcy. Niestety, bez powodzenia.
Wtedy zjawił się tam bardzo młody człowiek.
-Panie – powiedział do króla – kocham róże ponad wszystko i też chciałbym spróbować.
Król miał zamiar go przepędzić, lecz pewność siebie chłopca i jego zdecydowanie sprawiły, że otworzył przed nim bramy swojego ogrodu.
I począwszy od tego dnia, chłopiec żył już tylko dla różanego krzewu. Przekopywał z czułością ziemię u jego podnóża, zraszał go delikatnie wodą. Był przy nim dniami i nocami. Chronił go przed wiatrem i pierwszymi przymrozkami, otulał słomą przed chłodem. Poza nim nie widział świata. Jego miłość była tak wielka, że nawet zaczął rozmawiać z krzewem:
-Powiedz mi, proszę, gdzie cię boli?
I ledwo wymówił te słowa, ujrzał czarnego, lśniącego robaka, który wypełzł spod korzeni krzewu. Chciał go pochwycić, lecz przelatująca jaskółka złapała go w locie i uniosła ze sobą.
Wkrótce potem na krzewie pojawił się pączek. A rankiem, gdy chłopiec gładził go czule, pąk róży rozwinął się w kwiat.
Przepełniony radością pobiegł oznajmić nowinę królowi.
-Stałem się nieśmiertelny! Stałem się nieśmiertelny! – zakrzyknął monarcha.
Zasypał ogrodnika podarunkami i powierzył mu na zawsze opiekę nad różą.
Upłynęło dziesięć lata i pewnego zimowego wieczoru król miał wydać swe ostatnie tchnienie.
-W końcu – powiedział do siebie – wszystko to było tylko legendą. Władca ogrodu umiera jak wszyscy…
-Nie – wyszeptał do króla klęczący przy nim ogrodnik.
-To nie ty byłeś panem ogrodu, lecz ja, który nad nim czuwałem, ja który o niego dbam.
Zamknął królowi powieki i wyszedł uśmiechnięty w gwieździstą noc. Miał czas. Miał odtąd dla siebie wieczny czas.
Na kanwie bajki ormiańskiej
![]()
źródło: Bajki filozoficzne
Popularity: 7%
Tagi: praca,Sprawiedliwość
Podobne historie:
Napisz komentarz
You must be logged in to post a comment.





