Data dodania: sobota, Listopad 8th, 2008 o godz. 13:08 w kategorii Różne Historie. Możesz śledzić komentarze do tego wpisu. Możesz zostawić ślad z Twojej własnej strony.
KRYSTYNA
Jest już zmrok za oknem panuje upojna cisza w pokoju przy kominku siedzi kobieta około 40 lat, ubrana jest w biały szlafrok. Jej piękne blond włosy opadają na ramiona w ręku trzyma książkę , nagle jej niebieskie oczy kierują się w stronę obrazu, na którym jest postać przystojnego mężczyzny . Zamyka lekko oczy i przypomina sobie:
-Krystyna nie płacz , Weronika przyjaciółka pociesza ją ociera łzy i mówi
-jutro jedziesz do Berlina ,idź do domu zapakuj tylko potrzebne rzeczy i walizkę zaniesiemy do mojej cioci, wcześnie rano wyjdź z domu i czekaj na przystanku autobusowym ,przyjedzie po Ciebie czerwony samochód.
-Krystyna opanuj się musisz to zrobić , tu nic dobrego Cię nie czeka !
-myślisz?
-tak, tak myślę. Odpowiada Weronika.
Kobiety przytulają się i płaczą , zobaczysz będzie dobrze zaraz jak zajedziesz zadzwoń do mnie. Krystyna i Weronika to dwie przyjaciółki , które od 20 lat mieszkały obok siebie, razem chodziły na spacery, do kawiarni, często nawet obiady jadały wspólnie . Czuły, że ich linie życia rozdzielają się. Krystyna jutro ma wyjechać do Niemiec, zostawia dom byłego męża, z którym od miesiąca jest po rozwodzie .Nikt oprócz Weroniki nie pomógł jej , była sama , czuje, że traci wszystko matkę , brata , siostrę cała swą rodzinę .Weronika utwierdzała ja w tym na co się odważyła , że jest to najlepsze co mogła w danej chwili zrobić. Tylko ona trzyma ją przy życiu, zaraz po rozwodzie mąż wyrzucił Krystynę z domu potraktował ją jak starą niepotrzebną rzecz , straciła pracę po 20 latach małżeństwa i ciężkiej pracy zawalił jej się świat.
Następnego dnia wcześnie rano na przystanek autobusowy przyjechał czerwony samochód tak jak to wcześniej było zaplanowane .Krystyna wsiadła do samochodu z grobową miną kierowca uśmiechnął się i krzyknął:
-głowa do góry za 12 godzin będziemy na miejscu , proszę się uśmiechnąć kobieta lekko skrzywiła usta i skierowała twarz w jego stronę .Krystyna podczas podróży nic nie mówiła była bardzo przerażona, natomiast kierowca przez cały czas starał się rozweselić swoich pasażerów .W samochodzie było siedem osób wszyscy jechali w jednym kierunku , przed nimi była długa droga .Kobieta starała się nie słuchać śmichów ,żartów , oczy miała zamknięte udawała ,że śpi. W myślach miała tylko jedno co dalej z nią będzie? Gdy zajechała pod wskazany adres drzwi domu otworzył jej mężczyzna w wieku 50 lat .
-Halo! nazywam się Helmut !
-Dzień dobry odpowiedziała , mam na imię Krystyna.
-Proszę wejść dalej, pozna pani moja matkę , już nie mogła doczekać się kiedy pani przyjedzie.
W kuchni przy stole siedziała kobieta na wózku inwalidzkim /wiek około 80 lat/ uśmiechnęła się :
-Nazywam się Anna Ralf. Przywitała Krystynę i zaprosiła do stołu.
-Ja .Krystyna Tkacz.
-Helmut zrób Krystynie herbatę i podaj kolację. Asan posłusznie wstał i odszedł w drugą część kuchni , po chwili wrócił z tacą i podał kobietom samodzielnie przygotowaną kolację .
-Jak minęła podróż? Zapytała
-Bardzo szybko, ponieważ przez całą drogę spałam.
-A ,to pięknie bardzo się cieszę ,że przyjechałaś do mnie chyba mogę tak do Ciebie mówić ?
-Ależ, naturalnie bardzo proszę .
-Mój syn zaraz pojedzie do swojego domu, ma żonę i dwoje dzieci syna i córkę, poznasz ich w sobotę przyjdą do nas na kawę , plan dnia ustalimy jutro po śniadaniu ,a teraz kochanie odśwież się i połóż się spać , od jutra zaczynasz pracę, wstajemy o 8 –rano, dobranoc .
-Dobranoc ,odpowiedziała Krystyna i poszła do swojego pokoju. W głowie miała jedną wielką karuzelę i wielki szum, bała się jutrzejszego dnia nie jest pielęgniarką ,nigdy nie pracowała z chorymi ludźmi ,jej praca to była praca biurowa przy komputerze, a tu takie wielkie wyzwanie ,w obcym kraju ,w obcym domu z obcymi ludźmi , pomyślała jaka ja jestem odważna, ale to chyba tylko dlatego ,ponieważ jak powiedziała Wercia nie mam innego wyjścia. Dotarła do swojego pokoju otworzyła oczy i zdumiała było tak pięknie jak w niebie, jaśniutkie ściany ,na których były małe obrazeczki , pomiędzy nimi światełka i najważniejsze łóżko było błękitne duże , przy którym stała toaletka z okrągłym lustrem w złotej ramie ,natomiast piękna puszysta wykładzina nadawała ciepło i przytulny wygląd całemu pomieszczeniu.
-Dziękuję Helmut.
-Do soboty ,odpowiedział Helmut i zszedł do kuchni, gdzie czekała matka .
Krystyna upadła na łóżko i zasnęła , rano otworzyła oczy była 6.30, szybko wstała udała się do łazienki i wzięła prysznic stała i czuła jak wszystko co było dla niej ciężarem spływa po pięknym ciele i ucieka , gdzieś skąd nigdy nie wróci, pragnęła , aby ten sen nigdy się nie skończył czuła się taka wolna. O 8.oo zadzwonił dzwonek do drzwi ,przyszła pielęgniarka ,która przychodzi do pani Ralf codziennie pomaga jej podczas porannej toalety. Krystyna szybko przygotowała śniadanie nie sprawiło jej to wiele kłopotu, ponieważ pani jadała bardzo skromne śniadania tost z masłem i dżemem ,do tego kawa z mlekiem. Po kilku dniach okazało się , że Krystyna świetnie sobie radzi z prowadzeniem domu i opieką nad chorym człowiekiem .Obiady typowo polskie bardzo smakowały pani ,u której była zatrudniona . Mijały dni ,tygodnie obie kobiety bardzo zaprzyjaźniły się , chodziły na długie spacery, oglądały telewizję ,nawet książki czytały wspólnie .Przez cały ten czas Krystyna nie dawała znaku życia. Weronika bardzo martwiła się o nią ,doczekała się wreszcie telefonu.
-Krystyna czy ty postradałaś zmysły, dlaczego się nie odzywasz , ja tu od rozumu odchodzę ,opowiadaj co u ciebie słychać?
-Werciu kochana wybacz mi lecz dopiero dziś otrzymałam pensje i zaraz zadzwoniłam do ciebie ,jest mi tu dobrze doszłam do siebie ,przytyłam nawet dwa kilo ,z panią Ralf mam wrażenie ,że cały czas tylko jemy i to najwięcej słodyczy, ponoć czekolada ma dużo magnezu a na te moje skurcze mięśni nawet skuteczne ha ,ha. To jest bardzo szlachetna kobieta ,opowiedziałam jej swoją historię.
-Krystyna lepiej nie wracaj do tego i nie odświeżaj swoich ran, pozwól aby mogły się zagoić kochanie!
-Weronika bardzo serdecznie za wszystko ci dziękuję postaram się do ciebie częściej dzwonić ,pa kochanie!
Jak co dzień Krystyna wstała wcześnie rano ,wszystko robiła zgodnie ze zwyczajem panującym w domu, w którym pracowała w czasie gdy przygotowywała śniadanie , do kuchni wpadła pielęgniarka widać było ,że jest bardzo zdenerwowana ,zaczęła wykręcać numer w telefonie. Krystyna zaniemówiła ,filiżanka wypadła jej z rąk ,wyszeptała po chwili;
-Co się stało? Ta popatrzyła na nią przerażona.
-Pani Ralf nie żyje przed chwilą zmarła, zaraz tu będzie lekarz.
Po pogrzebie Helmut zaprosił Krystynę do siebie .
-Posłuchaj, Krystyna ja wraz z moją żoną cały dzień jesteśmy poza domem, podjęliśmy decyzję ,oczywiście ostateczna decyzja należy do ciebie, mamy propozycje abyś zamieszkała razem z nami ,będziesz u nas pracowała ,to znaczy konkretnie chodzi nam o prowadzenie naszego domu, Krystyna znów nie miała żadnego wyboru, powrotu do Polski na dzień nie ma ,pani Ralf zmarła-
-Oczywiście ,że się zgadzam.
-Super, odpowiedział Helmut i wraz ze swoją żoną udali się do pokoju, gdzie zgromadziła się rodzina i przyjaciele.
Dni mijały Krystynie dość monotonnie ,całymi dniami przebywała sama w ogromnym domu ,często wychodziła do sklepu to była jedyna jej rozrywka. Zadzwonił telefon.
-Słucham?
-Witaj, Krystyno co u ciebie słychać?
-Weronika ,to ty
-Tak, oczywiście ,że ja !
-Jak dostałaś mój nowy numer ?
-To nie było wcale takie trudne , u pani Ralf zastałam jej syna ,wynosili resztę rzeczy po zmarłej , podała mi telefon do ciebie!
-Ach, to już wszystko wiesz!
-Tak oczywiście , jest mi bardzo przykro z powodu śmierci pani Ani, bardzo się cieszę , że Helmut ci pomógł.
-Ja także jestem zadowolona ,lecz czuję się tu bardzo samotna i sama rozumiesz mieszkam z obcą dla mnie rodziną , nic prawie o nich nie wiem ,wciąż nie mam swojego miejsca ,Helmut Reginą całymi dniami są poza domem, dzieci wracają późno ze szkoły. Jak wszyscy już dotrą to można zwariować , Regina jest bardzo konfliktową kobietą ,nie wiem jak długo tu jeszcze wytrzymam.
-Moja droga uważaj na siebie!
-Łatwo ci mówić.
-Będzie wszystko dobrze poradzisz sobie ,pa do usłyszenia ,odzywaj się Krysiu częściej.
-Pa Werciu.
Wieczorem, gdy po całym dniu Krystyna położyła się do łóżka ,usłyszała jak otwierają się drzwi od jej pokoju, wystraszona zapaliła lampkę ,tuż przy niej siedział Helmut.
-Co się stało?
-Nic moja miła. Złapał Krystynę mocno za ręce i gwałtownie zaczął ją całować. Kobieta wyrywała się lecz był od niej silniejszy, bardzo długo trwała szamotanina ,koszulę miała całą rozdartą Helmut zachowywał się jak dziki zwierz .
-Bardzo mi się podobasz, od pierwszej chwili kiedy cię ujrzałem ,czy ty głupia tego nie widzisz ?
-Puść mnie bydlaku nie chcę cię znać zostaw mnie !
Dosyć głośno obydwoje się zachowywali ,Krystyna już miała krzyczeć , nagle zapanowała wielka jasność Helmut szybko zerwał się z łóżka , w drzwiach stała Regina.
-Rano ma cię tu ni być Krystyna ! A z tobą porozmawiam jak wytrzeźwiejesz!
Całą noc przepłakała czuła się taka poniżona ,brudna ,myślała jak wygląda w oczach Reginy, kobiety która jej zaufała, przyjęła do swojego domu, dała pracę. Oczywiście ,zdawała sobie sprawę, że te wszystkie podejrzenia lub jak to nazwać fakty , są bardzo krzywdzące .To co widziała żona tego gnojka nie ma żadnych wyjaśnień, nigdy jej nie uwierzy ,natomiast mąż był tylko pijany. Gdy weszła do kuchni aby się pożegnać Regina tylko palcem pokazała jej drzwi, nawet nie odwróciła głowy .Wyszła bez słowa .Swą podróżną czarną torbą zarzuciła na ramię. Idąc chodnikiem, na którym nie było nikogo , tylko auta przemykały jedno za drugim. Zobaczyła małą kawiarenkę, do której rano przychodzi wiele osób na poranną kawę i śniadanie. Weszła do środka było bardzo przytulnie ,małe okrągłe stoliki ,na których stały złote dzbaneczki, a w nich czerwone różyczki , na białych obrusach sprawiały wrażenie małych prezencików. Usiadła na wygodnym fotelu zamówiła kawę i myślała co złego w życiu swoim zrobiła, że tak bardzo musi cierpieć , sama w myślach zadawała sobie pytania , na które starała sama sobie odpowiadać lecz to wszystko było dla nie za trudne. Już miała płacić, gdy do stolika podszedł przystojny blondyn /wiek około 45 lat/.
-Przepraszam, czy przysiąść się do pani stolika ? obejrzała się dookoła, wszystkie miejsca były zajęte.
-Ależ oczywiście zaraz wychodzę .Mężczyzna uśmiechnął się .
-Przepraszam, ale zrobi mi pani wielką przyjemność jak pozwoli mi pani w tak miłym towarzystwie wypić kawę ? Krystyna nie zaprotestowała.
-Proszę.
-Czy mogę zapytać dokąd pani się wybiera? Krystyna lekko posmutniała ,wzięła głęboki oddech i wyszeptała.
-Do nikąd .
-Jak to ,nic nie rozumiem?
-Zwyczajnie, zaraz dokończę kawę i wyjdę nie mając pojęcia gdzie dalej iść.
Mężczyzna lekko zmarszczył brwi i po chwili bardzo odważnie powiedział.
-Co sprzeczka małżeńska ?
-Nie jestem samotna, nie mam tutaj już nikogo.
-Jeżeli mogę pani pomóc to bardzo chętnie to uczynię.
Krystynie nagle zaświeciła się lampka strachu ,przez myśl zaraz przebiegł jej Helmut i jego brutalne zachowanie.
-Przepraszam panią ,że jestem taki nie grzeczny ,wstał
-na imię mam Marek.
-Krystyna
-Jest mi bardzo miło ,że mam przyjemność cię poznać .
-Mi również.
-Może wyda ci się to dziwne ale ja cię Krysiu znam.
-Mnie? Zdziwiona popatrzyła w piękne niebieskie oczy.
Znam bardzo często jak wracałem z pracy spacerowałaś z kobietą na wózku inwalidzkim, mieszkam tu zaraz za parkiem, gdzie was widziałem. Krystyna rozpłakała się przypomniała sobie wspaniałą panią Anię .
-Dlaczego płaczesz ? Co się stało?
-Pani Ralf zmarła. Pracowałam u niej jestem teraz sama .
-Wydawało mi się , ze to twoja mama .Przez chwilę zapanowała cisza .
-Krysiu jeżeli nie masz dokąd iść , chodź do mnie ,mam trzy pokoje jeden może przez jakiś czas dopóki nic nie znajdziesz być twój .Kuchnia i łazienka będą wspólne. Dla mnie samego jest to trochę za duże mieszkanie, ach zapomniałem mam jeszcze psa.
-Psa? Zdziwiła się Krystyna.
-Tak, teraz biedak jest sam ,chodź zaprowadzę cię do niego. Marek uregulował rachunek po czym, wziął od Krystyny torbę i wyszli.
Gdy tylko włożył klucz do drzwi ,pies niecierpliwie zaczął skomleć, rzucił się do nóg Krystyny i wesoło merdał ogonkiem.
-Zobacz nawet Niki jest szczęśliwy ,że cię poznał .Niki to mały brązowy kundelek, bardzo przyjaźnie przywitał gościa . Marek pokazał Krystynie swoje mieszkanie , po czym zostawił jej klucze.
-Ja muszę szybko pędzić do pracy ,ponieważ jestem już trochę spóźniony, postaram się dziś wcześniej wrócić i opowiem czym się zajmuję.
-Miłego dnia ,odpowiedziała.
Krystyna poczuła się w mieszkaniu Marka jak gdyby mieszkała w nim wieki, było bardzo przytulne ,gustownie i funkcjonalnie urządzone, czuła wielką energię ciepła. Postanowiła Markowi zrobić niespodziankę ,ugotowała knedle ze śliwkami do tego smaczny sos śmietankowy. Po powrocie Marek zdumiał , gdy wszedł do jadalni pachniało tak cudownie, od dawna nie czuł się tak miło jak dziś , gdy wrócił zmęczony z pracy. Krystyna stanęła na wysokości zadania przygotowała pięknie stół do tego jedzenie było pyszne jak to określił sam Marek.
-Dziękuję ci Krysiu bardzo mile mnie zaskoczyłaś ,ale nie myśl sobie ,że pozwolę na to , abyś była moja służącą ,czuj się tu jak u siebie w domu ,rób to na co masz ochotę ,chodź gdzie chcesz, jesteś wolna i nie musisz mi się odwdzięczać w żaden sposób.
-Marek przestań to tylko skromny poczęstunek, jestem właśnie bardzo ci wdzięczna ,że pomogłeś mi. Jutro rozglądnę się za jakąś pracą
-Poczekaj ,przerwał Marek ,jaki ty masz zawód?
-Jestem księgową .
-Super !wykrzyknął
-Jutro jedziesz ze mną do firmy .
-Chyba oszalałeś ?
-Nie, nie ze mną jest wszystko ok. W dziale księgowości kobieta jest w ciąży i przebywa na zwolnieniu lekarskim, do czasu powrotu masz tam pewne miejsce, nie chcą nikogo zatrudniać na stałe , ale w sytuacji jakiej obecnie się znalazłaś wydaje mi się ,że na czas określony musi ci wystarczyć .Kobiety są bardzo sympatyczne pomogą ci wdrożyć się w wir obowiązków.
-Powiedz mi gdzie ty pracujesz?
-Ja, acha zapomniałem ci powiedzieć w mleczarni to znaczy jestem tam kierowcą .
Ja w Polsce pracowałam w niewielkiej firmie ,mam bardzo nie miłe wspomnienia , obiecałam sobie ,że nigdy nie będę pracować w biurze.
-Opowiedz mi o tym .
-Nie, jeszcze nie teraz ,bardzo mnie to wszystko boli ,ale obiecuję ,że o wszystkim opowiem. Zamyśliła się i spokojnie jeszcze raz powtórzyła musisz wiedzieć o wszystkim, wzięła głęboki oddech ,lecz nie dziś nie teraz.
-Ok. Zgodził się ,może pójdziesz ze mną i Nikim na spacer?
-Bardzo chętnie uwielbiam spacerować promenadą wzdłuż rzeki ,panuje tam cudowna cisza./opisać spacer. widoki/
Krystynie bardzo spokojnie mijał czas, w pracy czuła ,że jest spełniona , na początku miała mały problem z oswojeniem się z nową pracą ,ale jak powiedział jej Marek ,koleżanki przyjęły ja bardzo serdecznie. Była zdziwiona ,że szef może traktować ją jak człowieka i godnie nagradzać .Po kilku tygodniach zaczęła nawet myśleć o nowym własnym mieszkaniu ,zdawała sobie sprawę ,że ta sielanka nie będzie trwać wiecznie.
Wieczorem po powrocie do domu ,zastała kobietę/67 lat /była bardzo elegancka i sprawiała wrażenie sympatycznej kobiety. Na widok Krystyny poderwała się z krzesła i uściskała ją.
-Och mamo poczekaj, pomału! Z kuchni wybiegł Marek.
-Krysiu poznaj moja mamę.
-Jest mi szalenie miło , że wreszcie mogę cię poznać ,cieszę się że Marek nie mieszka sam .jest teraz taki szczęśliwy ,dawno nie widziałam w jego oczach tyle radości .
-Mamo proszę ci Krysia jest zmęczona musi coś zjeść i chwilę odpocząć dopiero co wróciła z pracy.
-O Marku nie przesadzaj nie wróciłam z tartaku .
-Zrobić ci kawy?
-Nie chętnie napiję się wina.
-Naturalnie, przepraszam ,a może być szampan?
-Och tak! Odpowiedziały chórem kobiety.
Marek szybko pobiegł do barku ,który znajdował się w sąsiednim pokoju.
-No więc moje miłe panie pijemy za spotkanie.
Wieczór minął na wspomnieniach Marka i jego mamy. Wspominali dzieciństwo Marka. Krystyna wiele wesołych opowieści usłyszała o swoim przyjacielu ,co jeszcze bardziej utwierdziło ją w tym ,że jest wspaniałym człowiekiem. W duchu dziękowała bogu ,że mogła go poznać .Przy nim poczuła się naprawdę wolna i szczęśliwa.
-Zapraszam was kochani w tą niedzielę na obiad, i proszę mi nie odmawiać będzie mi bardzo przykro.
-Mamo musimy to wspólnie przemyśleć nie wiem jakie plany na niedzielę ma Krysia.
-Bardzo chętnie skorzystam z zaproszenia odpowiedziała znacząco .Będę miała okazję zobaczyć twój rodzinny dom.
-Super więc jesteśmy umówieni ! krzyknęła matka
-Dobranoc kochani i do niedzieli.
-Dobranoc .Odpowiedzieli
Krystyna wzięła prysznic i szlafroku usiadła przed telewizorem, Marek usiadł obok niej podając jej lampkę szampana. Poczuła jak oblewa ją zimny ,na przemian gorący pot, serce coraz szybciej zaczęło jej bić , a wszystko to sprawiła ręka Marka ,którą poczuła na swoim ramieniu.
-Wiesz, Krysiu cicho wyszeptał, zbliżył swoje usta do jej ust ,chcę ci tylko powiedzieć ,że cię kocham.
Krystyna nie stawiała oporu ,pozwoliła mu całować się ,słowa które płynęły z ust Marka były jak balsam na zranioną jej duszę .
Rano Krystyna otworzyła oczy i poczuła ciepło płynące od Marka ,przytuliła się do niego i czuła ,że świat wiruje wokół niej ,była taka szczęśliwa .Lekko i dyskretnie wyślizgnęła się z łóżka ,po chwili wróciła z tacą ,na której były dwie filiżanki gorącej kawy, pachnąca jajecznica na boczku, dwa tosty z masłem. Zbliżyła się do Marka , udawał ,że śpi ,po chwili uśmiechnął się ,szybko podniósł się , objął ją.
-Dzień dobry kochanie
-Dzień dobry Marku ,przygotowałam ci śniadanie .
Ten z uśmiechem na twarzy zapytał.
-A, czy zasłużyłem na śniadanie w łóżku?
-Oczywiście .Obydwoje głośno zaśmiali się .
-Krysiu wejdź tu do mnie proszę, zjemy razem. Uwielbiam sobotę rano ,mogę leżeć w łóżku do późna ,a dziś nawet jeść śniadanie z piękną kobietą .
Jeszcze raz ucałował Krystynę i miłosnym igraszkom nie byłoby końca ,gdyby nie dzwonek u drzwi. Marek zarzucił szlafrok , otworzył drzwi i zdrętwiał w drzwiach stała Monika ,żona Marka, wtargnęła do środka i przez otwarte drzwi sypialni zobaczyła kobietę leżącą w łóżku. Krystyna szybko naciągnęła kołdrę po sam nosi przerażona zapytała.
-Marku co ta pani tu robi?
-Co ta pani tu robi ?Ze zdziwieniem powtórzyła słowa kobieta.
-To ja się pytam co pani tu robi?
Marek przerwała dyskusję, wyprowadzając Monikę, poprosił aby opuściła mieszkanie i obiecał, że spotka się z nią . Monika z trudem to uczyniła wykrzykiwała ,że go załatwi i niech nie liczy na rozwód. Marek zatrzasnął drzwi, udał się do sypialni ,gdzie leżała Krystyna .
-Przepraszam ,jestem w trakcie rozwodu ,bardzo bałem się tego tematu, Monika ze względów finansowych nie chce zgodzić się na rozwód, ja do tej pory nie nalegałem od kilku lat nie żyjemy ze sobą, jest matką mojego syna Piotra, który jest już samodzielny ,po studiach wyjechał do Paryża tam pracuje w firmie produkującej kosmetyki. Przepraszam cię raz jeszcze kochanie ,za to że wcześniej nic ci nie powiedziałem, i że w takich okolicznościach musiałaś się dowiedzieć ,przez cały czas zastanawiałem się jak to mam powiedzieć ?bałem się twojej reakcji.
-Jest już dobrze kochanie odpowiedziała. Marku ja też muszę ci coś wyznać ,coś co także leży mi na sercu.
-Dobrze odpowiedział więc zapraszam cię, na obiad do bardzo znanej restauracji „Tawerny”, tam będziemy mogli spokojnie wszystko spokojnie sobie powiedzieć. Acha zapomniałem ci powiedzieć wieczorem odwiedzą nas Jola i Łukasz wrócili z Paryża chcą bardzo cię poznać i podzielić się swoimi wrażeniami z wycieczki .
-Super daj mi pół godziny zaraz będę gotowa i możemy wychodzić odpowiedziała Krystyna i wyszła do łazienki.
‘’Tawerna” to restauracja położona jakieś 20 kilometrów od miasta musieli jechać dobre pół godziny. Gdy weszli do środka ,Krystyna czuła się jak królowa, szła po bordowym dywanie i czuła jak nogi uginają jej się w kolanach ,było bardzo wystawnie ,stoliki jeden od drugiego dosyć oddalone od siebie ,co sprawiało ,że goście czuli się bardzo intymnie ,śnieżno białe obrusy i mocno brązowe krzesła nadawały ekskluzywny wyraz całemu wnętrzu ,cichutka melodia wydobywająca się z głębi pomieszczenia ,zachwyciła Krystynę . Podszedł do nich kelner i zaprowadził do stolika ,zapalił świece ,po czym podał menu .Krystyna nie miała pojęcia na co ma ochotę to znaczy czuła się tak dobrze i wspaniale ,ze nie w głowie było jej jedzenie . Marek zamówił pieczoną kaczkę ,do tego zapiekane ziemniaczki ,zieloną fasolkę, na deser lody , oraz lampkę czerwonego wytrawnego wina.
-Krysiu wypijmy za nasze spotkanie i miłość ,która nas spotkała .
Wypili po małym łyczku ,po czym Krystyna powiedziała:
-Ja już o tobie wiem prawie wszystko ,kolej na mnie.Za mąż wyszłam z wielkiej miłości , z mężem nie mogliśmy mieć dzieci, ciężko obydwoje pracowaliśmy , dni stawały się do siebie bardzo podobne , praca ,dom, praca i tak dalej. Czułam, że Heniek ma ochotę na nowe wrażenia ja niestety nie mogłam mu ich dostarczyć ,od rana do wieczora siedziałam w biurze .Pewnego dnia poprosił mnie szef do swego gabinetu i oznajmił mi ,że od pierwszego następnego miesiąca jestem zwolniona , tłumaczył się redukcją i oszczędnościami jakie firma zaplanowała na nowy rok, Czułam, że zostałam zapędzona w kozi róg , z którego nie ma wyjścia .Podpisałam wypowiedzenie i zapłakana wróciłam do domu ,Heniek oczywiście od razu mnie podsumował.
-Od samego początku wiedziałem ,że ty do niczego się nie nadajesz , nie wiem po co tyle lat muszę się z tobą męczyć.
Krystyna zamilkła i po chwili znów z ciężkim sercem zaczęła opowiadać:
-Doszło do strasznej awantury, z dnia na dzień było coraz gorzej ,czułam się jak zero, mało tego że kłóciliśmy się ze sobą to jeszcze jego matka dolewała oliwy do ognia, utwierdzała go w tym ,że nie ma sensu abyśmy dalej ze sobą byli. Pewnego dnia , po powrocie od Weroniki ,jego matka była już w domu ,Heniek gdy mnie tylko zobaczył skoczył do mnie czułam, że był pijany uderzył mnie, upadłam i obudziłam się w szpitalu. Lekarze poinformowali mnie ,że byłam szóstym tygodniu ciąży. Przez długi czas byłam na lekach uspakajających, dokładnie nie zastanawiałam się co się ze mną dzieje. Po wyjściu ze szpitala matka zrobiła mi piekło , powiedziała ,że to jest moja wina i teraz jej syn został zatrzymany. Heniek dostał dwa lata w zawieszeniu .Na pierwszej sprawie rozwodowej , rozstaliśmy się . Sąd wydała wyrok orzekający o winie męża. Przez cały ten czas przebywałam u swojej przyjaciółki Weroniki . W swojej najbliższej rodzinie nie znalazłam oparcia , uważali ,że powinnam jednak być z mężem i jakoś na pewno ułożyłoby się nam .W mojej rodzinie był to pierwszy rozwód , moja matka była oburzona moją decyzją bała się opinii swoich znajomych . Moja decyzja była nieodwracalna nie wyobrażałam sobie dalszego życia z tyranem podporządkowanym matce.
Weronika dowiedziała się ,że kobieta poturbuje pomocy całodobowej zapewnia mieszkanie , wyżywienie i dobrą pensję .
-Ta kobieta jak się Marku domyślasz to pani Ralf ,więc nie zastanawiając się bez pożegnania zwyczajnie uciekłam .Teraz już wiem, że decyzja była słuszna udało mi się opuścić piekło. Krystyna zamyśliła się po czy dodała:
-Marku kochanie to cała moja historia ,o której także nie miałam ochoty opowiadać .
-Krysiu ,proszę zacznij jeść popatrz ja prawie już kończę ha, ha.
-Wracając do twojej historii ,bardzo współczuję ci i szkoda ,że nie może mi ten drań wpaść w moje szpony ,pokazałbym mu gdzie raki zimują.
Krystyna roześmiała się .
-Teraz ,po co to już nie ma sensu ,zaczynam nowe życie z nowym kochanym mężczyzną , i mam nadzieję ,że szybko moje rany u twego boku się zagoją .
- Zobacz co ten kelner robi ,z drugiego pomieszczenia wyszedł kelner z tacą ,na której stały dwa płonące puchary .
-To dla nas ? Krystyna , aż podskoczyła z radości jak mała dziewczynka na widok deserów.
-Pycha ,smaczne, wspaniałe, brak mi słów Marku takie dobre.
-Gdybym wiedział ,że zrobi ci to tyle radości ,poprosiłbym o deser na początku . Obydwoje roześmiali się.
Po powrocie do domu ,Krystyna była bardzo zmęczona ,lecz jej dusza czuła się cudownie ,świeżo i oczywiście szczęśliwa. Wieczorem o umówionej godzinie zjawili się Marka przyjaciele ,Krystyna miała przyjemność poznać ich przelotnie na ulicy, byli to Jacek i Jola ,którzy właśnie wrócili z podróży. Bardzo szybko nawiązali dobry kontakt . Jola była zafascynowana Paryżem , opowiadała prawie bez tchu, natomiast Jacek tylko przytakiwał i przewracał kartki z albumu, w którym była cała kolekcja barwnych fotografii.
-Wyobraźcie sobie ,ze gdy wjeżdżaliśmy ,przepraszam, na które to było Jacek piętro?
-Jolciu ,ja ze strachu nawet nie pamiętałem ile cała wieża ma pięter.
-Och, ty panikarzu !
-Ja uważam się za twardziela ,ale wtedy ,gdy zepsuła się winda to miałem wielki strach w oczach, w sercu ,nie chciałem tego pokazywać Joli ,myślałem ,że będzie się ze mnie śmiała .
-Ty chyba zwariowałeś misiaczku ,wytworzyła się taka panika, że kto krzyczał i płakał było mu lżej ,a wiesz ,że reszta to chyba tak jak ty starali się ukryć strach, dzięki Bogu wróciliśmy cali i zdrowi.
Krystyna zapytała Jolę o posiłki:
-Czy jadłaś ślimaki?
-Coś ty Krysiu w życiu nie wezmę do ust , posiłki były na zamówienie , sami sobie mogliśmy ustalić menu , co prawda wielkiego wyboru nie było ,ale przecież nie pojechaliśmy się objadać , tylko zwiedzać ,wypoczywać.
-i… dodał z uśmiechem na ustach Łukasz ,czuliśmy się naprawdę jak w podróży poślubnej.
Marek widział jak Krystyna z radością ogląda fotografie i zadaje wiele pytań. Tym opowieścią nie byłoby końca gdyby nie Łukasz .
-Jolu ty kończ proszę i uciekamy ,przecież w domu Czekaja na nas dzieci, zapomniałaś ?tak dobrze ci było w Paryżu ,ze rodzina już się nie liczy ?
-Ależ skąd skarbie chodźmy czym prędzej!
-Kochani do zobaczenia i czekamy u nas w domu ,serdecznie was zapraszamy, oczywiście wraz z Niki ,dzieci bardzo się ucieszą.
-Nie ma sprawy dziękujemy za zaproszenie na pewno was odwiedzimy i psina także.
Niki zamerdał lekko ogonkiem widać było ,że jest bardzo zadowolony, dobrze wiedział ,że rozmowa jest o nim .
-Krysiu ja idę na spacer z pieskiem i odprowadzę naszych gości .Po godzinie Marek wrócił ze spaceru.
-Czy jesteś przerażony moją historia ,nie tylko twoją rodziną ,jak mogli ci nie uwierzyć . Wiem ,ale z mamą już sobie wszystko wyjaśniłyśmy zadzwoniłam do niej ,powiedziała mi ,że bardzo żałuje ,że była dla mnie taka surowa ,zrozumiała to dopiero po moim wyjeździe , ja natomiast podkreśliłam tylko ,że są moja rodziną i wybaczam ,oraz życzę dużo zdrowia i szczęścia ,czy zapomnę tego nie obiecałam , ponieważ bardzo często we snach przeżywam ten koszmar.
-Chodź położysz się spać. Marek zaniósł Krystynę jak małą dziewczynkę do łóżka. Jesteś moją królową i będę cie nosił do łóżka na rękach.
-Acha zobaczymy jak długo ? Roześmiali się oboje. Nagle zadzwonił telefon Marek odebrał ,po czym bardzo posmutniał , Krystyna słyszała tylko tak, dobrze i nic nie rozumiała .Odłożył słuchawkę .
-Jutro muszę jechać do Rumunii !
-Gdzie? Zapytała Krystyna .
-Cholera by to wzięła do Rumunii! Mam tam zawieść towar, pierwszy raz i dlatego szef ,chce mnie tam wysłać ,ponieważ znam język angielski. Roześmiał się , czasami dobrze czegoś nie znać.
-Kiedy wrócisz? Zapytała Krystyna .
-Za kilka dni to ,jest tylko kurs jednorazowy .
Nazajutrz Marek wcześnie wstał ,poszedł do łazienki ,w tym samym czasie Krystyna wyszła do kuchni przygotować prowiant na podróż .
-Jesteś aniołem ,dziękuję ci Krysiu ,wskakuj do łóżka ,dalej poradzę sobie sam. Po pół godziny był już gotowy, uściskał swą przyjaciółkę .
-Tak bardzo cie kocham ,cieszę się ,że jesteś ze mną ,nie wiem jak wytrzymam te kilka dni bez ciebie.
-Idź już bo zaraz się rozpłaczę !
Krystyna bardzo źle czuła się sama bez Marka brakowało jej go . Często dzwoniła na telefon komórkowy ,lecz nikt nie odpowiadał, abonent był niedostępny .Trochę nawet zaczęła się złościć i martwić ,ż nie ma z nim żadnego kontaktu .Po trzech dniach zadzwonił dzwonek u drzwi ,było już trochę późno, lecz bardzo ucieszona pobiegła do drzwi, aby czym prędzej otworzyć Markowi. Już miała coś mówić ,gdy nagle w drzwiach zoczyła dwóch policjantów. Zamurowało ją ,jeden z policjantów zapytał;
-Czy mam przyjemność z żoną pana Marka Nowickiego?
-Nie jestem jego przyjaciółką ,razem mieszkamy, nazywam się Krystyna Zięba.
-Proszę pani pan Marek Nowicki wczoraj w Rumunii miał wypadek samochodowy , w którym zginął ,przyjechaliśmy aby poinformować najbliższą rodzinę , jeżeli jest to możliwe bardzo proszę jutro zgłosić się do szpitala w celu identyfikacji zwłok, chciałem również złożyć najszczersze wyrazy współczucia. Krystyna już tych słów nie usłyszała ,upadła jak kłoda na podłogę .
Gdy otworzyła oczy zobaczyła Marka i jego matkę .
-Czy ja jestem w niebie ?Marek roześmiał się.
-Nie kochanie jesteś w szpitalu , gdy już wracałem z delegacji ,na drodze leżał człowiek zatrzymałem się i chciałem udzielić mu pomocy , gdy zbliżyłem się poczułem tylko wielki ból głowy. Obudziłem się po kilku godzinach w rowie , bez dokumentów , oczywiście samochodu tez nie było .Zanim znalazłem pomoc trochę to wszystko trwało ,pomógł mi mieszkaniec wioski ,który przejeżdżał na rowerze ,zawiadomił policję ,dość szybko po mnie przyjechali , zawieźli mnie do szpitala i przeprowadzili szczegółowe badania, wszystko z moim zdrowiem jest ok. Okazało się ,że bandyta ,który mnie napadł daleko nie uciekł kilkanaście kilometrów dalej spowodował wypadek, był w stanie upojenia alkoholowego posiadał przy sobie tylko moje dokumenty stąd całe to wielkie zamieszanie.
-Jaka jestem szczęśliwa ,boli mnie tylko trochę brzuch ,ale chcę już iść do domu.
-Krysiu nie możesz dopóki lekarz nie wyrazi zgody!
-Dlaczego? zaraz poczuję się znacznie lepiej!
-Dobrze kochanie ,musisz na siebie uważać ,lekarz nie pozwolił ci się denerwować ,a już w żadnym wypadku wstawać. Krysiu jesteś w ciąży.
Krystyna po kilku dniach wróciła do domu ,lekarz jednak nie zmienił zdania nadal musiała leżeć w łóżku. Do pokoju wszedł Marek ,przytulił ja i zapytał:
-Nie jest ci kochanie zimno ?
-Nie czujemy się wspaniale.
-Podłożę trochę drewna do kominka ,zobacz już miesiąc minął jak mieszkamy z mamą .Jak ci Krysiu mieszka się w moim rodzinnym domu ,oczywiście teraz i także w twoim ?
-Marku jest mi tu bardzo ciepło ,atmosferę jaka stworzyła twoja ukochana mama w tym domu jest cudowna jest tu dużo miłości ,zrozumienia i tolerancji dla człowieka. Twoja mama to bardzo inteligentna kobieta i dobra ma serce słonia mimo ,że jest tak niska.
-To wszystko dlatego ,ponieważ to ty jesteś taka dobra przerwała jej Marek
-Krysiu dzwoniła Weronika ,przyjeżdża w piątek wieczorem .
-Och to wspaniale ,kochana Wercia nareszcie ją zobaczę .
Marek uklęknął przy łóżku wziął rękę Krystyny i zapytał;
-Czy zostaniesz moją żoną i czy przyjmiesz ten pierścionek na znak mojej miłości.
Krystyna zaniemówiła.
-Krysiu dziś dostałem rozwód z Moniką .Krystyna rozpłakała się .
-Bardzo cię kocham Marku oczywiście ,że tak, zastanę twoją żoną .Lecz ze ślubem chciałabym poczekać jak już urodzę nasze dziecko .
-Naturalnie! Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi ma przy sobie taki wielki skarb.
Krystyna otarła łzy i uśmiechnęła się
-Wiesz Marku ,tak przyglądam się twojemu ojcu na tym obrazie i musze ci powiedzieć ,że był również przystojny jak ty ,bardzo jesteście do siebie podobni.
Popularity: 12%
Tagi: miłość,nieznane,przygoda,zmiana
Podobne historie:
Napisz komentarz
You must be logged in to post a comment.





