wtorek, Luty 3, 2009

Manuel idzie do nieba – III

Autor: Ulo

Manuel przechodzi na emeryturę, stara się korzystać z tego, że nie musi wcześnie wstawać i może spędzać czas, jak mu się żywnie podoba. Wkrótce jednak popada w depresję, czuje się niepotrzebny, wykluczony ze społeczeństwa, które pomagał tworzyć, opuszczony przez dorosłe już dzieci, niezdolny pojąć sensu własnego życia, gdyż nigdy nie próbował odpowiedzieć sobie na słynne pytanie: „Co ja robię na tym świecie?”.

Wreszcie któregoś dnia nasz kochany, uczciwy, zdolny do poświęceń Manuel umiera – prędzej czy później spotka to wszystkich Manuelów, Marie, Moniki. I tu muszę oddać głos Henry’emu Drummondowi, który w swej wspaniałej książce Największa w świecie rzecz opisuje, co następuje potem:

„Wszyscy w jakimś momencie zadajemy sobie pytanie, które stawiały wszystkie pokolenia:
Co jest najważniejsze w życiu?

Chcielibyśmy jak najlepiej wykorzystać dany nam czas, gdyż nikt go za nas nie przeżyje. Dlatego musimy wiedzieć, w którą stronę kierować wysiłki, jaki jest nadrzędny cel, który powinniśmy osiągnąć.

Wciąż słyszymy, że największym skarbem naszego życia duchowego jest wiara. Na tej prostej prawdzie od wieków opiera się religia.

Czy rzeczywiście uważamy wiarę za najważniejszą rzecz na świecie? Otóż nie.

W Liście do Koryntian święty Paweł prowadzi nas do początków chrześcijaństwa. Na zakończenie mówi:

»Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość«.

Święty Paweł, autor tych słów, nie jest gołosłowny. Wcześniej pisze w tym samym liście o wierze i zastrzega: »Gdybym też miał (…) wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczyim«.

Paweł nie ucieka od istoty rzeczy, wręcz przeciwnie, porównuje wiarę z miłością i kończy słowami:
»Z nich zaś największa jest miłość«.

Mateusz przedstawia nam klasyczną wręcz wizję Sądu Ostatecznego: Syn Człowieczy zasiądzie na tronie i pastorałem oddzielać będzie owce od kozłów.

W owej chwili wielkie pytanie, przed którym stanie ludzkość, nie będzie brzmiało: »Jak żyłem?«.
Będzie brzmieć: »Jak kochałem?«

Ostateczną próbą w drodze do zbawienia jest miłość. Bez znaczenia będzie to, co zrobiliśmy, w co wierzyliśmy, czego dokonaliśmy.

Nic z tego nie zostanie nam policzone. Za to będziemy musieli rozliczyć się z naszej miłości do bliźniego.
W niepamięć pójdą wszystkie nasze błędy. Będziemy osądzeni za dobro, które uczyniliśmy. Dlatego jeśli więzimy w sobie miłość, postępujemy wbrew woli Pana Boga. To znak, że nie poznaliśmy Go, że kochał nas na próżno, a Jego Syn umarł za nas nadaremnie”.

Jeśli tak, to nasz Manuel z pewnością dostąpi zbawienia w chwili śmierci. Mimo że nie odnalazł sensu życia, potrafił kochać, zapewnił byt rodzinie i robił to z godnością. Mimo że koniec historii wydaje się szczęśliwy, ostatnie dni życia na ziemi były dla niego bardzo trudne.

Powtórzę zdanie, które Szymon Perez wypowiedział podczas Forum Światowego w Davos: „Zarówno optymista, jak i pesymista musi umrzeć, ale każdy z nich zupełnie inaczej korzystał z życia”.

Być jak płynąca rzekaźródło: Być jak płynąca rzeka

Popularity: 16%

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...



Tagi: ,,,,



Podobne historie:
  • O piekle i niebie
  • AMBITNY KAMIENIARZ
  • Odrzuć „ja”
  • Kochanek gaduła
  • Kim jestem?

  • 

    Napisz komentarz

    You must be logged in to post a comment.