sobota, Grudzień 19, 2009

Władca ogrodu

Autor: Ulo

RóżaDawno, dawno temu w Armenii żył król, który miał krzew różany. Pielęgnował go i troszczył się o niego jak o najdroższe ze swych dzieci.

Mówiono, że gdyby na cienkich gałązkach krzewu zakwitła róża, dałaby nieśmiertelność władcy ogrodu… Wraz z nadejściem wiosny król przychodził tam każdego ranka. Przyglądał się uważnie różanemu krzewowi, rozpaczliwie szukając pączka, który uczyniłby go nieśmiertelnym. A nie znajdując nawet najmniejszego śladu, płonął gniewem na ogrodnika, aż go w końcu przepędził.

Mijały lata, u stóp różanego krzewu przewinęli się najwięksi znawcy. Niestety, bez powodzenia.

Wtedy zjawił się tam bardzo młody człowiek.

-Panie – powiedział do króla – kocham róże ponad wszystko i też chciałbym spróbować.

Król miał zamiar go przepędzić, lecz pewność siebie chłopca i jego zdecydowanie sprawiły, że otworzył przed nim bramy swojego ogrodu.

I począwszy od tego dnia, chłopiec żył już tylko dla różanego krzewu. Przekopywał z czułością ziemię u jego podnóża, zraszał go delikatnie wodą. Był przy nim dniami i nocami. Chronił go przed wiatrem i pierwszymi przymrozkami, otulał słomą przed chłodem. Poza nim nie widział świata. Jego miłość była tak wielka, że nawet zaczął rozmawiać z krzewem:

-Powiedz mi, proszę, gdzie cię boli?

I ledwo wymówił te słowa, ujrzał czarnego, lśniącego robaka, który wypełzł spod korzeni krzewu. Chciał go pochwycić, lecz przelatująca jaskółka złapała go w locie i uniosła ze sobą.

Wkrótce potem na krzewie pojawił się pączek. A rankiem, gdy chłopiec gładził go czule, pąk róży rozwinął się w kwiat.

Przepełniony radością pobiegł oznajmić nowinę królowi.

-Stałem się nieśmiertelny! Stałem się nieśmiertelny! – zakrzyknął monarcha.

Zasypał ogrodnika podarunkami i powierzył mu na zawsze opiekę nad różą.

Upłynęło dziesięć lata i pewnego zimowego wieczoru król miał wydać swe ostatnie tchnienie.

-W końcu – powiedział do siebie – wszystko to było tylko legendą. Władca ogrodu umiera jak wszyscy…

-Nie – wyszeptał do króla klęczący przy nim ogrodnik.

-To nie ty byłeś panem ogrodu, lecz ja, który nad nim czuwałem, ja który o niego dbam.

Zamknął królowi powieki i wyszedł uśmiechnięty w gwieździstą noc. Miał czas. Miał odtąd dla siebie wieczny czas.

Na kanwie bajki ormiańskiej

Bajki filozoficzne
źródło: Bajki filozoficzne

Popularity: 7%

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...



Tagi: ,



Podobne historie:
  • Zatrudnienie
  • Księga skarbu
  • Trzy drzewa
  • Dlaczego na świecie są pustynie?
  • Podział według wyroków bożych

  • 

    Napisz komentarz

    You must be logged in to post a comment.