wtorek, Luty 3, 2009

Ocalona aby mówić

Autor: Ulo

Maczeta Słyszałam, jak mordercy wołają mnie po imieniu. Byli po drugiej stronie ściany, oddzieleni ode mnie niespełna calową warstwą cementu i drewna. Ich głosy brzmiały zimno, twardo, zawzięcie.

- Ona tutaj jest… Przecież wiemy, że jest gdzieś tu… Znajdźcie ją, znajdźcie Immaculée! – Głosów było wiele, wielu morderców. Mogłam zobaczyć ich w myślach: moi dawni znajomi i sąsiedzi, ci, którzy niegdyś witali mnie z miłością i serdecznością, a którzy teraz przeczesywali dom z włóczniami i maczetami w ręku, wykrzykując moje imię.

- Zabiłem już 399 tych karaluchów – mówił jeden z nich – Immaculée będzie 400. Co za okrągła liczba!
Wcisnęłam się w kąt naszej maleńkiej sekretnej łazienki, nie poruszając nawet najmniejszym mięśniem. Razem z siedmioma innymi kobietami ukrywającymi się wraz ze mną przed niechybną śmiercią wstrzymałam oddech, by mordercy nie usłyszeli ani szmeru.

Ich głosy wbijały mi się w ciało. Czułam się tak, jak gdyby położono mnie na łożu pełnym rozżarzonych węgli, jak gdyby ktoś mnie podpalił. Fala bólu przeszła przez moje ciało, wbijało się we mnie tysiące niewidzialnych igieł. Nigdy nie przypuszczałam, że strach może być tak potworną fizyczną męką.

Próbowałam przełknąć ślinę, ale w gardle całkiem mi zaschło. Nie miałam ani grama śliny, moje usta były suchsze niż piasek. Zamknęłam oczy, chciałam zniknąć, stać się niewidzialna, lecz głosy za ścianą wciąż narastały. Wiedziałam, że mordercy będą bezlitośni, a w mózgu kołatała mi jedna uporczywa myśl: Jak mnie znajdą, to mnie zabiją. Jak mnie znajdą, to mnie zabiją. Jak mnie znajdą, to mnie zabiją…

Stali akurat tuż przed drzwiami i byłam pewna, że znajdą mnie już za moment. Zaczęłam myśleć, jak to jest, gdy ostrze maczety przecina skórę i wbija się głęboko w ciało aż do kości. Przypomnieli mi się moi bracia i moi ukochani rodzice, o których nie wiedziałam nawet, czy żyją, i pomyślałam, że wkrótce wszyscy spotkamy się w niebie.

Złożyłam ręce, zaciskając w dłoniach różaniec mego ojca, i modliłam się bezgłośnie: O Boże, proszę, proszę, pomóż mi! Nie pozwól mi umrzeć w ten sposób, nie tak. Nie pozwól, żeby ci mordercy mnie znaleźli. Sam powiedziałeś w Biblii, że jeśli będziemy prosić, to otrzymamy… więc, Boże, proszę Cię. Proszę, żeby ci mordercy poszli sobie. Nie pozwól mi umierać tu, w tej łazience. Proszę, Boże, proszę, proszę, PROSZĘ, ocal mnie! Ocal mnie!

Banda morderców opuściła dom i wszystkie zaczęłyśmy znów oddychać. Poszli, ale w czasie następnych trzech miesięcy mieli tu wrócić jeszcze nie raz. Wierzę, że Bóg darował mi wtedy życie, lecz w ciągu kolejnych 91 dni spędzonych w potwornym strachu wraz z pozostałymi siedmioma kobietami miałam się jeszcze przekonać, że darowanie życia nie oznacza wcale pełnego ocalenia… A lekcja ta na zawsze mnie zmieniła. Była to lekcja, dzięki której w samym wirze masowych mordów nauczyłam się, jak kochać tych, którzy mnie nienawidzą i polują na mnie, i jak przebaczyć tym, którzy zmasakrowali całą moją rodzinę.

Mam na imię Immaculée Ilibagiza. Ta historia opowiada o tym, jak podczas jednej z najkrwawszych rzezi w historii świata odkryłam Boga.

Wstęp do książki: Ocalona aby mówić

Ocalona aby mówić
źródło: Ocalona aby mówić

Popularity: 25%

Tagi: ,,,,,

dodajdo

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...



Podobne historie:
  • ARABSKI KATECHUMEN
  • Anioł śmierci
  • Zło che, by powstało dobro
  • O modlitwie
  • Dwa klejnoty

  • 

    Napisz komentarz